Przez kilka ostatnich tygodni świat finansów – poza bańką na BitCoin’ie – żyje demontażem OFE. Działania rządu z jednej strony są nazywane zamachem na nasze pieniądze i przyszłe emerytury (których ponad połowa i tak była w dziurze budżetowej za pośrednictwem Obligacji Skarbu Państwa) z drugiej mają być ponoć formą ratowania naszych przyszłych świadczeń. Długo zastanawiałem się nad konsekwencjami obecnym zmian, starałem się śledzić sprawy na bieżąco czytając masy analiz, wniosków i komentarzy. I jedyne do czego doszedłem to to, że nie ma to absolutnie żadnego znaczenia.

Pieniędzy na przyszłe emerytury i tak nie ma – zresztą na obecne też brakuje dlatego ZUS ciągle musi albo się zadłużać albo ciągnąć pieniądze z budżetu. OFE jakie by nie były zarabiały słabo (powodów jest wiele, jednym z nich są restrykcyjne ograniczenia inwestycyjne) albo bardzo słabo pobierając przy tym gigantyczne prowizje. IKE i IKZE to raczej niszowe produkty, które mają jak na razie podobne znaczenie co fundusze parasolowe – z tą różnicą, że mają większe ograniczenia (np maksymalną roczną kwotę wpłat).

Jest za to solidarność międzypokoleniowa, której konsekwencją jest to, że nasze emerytury zależą od tego ile będą zarabiać nasze dzieci i wnuki. To ile oni będą zarabiać jest wprost proporcjonalne do sytuacji gospodarczej w kraju oraz stosunku liczby osób czynnych zawodowo do liczby emerytów. Moje pokolenie pójdzie na emeryturę za około 35 lat – jaka wówczas będzie sytuacja w gospodarce? I skąd pewność, że pójdziemy na emeryturę w wieku 67 czy 70 lat?

Tak czy inaczej zanim dzisiejsi 30latkowie pójdą na emeryturę jest spora szansa że przeżyją jeszcze przynajmniej 3 duże reformy emerytalne (patrząc na czas jaki istniały OFE znane nam do tej pory) i kilkaset pomniejszych rewolucji. Jakie ma więc znaczenie to co teraz dzieje się w systemie emerytalnym? Absolutnie żadne.

Jeśli sami nie zadbamy o nasze emerytury to równie dobrze możemy ich w ogóle nie dostać. Na Fundusz Rezerwy Demograficznej nie mamy co liczyć bo praktycznie nie istnieje (a nawet jeśli coś tam jeszcze zostało to i tak mieliśmy już szansę zobaczyć jak łatwo jest zabrać środki tam zdeponowane). To ile dostaniemy z ZUS zależy od sytuacji gospodarczej przez kolejne 30-40 lat (to więcej, niż ma obecny ustrój polityczny w naszym kraju), a przez najbliższe kilka – kilkanaście nie ma szans na odłożenie realnej gotówki bo liczba emerytów będzie tylko wzrastać i saldo ZUS będzie ujemne.

Nasze Państwo zapewnić nam może tylko jedno – niepewność. Najlepiej więc samemu odkładać na emeryturę – im dalej od państwowych systemów emerytalnych i innych ułatwień – tym lepiej. Wiara w emeryturę z ZUS zapewniającą godne przeżycie to szczyt nieodpowiedzialności.