Wojna na lokaty wciąż trwa!

Od kilku miesięcy wszystkie serwisy finansowe regularnie piszą o spadku oprocentowania depozytów, o kończącej się wojnie lokatowej, której kulminacja miała miejsce pod koniec zeszłego roku. Wszystko wskazuje jednak na to, że wbrew powszechnej opinii wojna wcale się nie skończyła – trwa nadal, zmienił się jedynie jej front.

Pod koniec zeszłego roku sukces świętował Bank Pocztowy, który oferował najwyżej wówczas oprocentowaną lokatę Killer. 10% w skali roku w dodatku na kilku dniowym depozycie pozwalał nieźle zarobić i nawet po późniejszych zmianach i spadkach oprocentowania lokata u kresu swojego istnienia dawała zarobić nawet 7% z pominięciem podatku Belki. Konkurencja trzymała się wówczas niedaleko z tyłu  z depozytami oprocentowanymi na poziomie 8-9%.

Początek 2009 r. przyniósł niestety zapowiadane cięcia stóp procentowych co w linii prostej przekłada się na oprocentowanie lokat (stopy określają między innymi na jaki procent Banki pożyczają pieniądze między sobą). Zgodnie z przewidywaniami oprocentowanie depozytów zaczęło spadać aż do momentu osiągnięcia minimum pod koniec kwietnia 2009r.

Wiele Banków zatrzymało dalsze spadki i do dziś oferuje lokaty i konta bankowe na niskim poziomie 4-5,5% jednak o pieniądz na rynku bankowym nadal jest trudno więc bankowi marketingowcy postanowili sprzedać lokaty tak samo jak sprzedaje się inne produktu przy których zakupie zyskujemy dodatkowe możliwości takie jak np możliwość wygrania cennych nagród.

I tak na naszym rynku zaczęły pojawiać się produkty loterio-podobne takie jak np Lokata Loteria BZWBK reklamowana przez de Vito (w tej chwili trwa już trzecia odsłona loterii), konta oszczędnościowe na których lokując pieniądze możemy wygrać dodatkowo cenne nagrody (oszczędzaj i wygrywaj ING Banku Śląskiego) czy Lokata Szczerozłotowa BGŻ gdzie wygrać możemy sztabki złota.

Cel jest oczywisty – przyciągnąć klientów, a ponieważ o wiele taniej dla Banku jest ufundować kilkanaście drogich nagród niż dołożyć dodatkowy procent do depozytów, przeżywamy w tej chwili prawdziwe oblężenie “atrakcyjnych” ofert ulokowania naszych pieniędzy.

Na wyróżnienie zasługują tu dwa banki, a w zasadzie jeden bank i jeden pośrednik.

Bardzo ciekawym i jednocześnie najbardziej sensownym rozwiązaniem może pochwalić się Eurobank. W prosty sposób – wprowadzając dzienną kapitalizację – podwyższono próg oszczędności na koncie oszczędnościowym 6,06% dla których zysk po jednym dniu nie jest objęty podatkiem Belki (nie przekracza 2,49 zł). Dzięki czemu niewielkim kosztem (dodatkowy koszt banku to zysk klienta z procentu składanego dzięki dziennej kapitalizacji) przetransportowano zysk z portfela fiskusa do portfelu klientów.

Bank kosztem dołożenia około 0,3% zysku (dzięki wspomnianemu procentowi składanemu) dał klientom zamiast 5% całe 6,06% do kieszeni.

Drugim przykładem jest Open Finance. Pośrednik ten (świadczy między innymi usługi depozytowe dla klientów indywidualnych Noble Banku) co chwilę przygotowuje nowe oferty lokat. I tak hitem ostatnich tygodni była 10% lokata Na Start. Jej wprowadzenie obiło się w internecie szerokim echem, a OF zebrało bardzo pokaźną bazę klientów niewielkim kosztem.

Dla czego niewielkim? Tak naprawdę, dwukrotnie podwyższając oprocentowanie i dając górne ograniczenie kwoty inwestycji do 5 000,00 zł sprawili, że koszt jednego nowego konta nie przekroczył 10,00 zł – o tyle więcej można było zarobić na tej lokacie. Jako ciekawostkę powiem tylko, że cena wartościowego tzw Lida (dane kontaktowe klienta zainteresowanego wybranym produktem lub grupą produktów) w niektórych przypadkach sięga nawet 50-60 zł.

Dla przykładu podam tylko, że BGŻ w swoim programie partnerskim (między innymi reklamy BGŻ, które pojawiają się w prawym menu na tej stronie) płaci aż 35,00 zł za każdego klienta który poda swoje dane kontaktowe w ich formularzu rejestracyjnym (chętnych, którzy chcą wesprzeć stronę zapraszam do prawego menu). Jak widać Open Finance zrobił to o wiele niższym kosztem.

Instytucje finansowe wciąż walczą o klientów – a jest o co, ponieważ rośnie świadomość ekonomiczna Polaków, a wiele osób sporo straciło przez fundusze inwestycyjne więc w chwili obecnej szuka alternatyw dających 100% gwarancje zwrotu wpłaconego kapitału.

Jednego możemy być pewni, ponieważ czas trwania lokat nie wydłuża się (średnio jest to 3 do 6 miesięcy) i nic nie wskazuje na kolejne obniżki stóp procentowych zapewne po krótkiej wakacyjnej przerwie będziemy świadkami kolejnej fali uderzeniowej Banków w wojnie o klienta.

Jedyną negatywną stroną tej wojny jest fakt, że w reklamach coraz więcej sztuczek marketingowych i coraz więcej punktów w ich regulaminach, ale w końcu od czego mamy Podstawy Inwestowania.

Dodaj Komentarz

XHTML: Możesz używać następujących tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>