Idzie wiosna. Nie ważne, że ledwo zaczyna się marzec, a jeszcze kilka dni temu śnieg padał na całego w wielu regionach kraju. Wyszło słońce, endorfiny we krwi się zagotowały – idzie lepsze. To ciekawe jak wiele analogii w odniesieniu do sytuacji ekonomicznej w EU można odnaleźć w życiu codziennym. W końcu mamy ekonomiczną wiosnę.
Kilka ostatnich tygodni pozwoliło mi nieco odpocząć od codziennych analiz mirko- i makroekonomicznych, od przeglądu najnowszych doniesień i komentarzy giełdowych i od gry na giełdzie. Dzięki temu mam nieco mniej katastroficzne nastawienie do przyszłości naszych finansów (mimo, że kilka dni temu byłem na wykładzie dr Rybińskiego gdzie po raz kolejny mówił o “Armageddonie”). Nie oznacza to, że przechodzę na drugą stronę barykady i teraz będę tryskać optymizmem.
Dochodzę jednak do wniosku, że jakakolwiek próba przewidywania przyszłości finansowo-ekonomicznej jest niemożliwa. W zasadzie nigdy nie była, ale myśli “a może jednak się uda?” do tej pory zwyciężały w moich rozważaniach na temat kierunku w jakim zmierza świat finansów. Ciągle zmieniające się dane, ich korekty, sposoby liczenia (jak np “koszyk” pkb – różny w różnych krajach i zmienny w czasie w obrębie każdego kraju z osobna) nie dają nawet możliwości poprawnej metodologicznie analizy dotychczasowych trendów (przeszłości).
Zamierzam wrócić do pisania w ramach Podstaw Inwestowania, ale skupię się bardziej na “tu i teraz”, a analizę przyszłości pozostawię profesjonalnym ekspertom (tym samym, którym trafność prognoz pokrywa się z tablicami zmiennych losowych).
W najbliższym czasie pewne mamy tylko podatki (w tym zmiany związane z podatkiem Belki – pozostał dokładnie miesiąc) i przetasowanie na rynku produktów oszczędnościowych. Dywagowanie na temat przyszłych trendów giełdowych i wysokości przyszłych emerytur (na moją wybieram się za około 35 lat) kiedy nie wiemy co przyniesie nowy miesiąc uważam za stratę czasu
nic dodać nic ująć
Mam podobne odczucia
Ucieszyłem się tym wpisem,
)
już myślałem że mister Paweł wyemigrował za chlebem do Australii
(ja nad tym zastanawiam się coraz częściej
i zapomniał o czytelnikach
@Krzysiek: nie, nie wyemigrował (chociaż o przeniesieniu działalności na “Cypr” myślałem
Czasu mało etc.