Lipiec nie będzie najlepszym miesiącem dla kredytobiorców (czytaj poniżej). Z jednej strony sporo banków dopiero teraz zaktualizuje oprocentowanie po ostatnich dwóch podwyżkach stóp procentowych – z drugiej sytuacja w Europie uderza mocno nie tylko w Euro, ale również w Złotego, który z powodów naszych uwarunkowań ekonomiczno-geo-politycznych jest na takie sytuacje bardzo podatny.

Tak – wiem, że w kraju jeszcze kilka innych grup społecznych (importerzy, eksporterzy, inwestorzy i turyści) zainteresowanych jest kursami walut, ale oni z reguły albo są bardziej świadomi ryzyka, albo są lepiej zabezpieczeni (chyba,  że pakują się bezmyślnie w opcje walutowe i czekają na Pawlaka).

Jak by nie było dziś szaleństwo sięgnęło zenitu (proszę pamiętać, że w ekonomii dzisiejszy sufit jutro może być podłogą więc jest to określenie aktualne przez maksymalnie kilka kolejnych godzin) i od rana trzy waluty – Dolar, Euro i Frank Szwajcarski zwyżkują o średnio 1,5 do 2,5%. Co prawda po porannym rajdzie uspokoił się nawet CHF, który przebił już dziś na moment 3,50 zł zwyżkując ponad 3% ale w tej chwili ustabilizował się na kursie… 3,47zł.

Wbrew pozorom drożeje nawet Euro ale tu uwaga – drożeje w odniesieniu do PLN – w skali USD, CHF jego wartość spada, ale spada mniej niż spada wartość złotego dla tego u nas odczuwamy to jako wzrost jego wartości.

Wszystko to za sprawą sytuacji ekonomicznej w której znalazła się Grecja i jak się okazuje – Hiszpania (o której wszyscy zapomnieli – ciekawe kiedy sobie przypomną o Portugalii). Jak będzie z Grecją – ciężko powiedzieć – Unia mocno walczy o utrzymanie finansów tego państwa w płynności – nawet kosztem podatników z prawie całej EU, ale wewnętrzne protesty raczej nie dają gwarancji szybkiego powrotu tego państwa do stabilności finansowej.

Co ma Grecja do Franka Szwajcarskiego? Pech chciał, że najlepszy system finansowy w europie ma Szwajcaria, która z wejścia do Unii Europejskiej zrezygnowała – podobnie jak zrezygnowała ze wspólnej waluty – Euro. Trudno się dziwić – Szwajcaria to bogaty kraj, z bankową tradycją (czyli znają się na finansach jak mało kto) do tego z bardzo odmiennym podejściem do polityki i ekonomii w porównaniu z państwami europejskimi (np w Szwajcarii politycy nie są celebrytami i nie są noszeni przez tłumy na rękach).

Co się więc dzieje kiedy strefa Euro zostaje zagrożona? Traci Euro bo inwestorzy wycofują się z zagrożonych terenów. Traci PLN i cały nasz „wschodnio-europejski koszyk” bo jesteśmy powiązani gospodarczo, w dodatku jesteśmy słabsi – dla tego tracimy więcej.

Dla czego zyskuje Frank Szwajcarski? Szwajcaria swój problem ze spiralą zadłużenia i rosnącymi kosztami obsługi długu publicznego ma już za sobą. Wszystko to za sprawą kryzysu jaki trwał w tym kraju na przełomie XX i XXI wieku kiedy dług publiczny urósł do poziomu ponad 50% a jego obsługa kosztowała prawie 7% przychodów z podatków. Szwajcaria jednak uporała się z tym problemem – wprowadzili „hamulec długu publicznego” nazywany Schuldenbremse i od tego czasu uchodzą za europejską enklawę ekonomiczno-gospodarczą (ich dług publiczny systematycznie maleje! a nie rośnie jak w przypadku więszkości państw UE).

I tak – kiedy w europie jest źle jednym z bezpieczniejszych miejsc dla oszczędności jest stabilny frank szwajcarski. Dalej działa już tylko reguła popytu i podaży.

Na koniec dodam jeszcze tylko wykres pokazujący zmianę kursu walut (w odniesieniu do PLN) na przełomie ostatnich trzech miesięcy.

 

Z kondolencjami dla wszystkich okredytowanych we franku szwajcarskim.