W Szwajcarii bez zmian – w referendum odrzucono propozycje SVP

W referendum w Szwajcarii odrzucono propozycję Szwajcarskiej Parti Ludowej (SVP) dotyczącą rezerw walutowych (77,26% przeciw, 22,74% za). Najważniejsze zmiany jakie zaproponowało SVP to zakaz dalszej sprzedaży złota przez SNB, nakaz przechowywania rezerw złota na terenie kraju (70% złota i tak jest przechowywana lokalnie, 20% leży w Wielkiej Brytanii, 10% w Kanadzie) oraz – co wzbudziło najwięcej emocji – wymóg przechowywania 20% wszystkich rezerw w postaci złota.

Na szczęście wszyscy „Frankowcy” mogą spać spokojnie – zmiany odrzucono, więc czarne wizje większości „ekonomistów” o szybującym w górę kursie franka się nie spełnią. Chociaż tak naprawdę, gdyby ktoś nieco głębiej zainteresował się tematem szybko doszedłby do wniosku, że „zakredytowani” w obcej walucie akurat najmniej powinni się skutków referendum obawiać.

Po pierwsze czas jaki SNB miałby na wprowadzenie reformy. Od strony formalnej przepisy mogłyby zacząć obowiązywać dopiero za 3 lata (2017), po czym Bank Centralny miałby kolejne 5 lat (2022) na dostosowanie się do nowych wymogów. Mówimy więc o perspektywie 8 najbliższych lat w czasie których bank musiałby podnieść rezerwy złota z około 7,7% do 20% (z 38,9 mld CHF do około 101 mld CHF – czyli około 1500-1600 ton biorąc pod uwagę dzisiejsze ceny). Samo prognozowanie cen złota w takim okresie to robota bardziej dla wróżki niż dla ekonomistów – szczególnie jeśli spojrzymy na to co działo się ze złotem w ciągu ostatnich kilku lat.

gold-5-lat-2009-2014

Wystarczyło 5 lat, żeby złoto podrożało o ~70%, a potem spadło o ~30%. Są to tylko dane historyczne, które nie gwarantują powtórki takiego scenariusza w przyszłości, ale pokazują jak „stabilny” potrafi być surowiec, uchodzący od wieków za najlepszą lokatę inwestycyjną na trudne czasy.

Złoto to tylko jedna z wielu zmiennych, którą trzeba by brać pod uwagę – kolejna to kurs samego CHF w odniesieniu do EURo. Ten co prawda od kilku lat jest mocno trzymany przez SNB na poziomie 1.2 (drożejący frank stanowi zagrożenie dla eksportu), ale efektem tego (przez wymianę franków na euro) jest to, że 47% rezerw Szwajcarii to obligacje niemieckie (kupowane za euro wcześniej kupione za świeżo drukowane franki), a sam poziom rezerw jest na rekordowym poziomie.

To kolejny problem – im więcej rezerw, tym więcej potrzebnego złota do ewentualnego pokrycia 20%. Z drugiej strony można to rozwiązać za pomocą mechanizmu zaproponowanego przez Rafała Hirsza tj wymieniając posiadane obligacje na euro i dalej na dolary i w końcu zakup złota za dolary. Taka operacja pozostała by bez większego wpływu na kurs CHF / EUR i pozwoliła by na zwiększenie rezerw złota. Mogłaby oczywiście wpłynąć na ceny złota, ale jak na razie nic nie wskazuje na zmianę trendu na tym surowcu.

Dochodzimy jednak do punktu, w którym wyraźnie widać, że samo referendum nie ma aż takiego znaczenia dla „frankowców” jak fakt utrzymywania przez SNB w miarę stałego kursu CHF/EUR. To możliwość interwencji banku centralnego i jego jak do tej pory skuteczna walka o utrzymanie słabego CHF zapewnia stabilność finansów domowych dla ~700 tys rodzin zadłużonych we franku.

Co więcej – jak słusznie zauważył wspomniany już Rafał Hirsz – gdyby nawet referendum zostało przegłosowane wówczas SNB mógłby obniżyć stopy procentowe schodząc z ich poziomem poniżej zera. Wówczas trzymanie jakichkolwiek oszczędności w CHF nie miałoby sensu, a wpłynęłoby pozytywnie na raty kredytów! Mogło się więc okazać, że efekt byłby zupełnie odwrotny niż spodziewany (przynajmniej przez większość ekonomistów).

Referendum zostało jednak odrzucone więc żadne większe zmiany nie powinny nastąpić. Największym zagrożeniem dla kursu franka pozostają więc nadal ewentualna inflacja (która akurat w Szwajcarii od dawien dawna jest na bardzo niskim poziomie), ataki spekulacyjne na walutę (ale takich brak od prawie 2 lat) lub spadek wartości samego złotego (PLN) w stosunku do Euro – ale tu musiałaby nastąpić jakaś katastrofa ekonomiczna, a wówczas kredyty we frankach byłyby najmniejszym zmartwieniem.

Największym problemem pozostaje więc nie tyle kurs CHF co fakt, że bardzo wiele rodzin faktycznie „kręci się w miejscu” ponieważ realna kwota kredytu pozostała do spłacenia (w PLN) jest nadal wyższa niż w chwili jego zaciągania (wartość około 150 tys kredytów przekracza 130% wartości nieruchomości), a przed nami kończące się dopłaty do odsetek z programu Rodzina na Swoim (wystartował w 2006, a dopłaty miały trwać przez 8 lat) oraz zmniejszający się popyta na mieszkania (związany z rekomendacją S na mocy której od 1 stycznia 2015 banki będą wymagały minimum 10% wkładu własnego). Ale to już temat na kolejny wpis…

Na szczęście z najnowszych danych wynika, że mamy zmniejszające się bezrobocie (już „tylko” 11,3%), zwiększającą się sprzedaż detaliczną (+2,3%) oraz najmniejszy od wielu lat współczynnik pracujących do niepracujących (na 1000 pracujących nie pracuje już tylko 928 osób… ).

By | 2015-02-16T22:50:08+00:00 Listopad 30th, 2014|Ekonomia, Finanse, Główna, Kredyty, Pieniądze|0 Comments

About the Author:

Paweł Choiński - autor bloga Podstawy-Inwestowania.pl.

Leave A Comment