W październiku zeszłego roku Citi Handlowy wprowadził w Warszawie pierwszą „Warszawską Kartę Miejską” – czyli połączenie (do wyboru) karty debetowej lub kredytowej z kartą miejską (czyli warszawskim biletem miesięcznym). Oprócz wygody karta ta jako jedyna dawała możliwość zakupu biletów miesięcznych ze zniżką.

Karty Citi Handlowego były początkowo praktycznie klonem elektronicznych legitymacji studenckich, które oprócz funkcji tradycyjnej legitymacji miały możliwość doładowania na nich biletów miesięcznych ZTM (Warszawskiej komunikacji miejskiej). Citi idzie jednak dalej, a do gry – między innymi o Wrocław – wkroczył BZ WBK. Zaczynamy erę Urban Card?

O tym, że Citi Handlowy będzie podbijać Wrocław pisałem już w połowie kwietnia (na koncie Facebook’owym). Zgodnie z informacjami przedstawionymi wówczas na konferencji Computerworld’a (Państwo w Mikro- i Makroskali) przez dr Marcina Murawskiego (dyrektora Departamentu Sektora Publicznego w Citi Handlowym) bank szykował się nie tylko do wprowadzenia we Wrocławiu dokładnie takiej samej karty jak w Warszawie, ale również planuje rozszerzenie funkcjonalności dotychczasowych kart.

Przy okazji wyszło, że infrastruktura miejska w Krakowie pamięta jeszcze czasy najazdów tatarskich i Urban Card w tym mieście nie pojawi się jeszcze przez wiele miesięcy… Z moich obserwacji wynika jednak, że w Poznaniu mają podobny problem.

W przyszłości Urban Card mają pełnić funkcję nie tylko kart bankomatowych czy kredytowych i biletów miesięcznych, ale będę również nośnikami biletów do kina, teatru etc, a nawet – co ma być wprowadzone niedługo w Warszawie – mają pełnić funkcję np karty kibica (karty stadionowej)!

Karty oferowane przez BZ WBK mają łączyć funkcję obecnie istniejącej Wrocławskiej Karty Miejskiej i karty przed płaconej. Najważniejsze jednak jest to, że coś wreszcie zaczęło się w tej materii dziać.