Kilka dni temu jeden z użytkowników serwisu Wykop.pl o nicku Technokrata udostępnił dość ciekawy kalkulator, który pozwala oszacować nie tylko faktyczne koszty utrzymania samochodu (w skali roku) ale również przelicza ile realnie kosztuje nas kilometr jazdy takim samochodem.
Kalkulator liczy oczywiście z dużym przybliżeniem (nie uwzględnia np zmian cen benzyny – podaje się wartość uśrednioną) i nie pokazuje wszystkich kosztów (np ewentualnego korzystania z autostrad), ale pozwala uświadomić sobie ile przyjemność o nazwie samochód kosztuje.
Uwzględnia za to szereg innych zmiennych, których na ogół nie liczymy lub o których najzwyczajniej w świecie zapominamy – np koszty ubezpieczenia samochodu, wymiany opon, oleju i innych płynów które systematycznie dolewamy, serwis a nawet (jeśli ktoś chce) można podać kwoty mandatów.
Dla mnie największym zaskoczeniem były dwie rzeczy – po pierwsze wyszło, że w kosztach przejechanego kilometra dla samochodu którym aktualnie jeżdżę tylko 56% to koszty paliwa – reszta jak nie trudno się domyśleć to wszystkie pozostałe czynniki z czego lwią część stanowią koszty naprawy. Drugie co zwróciło moją uwagę (to z kolei po przeczytaniu komentarzy pod linkiem) to fakt, że część osób posiadających najstarsze samochody (10 lat i więcej) często wydaje rocznie na korzystanie z samochodu więcej niż wart jest sam samochód.
Warto również zwrócić uwagę, że dla mojego wyniku 0 56% (koszty paliwa w ogólnych kosztach utrzymania samochodu) aż ~30% to koszty akcyzy i podatku VAT nałożonego na paliwo (w sumie jest to około 55% kosztów paliwa). Doliczając do tego VAT na inne usługi takie jak naprawy i części zamienne okazuje się, że około połowa kosztów utrzymania samochodu to podatki (no chyba, że ktoś ma firmę i połowę z tego odlicza i wlicza w koszty).
Tak czy inaczej warto pobawić się chwilę kalkulatorem chociażby po to, żeby uświadomić sobie ile kosztuje nas jazda samochodem.
Życie jest bardziej skomplikowane, ten model niestety nie uwzględnia, że te stare roczniki czasami są o niebo lepszej jakości niż te nowe. Sam kiedyś z doświadczenia jeździłem pewnym modelem forda około 20 lat, a na części wydawałem grosze w porównaniu do nowego peugeota zakupionego w tym czasie przez mojego znajomego.
Teoretycznie tak, w praktyce samochody z wiekiem zaczynają się psuć częściej. Więc o z tego, że mają tańsze części jeśli częściej je musimy wymieniać.
Do tego dochodzi spalanie – nowe (oczywiście jeśli jeździć nimi rozważnie) potrafią spalać nawet 1-2l mniej na 100km.
Sam sprawdzałem u siebie w statystykach samochodu – gdzie różnica w prędkości 85km/h (na trasie) vs 110km/h (też na trasie) dawała przy pełnym baku różnice nawet 140km (samochód mógł przejechać 870km zamiast 730km). Jazda na autostradzie przy 130km zaniżała zasięg nawet to 450km.
Drugie co zwróciło moją uwagę (to z kolei po przeczytaniu komentarzy pod linkiem) to fakt, że część osób posiadających najstarsze samochody (10 lat i więcej) często wydaje rocznie na korzystanie z samochodu więcej niż wart jest sam samochód
Mój brat ma prosty rachunek na opłacalność samochodu: jeżeli zapłacił za naprawę auta więcej niż auto jest warte, to je sprzedaje.
Ja w zasadzie zdawałem sobie sprawę z tego ile kosztuje mnie roczne utrzymanie auta, ale dzięki temu kalkulatorowi dowiedziałem się jaka byłaby różnica, gdybym miał auto spalające nie 8 litrów/100km, ale 6l/100km. Koszty zmniejszyłyby się zaledwie o 5%, a mam jednak ten komfort dynamicznej jazdy