Kilka dni temu przez około 40h, będąc w centrum Warszawy skazany byłem tylko i wyłącznie na zbliżeniową naklejkę PayPass umieszczoną na moim telefonie. Sytuacja dość wyjątkowa bo zazwyczaj mam przy sobie kilka kart, ale tym razem musiałem sobie poradzić tylko ze zbliżakiem – w dodatku z naklejką.

Nawet sobie nie wyobrażacie jakim problemem może być próba użycia takiej karty w centrum stolicy jednego z europejskich miast. Okazuje się bowiem, że technologia zbliżeniowa w naszym kraju nawet nie raczkuje – ona się ledwo co urodziła i więcej o niej słychać niż widać.

Dlaczego naklejka?

Odpowiedź jest bardzo prosta. Posiadam kilka (no ok kilkanaście) kont bankowych powiązanych z kilkoma kartami tradycyjnymi. Kiedy na rynku pojawił się AliorSync dostałem możliwość dołączenia do konta właśnie zbliżeniowej naklejki. Uznałem, że umieszczenie jej na telefonie i zasilenie konta kwotą 150-200 zł będzie idealnym rozwiązaniem „na wszelki wypadek”.

Jak to działa?

Teoretycznie – masz telefon, masz portfel. W praktyce nie jest już tak fajnie i nie chodzi tylko o bardzo małą ilość terminali płatniczych. Sprzedawcy zazwyczaj trzeba powiedzieć, że chcesz płacić kartą zbliżeniową bo widząc telefon zazwyczaj stoi i się patrzy aż mu podasz gotówkę / kartę. Niektórzy (to mi się tylko raz zdarzyło) maja problem bo nie wiedzą o takich gadgetach i myślą, że coś kombinuje – zazwyczaj po pokazaniu naklejki robią się spokojni, ale raz Pani w restauracji zawołała kierownika żeby on wziął na siebie „odpowiedzialność” za transakcję… 🙂

Główny problem – brak terminali.

Karty zbliżeniowe przeznaczone są głównie do terminali płatniczych – nie działają w bankomatach, nie działają z tradycyjnymi terminalami nie obsługującymi PayPass i PayWave (wiem, zazwyczaj zbliżeniówka działa również jako zwykła karta, ale tu tego zrobić nie mogłem – ograniczony byłem tylko i wyłącznie do Tap & Go).

A terminali jest mało, żeby nie powiedzieć bardzo mało. I przyznam, że się bardzo zdziwiłem bo zazwyczaj zwracam uwagę na to jakiego sprzętu używają w sklepach itp (z racji zainteresowań) i wydawało mi się, że to dość powszechne zjawisko. Nic bardziej mylnego.

Pierwszy problem pojawił się już na stacji benzynowej. W środku nocy po kilkukilometrowym biegu postanowiłem kupić coś do picia na stacji BP. Ponieważ na biegi praktycznie niczego ze sobą nie zabieram poza telefonem, który robi za rejestrator trasy, mp3 playera itp – ucieszyłem się, że nie jestem bez ‚gotówki’. Niestety – byłem. Stacje BP nie mają terminali zbliżeniowych.

Następnego dnia podjechałem na Orlen zatankować samochód i tym samym na kolejne 40h pozbyłem się resztki gotówki – bo terminala zbliżeniowego i tu nie mieli.

Nagle zaczynasz sobie uświadamiać, że problem dotyczy nie tylko porannych zakupów – małe sklepy często w ogóle nie mają terminali, a o zbliżeniowych nawet nie ma co myśleć. Problem jest nawet z płaceniem w knajpkach i restauracjach! W okolicach Krakowskiego Przedmieścia i Nowego Świata (teoretycznie jest tam drogo, ale w bocznych uliczkach jest masa knajpek w których ceny są nawet o 30% niższe niż przy głównych trasach) zbliżeniowe terminale mają tylko najdroższe knajpy.

Tak czy inaczej przez brak gotówki i klasycznej karty zmuszony byłem wypić ze znajomymi piwo w miejscu, w którym za Paulanera płaciłem o 2,5zł więcej niż 500m dalej w bardziej przyjaznym lokalu, który jednak nie nawiązał przyjaznych stosunków z moim PayPass’em.

Podobnie było ze śniadaniami. Po wizycie w kilku lokalach postanowiłem zjeść… w MC Donaldzie bo tego że są tam terminale byłem pewien, a czas mnie gonił.

Nie podejmiesz gotówki!

Ktoś mógłby powiedzieć, że mogłem podjąć gotówkę w bankomacie. Ale bankomaty czytają tylko tradycyjne karty! Nie można w nich używać zbliżeniówek (tzn można, jeśli zbliżeniówka jest jako dodatek na tradycyjnej karcie). Nie podejmiecie też gotówki np w Empicu gdzie działa usługa Cash Back – czyli możliwość podjęcia gotówki w kasie. Owszem, można tam zapłacić kartą zbliżeniową za zakupy, ale przy wywołaniu usługi Cash Back system nie umie z terminala skorzystać.

Na szczęście moja ‚przygoda’ skończyła się po 40h, skończył się weekend więc przelałem (mobilnie) pieniądze na konto w innym banku i podjąłem gotówkę w placówce. Oczywiście można było kombinować na inne sposoby* i też by dało radę – ale to już inna historia.

Zdaje sobie sprawę, że jest to technologia nowa i dopiero wchodzi na rynek. Wiem też jaką wojnę toczą handlarze z dostawcami kart, a terminale zbliżeniowe są droższe od tych zwykłych. Jestem też świadom tego, że sytuacja będzie szła już tylko w jednym – dobrym kierunku. Jednak na dzień dzisiejszy sama karta zbliżeniowa (naklejka, breloczek etc) nie zdaje egzaminu.

 

* – to co wymyśliłem to np zakup książki w Empiku przy użyciu karty i jej natychmiastowy zwrot (dostalibyśmy kasę w gotówce), można też stanąć przy kasie i płacić kartą za czyjeś zakupy biorąc od niego gotówkę. Sposobów jest pewnie więcej, ale chyba nie o to chodzi w wygodzie korzystania z PayPass.