Szukanie „winnych katastrofy” Facebooka

Wczoraj w radio TOK FM usłyszałem dość ciekawe zdanie. Redakcja poinformowała, że analitycy i specjaliści od finansów „szukają winnych” katastrofalnych notowań Facebook’a. W nocy przyszły informacje zza wielkiej wody, że sprawą IPO Facebooka zajmą się też wszystkie możliwe komisje i instytucje nadzoru finansowego w USA bo „sprawa musi zostać zbadana”.

Ciekawe, że kiedy doradcy finansowi koloryzują nam przyszłość finansową sprzedając swoje produkty to nikt się tym nie interesuje. Kiedy świadomi finansowo inwestorzy dają się jak dzieci namówić na zakup akcji firmy, która mając przychody dziesięć razy mniejsze od np Googla, ma wyższą od niego wycenę – wtedy sprawa warta jest zbadania?

Zresztą całe to IPO to jedna wielka szopka i kabaret urządzany przez prawie wszystkich. Zaczynając od speców od socjal media, którzy nagle okazali się być również specami od rynków finansowych, przez drobnych inwestorów, którzy od początku krzyczeli że to bańka, po media mniejsze i większe, które przebijają się katastrofalnymi tytułami.

Problem z Facebookiem polega na tym, że nie bardzo wiadomo co będzie z nim w przyszłości. Realizacja 150% rocznego wzrostu (przez kolejne 5 lat) jest raczej mało możliwa, ale zarząd FB utrzymuje że im się uda. Jednocześnie powoli zaczyna dochodzić do wszystkich, że może wizerunkowo FB jest ok, ale sprzedaż produktów (może poza grami) na tej platformie jest dość trudnym zajęciem (mamy na rynku lokalnym kilka ciekawych przykładów jak choćby skarpetkowo.pl, które w sklepie online radzi sobie nieźle, a na FB już nie tak dobrze).

Wszyscy wiedzą więc że jakaś bańka jest i że nie wszystko to działa tak pięknie jak byśmy tego chcieli. Skąd więc tylu chętnych na zakup akcji po tak wysokiej cenie? Zapewne zadziałała tu bardziej popularność portalu i medialność całego wydarzenia, a nie chłodna kalkulacja.

Najbardziej dziwi mnie jednak reakcja na pierwsze notowania FB na NASDAQ. Wiadomo było, że będzie duża zmiana – albo euforia zakupów, albo euforia sprzedaży. Okazało się, że ponad +10% na otwarciu to wystarczający zysk i akcje wypłynęły na szeroki rynek, a dzień skończył się praktycznie na zero. Następnego dnia poszedł jeszcze mocniej w dół.

I zaczęło się szukanie winnych. Źli okazali się oczywiście JP Morgan, Goldman Sachs i Morgan Stanley bo „obniżyli prognozy zysków”. Zapewne zabronili też wszystkim chętnym na akcje Facebooka sprawdzania wyceny akcji, kapitalizacji firmy, sprawdzenia jej aktualnych zysków, poziomu cena / zysk itp itd.

Ciekawe, że sami kupujący prawie zawsze odgrywają rolę poszkodowanych przez złych bankierów. Ciekawe tylko kto zabronił im myśleć?

Oficjalnie wszystko będzie ok (bo w zasadzie było), a Ci którzy utopili po 10-15 i więcej procent na Facebook’owym IPO wytłumaczą to wszystko oszustwem bankierów, bańką na rynku reklamy etc.

Pytanie tylko – jaką bańką? Bańka to była na akcjach na giełdzie. To, że kapitalizacja FB spadła o kilkanaście procent w kilka dni nie oznacza, że sam FB ma się źle. Po pierwsze wycena przy IPO była mocno zawyżona i teraz będzie się wyrównywać. Zapewne dojdzie do poziomu gdzie cena / zysk osiągnie jakieś „normalne” wartości i dopiero się ustabilizuje.

I o jaką katastrofę chodzi? Firma sprzedała akcje po bardzo atrakcyjnej cenie. Jak za kila miesięcy będą chcieli je z rynku skupić to będą mocno do przodu. Wszyscy dotychczasowi właściciele zapewne sporo zarobią bo firma się rozwinie, zainwestuje, zwiększy zyski i posypią się premie itp.

Czy jeśli piekarz jednorazowo sprzedałby akcje swojej piekarni za 100zł sztuka, po czym w pierwszym dniu notowań ich wartość spadnie do 5zł (-95%) to czy następnego dnia mniej osób kupi od niego chleb? Czy może dzięki bardzo dobrej transakcji będzie mógł kupić większy piec i zwiększy produkcję, sprzedaż i zyski? Fakt, że z FB nie jest to takie proste, ale zasada działania jest mniej więcej podobna.

Oczywiście tytuły w gazetach mówią co innego. Obiektywny TVN24 pisał, że Zuckerberg stracił miliony. Stracił je na takiej samej zasadzie jak my tracimy, kiedy np wartość naszego rodzinnego domu spada o 10% w ciągu roku. Też straciliśmy! Może nie miliony, ale nawet setki tysięcy złotych. Tylko co z tego, skoro nie zamierzamy tego domu sprzedać?

Podobnie z Zuckerbergiem – spadła wartość posiadanych przez niego akcji, ale fizycznie żadnej gotówki nie stracił. Znając życie szybko akcji FB się nie pozbędzie bo młody jeszcze jest i zapewne większą wartość ma dla niego fakt posiadania FB niż jednorazoway zysk ze sprzedaży akcji.

A sam Facebook? Będzie działać tak samo jak działał przed IPO. Jeśli jest bańką sam w sobie i miałby w przyszłości stracić na wartości i zmniejszyć zysk czy nawet zacząć przynosić straty to stanie się tak bez względu na to czy wszedł na giełdę czy nie. Czy od jego wejścia na rynek zaczęliście go używać o 10% mniej?

Warto pamiętać, że gra na giełdzie to nie zabawa i nie zawsze przynosi zyski. Bez chłodnej kalkulacji, podążając jedynie za medialnym szumem, nie uda nam się zarobić. Bez ryzyka, nie zarobimy zbyt dużo. Ryzykując – w końcu stracimy mniejszą lub większą kwotę. Może trzeba było o tym pamiętać przed zapisami?

By | 2015-02-16T22:50:13+00:00 Maj 24th, 2012|Giełda, Główna, Inwestowanie|1 Comment

About the Author:

Paweł Choiński - autor bloga Podstawy-Inwestowania.pl.

One Comment

  1. Panama 08:32 Czerwiec 11, 2012 at 08:32

    Wielkim wygranym jest lider zespołu U-2 Bono , który zakupił 2,3% akcji Facebooka w 2009r.Dzis wartość Bono wzrosła do 1,5 MILIARDA dolarów. To sa pieniądze robione szybciej niz przez rozpłodowego ogiera w stadninie w Janowie. Nie był biedny wczoraj , ale dzisiaj może sobie kupić siedem milionów takich okularów jakie ma na zdjęciu. Półtora miliarda dolarów to niezłe przebicie na jednej inwestycji.Sam Bono uważa że nie jest od piatku najbogatszym muzykiem świata. Ponoć Paul McCartney,wyceniany na 1 mld$ pozostał liderem. Firma finansowa Bono faktycznie kupiła 40,1mln akcji za 90 mln$ warte od wczoraj 1,5 mld dolarów ale profit ma być podzielony między udziałowców. Ponadto Bono powiedział że jego zyski i tak są przeznaczone na działalność charytatywną z której jest znany.

Leave A Comment