Zlecając jednorazowy przelew walutowy (euro) możemy się spodziewać od jednej do nawet kilku prowizji za transfer naszych środków z jednego konta na drugie. Jeśli zlecimy go zbyt pochopnie nie sprawdzając w jaki sposób będzie realizowany koszty takiego błędu mogą sięgnąć nawet kilku-kilkunastu euro (lub dolarów). Na co zwrócić uwagę?

Przede wszystkim gdzie wysyłamy przelew walutowy. Jeśli jest to kraj z poza Unii Europejskiej pozostaje nam jedynie przelew SWIFT. Jeśli jednak przelew odbywać się będzie pomiędzy krajami UE wówczas do wyboru, oprócz SWIFTa, będziemy mieli również przelew typu SEPA. Który wybrać?

SWIFT (Society for Worldwide Interbank Financial Telecommunication – Stowarzyszenie na Rzecz Światowej Międzybankowej Telekomunikacji Finansowej) powstał ponad trzydzieści lat temu i umożliwił przesyłanie pieniędzy pomiędzy praktycznie każdymi dwoma instytucjami finansowymi na świecie (banki, domy maklerskie, etc).

System integruje ponad 8000 instytucji finansowych w ponad 200 krajach. Obsługuje wiele walut i pozwala na prawie swobodny transfer pieniędzy pomiędzy zrzeszonymi instytucjami. Problem niestety polega na tym, że SWIFT nie ma centralnego systemu rozliczeniowego (nie ma czegoś takiego jak nasza KIR realizująca np przelewy Elixir). Jego budowa przypomina sieć, w której każda instytucja jest jednym z wielu węzłów.

Konsekwencją takiej budowy systemu są wysokie koszty przelewów. Zazwyczaj wysyłając pieniądze z instytucji A do instytucji Z po drodze pojawiają się instytucje pośredniczące w transferze naszych pieniędzy, które zgodnie z własnymi cennikami pobierają prowizję od tego typu transakcji. Tak naprawdę do końca nie wiadomo ani jak szybko przelew dotrze do celu, ani ile będzie kosztować.

Kosztów przelewu nie da się zmniejszyć, ale mamy do wyboru trzy rodzaje rozliczenia się z niego. Do wyboru mamy trzy opcje:

  • SHA (shared) – koszty serwisu ponosi zleceniodawca, a koszty pośredników – odbiorca przelewu.
  • OUR  – wszystkie koszty pokrywa zleceniodawca
  • BEN (beneficiary) – przelew nie wiąże się z dodatkowymi obciążeniami na koncie żadnej ze stron – opłata pobierana jest z kwoty przelewu (trafia na konto odbiorcy pomniejszona o wszelkie prowizje i opłaty)

Przykład takiego przelewu widać na screenie poniżej (pochodzi z serwisu wykop.pl gdzie jeden z użytkowników skarżył się na „zły mBank”, podczas gdy wysoki koszt przelewu był wynikiem użycia przelewu SWIFT zamiast SEPA).

 

W odpowiedzi na wysokie koszty przelewów SWIFT z inicjatywy Europejskiej Rady ds. Płatności (EPC) powstał Pan-European Automated Clearing House (PE-ACH) – czyli odpowiednik naszej Krajowej Izby Rozliczeniowej, który w ramach Unii Europejskiej stworzył centralny system obsługi przelewów SEPA – Single Euro Payments Area.

Dzięki temu, że SEPA działa na zasadzie jednej instytucji pośredniczącej każdy przelew realizowany jest zawsze w dwóch krokach – niezależnie od instytucji z której (i do której) przelew jest wykonywany. Takie rozwiązanie umożliwia stworzenie jednolitego systemu prowizji i stałe – przewidywalne koszty przelewów.

Niestety SEPA obejmuje swoim zasięgiem jedynie kraje leżące w Unii Europejskiej (w kwietniu 2012 roku było ich 27) oraz członków European Free Trade Association plus Monako i obsługuje jedynie walutę Euro.

Wykonując więc przelew w euro pomiędzy dwoma instytucjami znajdującymi się w obrębie Unii Eurpejskiej warto zwrócić uwagę jaki typ przelewu wybieramy – błędów jak ze screena powyżej (a co za tym idzie dodatkowych – niepotrzebnych kosztów) można uniknąć.