Rekomendacje Inwestycyjne

business boxingPraktycznie każde biuro maklerskie czy dom inwestycyjny wystawia swoje rekomendacje inwestycyjne. W teorii są one dostępnymi szerokiej publiczności analizami i prognozami wzrostów (lub spadków) konkretnych spółek. W rzeczywistości, w większości przypadków są jedynie kolejnym narzędziem w rękach maklerów dbających o interesy ich najważniejszych klientów.

Najważniejszym pytaniem dotyczącym rekomendacji nie jest to, czy są trafne czy nie – najważniejsze gdzie jest w nich miejsce na zysk dla instytucji wydających daną analizę. Oczywistym chyba jest, że (szczególnie) instytucje finansowe nastawione są przede wszystkim na zysk. I tu pojawia się pierwszy problem – większość rekomendacji dostępnych jest dla wszystkich i zupełnie za darmo.

Naiwnym byłoby twierdzić, że chodzi o pokazanie profesjonalizmu i użycie trafności swoich analiz w ewentualnych akcjach marketingowych (przyznam, że nawet takich reklam nie widziałem). Chodzi oczywiście o zysk – oczywiście nie nasz.

Większość biur maklerskich obsługuje swoich najważniejszych klientów poprzez centrale. Główni maklerzy zalecają im kupno akcji, które (co wynika zapewne z dokładnych analiz na podstawie często nie dostępnych dla ogółu informacji) mają największy potencjał do ewentualnych wzrostów.

Wyobraźmy sobie taką sytuację: kurs akcji spółki X, które posiada duży klient biura maklerskiego, jest w trendzie bocznym (nie zmienia się lub waha w niewielkim stopniu). Akcje kosztują (hipotetycznie) 10,00 zł za sztukę. Makler wysyła pierwszą, wewnętrzną, rekomendacje do swoich kolegów z biur regionalnych, którzy opiekują się nieco mniej ważnymi klientami. Maklerzy rekomendują kupno akcji X swoim klientom, co oczywiście wzmaga popyt i powoduje, że kurs zaczyna powoli iść w górę – powiedzmy do poziomu 10,30 gr.

Doszliśmy do momentu, w którym akcje posiadają ważniejsi klienci biura maklerskiego. I tu jest miejsce na „rekomendacje inwestycyjne„. Biuro maklerskie generuje dokument opierający się najczęściej na wybiórczych danych z których „wynika”, że akcje spółki X mają potencjał do wzrostów. Sugerowana cena „docelowa” to 11,50 zł. Informacja ta trafia „na ulicę”.

I tu zaczyna się cała zabawa. Mimo złej opinii rekomendacje działają na pewną część małych inwestorów oraz na tych, którzy chcą podpiąć się pod krótkoterminowy trend. Popyt po raz kolejny rośnie – cena akcji dochodzi do 11,00 zł.

Po pewnym czasie kazuje się, że spółka X owszem, sytuacje finansową ma stabilną, ale potencjału do rozwoju już nie ma. Po przebiciu poziomu 11,00 zł za sztukę okazuje się, że popyt na akcje wyczerpał się. Mali inwestorzy zaczynają próby sprzedaży akcji jednak z zwiększająca się podaż dołuje kurs i wielu z nich wychodzi po całej operacji na zero lub nawet na minus.

Po co była rekomendacja? Wywołała ona sztuczny popyt na akcje spółki X dzięki któremu klienci biur maklerskich mogli upłynnić swoje akcje po zawyżonym kursie. Kulminacyjnym momentem w ich inwestycji było wejście do gry inwestorów „z ulicy” którzy odkupili ich pakiety akcji.

Powyższy przykład nie jest oczywiście jedynym sposobem wykorzystania rekomendacji. Jednym z przykładów negatywnego działania było zeszłoroczne wydanie rekomendacji przez Unicredit dotyczącej akcji Lotosu. Spółka ta została wyceniona na 0 (zero) złotych co oczywiście przełożyło się na gwałtowny spadek aktualnego kursu akcji (do tego stopnia, że nawet na chwilę zawieszono ich obrót na WGPW).

Umożliwiło to Unicredit’owi i spółce kupienie akcji Lotosu po zaniżonych cenach i zarobek na odbiciu kiedy na jaw wyszło, że rekomendacja jest mocno naciągana.

Przykłady dotyczące patologii jakimi są rekomendacje inwestycyjne można mnożyć w nieskończoność. Ważne żeby pamiętać, że pojawienie się rekomendacji na rynku jest często próbą spekulacji kursem i owszem, da się na tym zarobić pod warunkiem, że zachowamy daleko idącą ostrożność.

Trzeba również pamiętać o zasadzie „pokojówki z Manhattanu„, która bazuje na tym, że kupując akcje musimy brać pod uwagę to, że komuś będziemy musieli je sprzedać. Moment w którym do gry wchodzi „ulica” jest ostatnim sygnałem sprzedaży – później nie ma już komu sprzedać przewartościowanych akcji.

By | 2015-02-16T22:50:39+00:00 Listopad 9th, 2009|Giełda, Główna, Inwestowanie, Prognozy|2 komentarze

About the Author:

Paweł Choiński - autor bloga Podstawy-Inwestowania.pl.

2 komentarze

  1. Tom 08:26 Marzec 20, 2010 at 08:26

    Tu jest także bardzo ciekawy artykuł o rekomendacjach giełdowych, „Rekomendacje inwestycyjne. Fakty i mity”.

    http://www.amerbroker.pl/?go=content&action=show&id=82

  2. […] moje ręce trafił dziś ciekawy mail, w którym autor oferuje mi dostęp do swoich rekomendacji / porad czy jak to nazwać w których opisuje jego zdaniem ciekawe i warte uwagi spółki mające w […]

Leave A Comment