Waldemar Pawlak, który od kilku od kilku dni jest oficjalnym kandydatem PSL na prezydenta (zaskoczeni?) swoją kampanię rozpoczął od pomysłu reformy emerytur społecznych. Mimo, że zdaje sobie sprawę z tego, że pomysły o których mówi pan Pawlak są zwykłą „kiełbasą przedwyborczą” i najprawdopodobniej nigdy nie zostaną wprowadzone w życie jednak uważam, że warto zwrócić na nie nieco uwagi.

Wicepremier zaproponował dziś, żeby dotychczasowe składki do ZUS i na OFE (19,52% wynagrodzenia / całek składki czyli  12,22% idące do ZUS i 7,3% idące do OFE) zastąpić jednolitą stawką dla wszystkich. Miałoby to być jedynie 120zł miesięcznie odprowadzane jedynie do ZUS’u. W zamian za niższą składkę otrzymalibyśmy więcej „na rękę” ale wówczas emerytura (czy raczej „zasiłek emerytalny) miałby zapewnić nam jedynie produkty pierwszej potrzeby wymagane do przeżycia – czyli około 1200 zł miesięcznie.

Pomysł ten wydaje się być o tyle ciekawy, że między innymi pomógłby naszej gospodarce. Mniejsze składki odprowadzane do ZUS to mniejsze koszty pracy, a to pociąga za sobą zmniejszenie bezrobocia, zmniejszenie kosztów wytwarzania produktów etc etc.  Zostawiłoby to również więcej pieniędzy w naszych kieszeniach, a wówczas nawet jeśli nie odłożylibyśmy całej zaoszczędzonej kwoty na „IKE” to i tak pewnie za 30 lat będziemy mieli więcej niż z emerytury w ZUS’ie.

Podobny system wprowadzony jest między innymi w Kanadzie i Nowej Zelandii. Obywatele płacą tam minimalne składki mając zapewnione jedynie minimalne środki do życia na emeryturze i jak do tej pory system ten się sprawdza.

Do tego, że ZUS jest nieefektywny i kosztowny nie trzeba chyba nikogo przekonywać, szczególnie jeśli spojrzy się na wydatki tej instytucje na pałace (zwane też „placówkami”), dziwne przetargi czy zamówienia. Dorzucając do tego fakt, że tak naprawdę odkładane przez nas pieniądze są wirtualnie księgowane – w rzeczywistości idą na aktualne świadczenia, a pieniądze wpłacane na OFE są mało efektywne inwestowane (od początku istnienia OFE więcej zabrały za zarządzanie niż wypracowały zysku) dostajemy całkiem niezły system do utylizacji gotówki.

Oczywiście słabe wyniki nie są winą OFE tylko ustawy, która narzuca silne ograniczenia i wymusza kupowanie obligacji – z których pieniądze i tak przez budżet wracają do ZUS, a to przerzuca odpowiedzialność za nasze emerytury z powrotem na państwo. O problemach systemu emerytalnego można by pisać godzinami jednak nie przeszkadza to np Międzynarodowemu Stowarzyszeniu Zabezpieczenia Społecznego na ocenę polskiego systemu emerytalnego jako jednego z „najlepszych w europie”. Pytanie w takim razie jak źle musi być w innych krajach?

Dodajmy do tego jeszcze inne pomysły na reformę systemu emerytalnego takie jak ZUS Bis (czyli przejęcie całości naszych składek z OFE przez instytucje zależną od ZUS po osiągnięciu przez nas wieku emerytalnego) + podniesienie wieku emerytalnego i przedłużenie średniej długości życia na emeryturze i mamy przepis na problemy w przyszłości.

Niestety proponowane przez Pawlaka zmiany mimo, że idące w dobrym kierunku mogą napotkać na silny społeczny opór. Większość z nas nie ma oszczędności (ponad 50%), 22% nie ma nawet konta w banku. Jako naród nauczeni jesteśmy tego, że państwo ma nam pomagać – mało kto jest świadom tego, że pieniądze w gospodarce i w państwowej kasie nie biorą się z niczego. Niestety takie podejście wzbudza ogromne wątpliwości i nie daje pewności czy reforma ta w dłuższej perspektywie sprawdziłaby się.

Nawet gdyby pomysł Pawlaka nie był jedynie „kiełbasą wyborczą” nie wierze w to, że za 30 lat 100% (czy chociaż 50%) osób odłożyłoby coś na własną rękę. Niestety grupa przyszłych emerytów, którzy zostaliby z 1200 zł „zapomogi” byłaby bardzo silną grupą jeśli chodzi o elektorat i zapewne – znając nasz brak wyobraźni i odpowiedzialności za samych siebie – wymusiłaby na rządzących dotację z budżetu. Wiem, że są to daleko idące subiektywne przewidywania, ale znając nasze podejście do oszczędzania i zabezpieczania własnej przyszłości finansowej nic innego nie przychodzi mi do głowy.

W roku 2000 w krajach OECD wydatki na emeryturę stanowiły średnio 7,4%, w 2010 roku szacuje się że wyniosą aż 10,6% (źródło: nbportal.pl). Za kilkanaście lat emerytury będą ogromnym obciążeniem dla wszystkich społeczeństw (nie tylko w europie). W pewnym momencie będziemy musieli zapłacić rachunki za długi które w tej chwili zaciąga nasz system emerytalny. Jeśli nie zreformujemy go teraz – zreformuje się sam, za klika lat.