Rynek produktów strukturyzowanych przez ostatnie dwa lata przeżywał swój renesans. Ilość dostępnych w tym czasie struktur wzrosła niemal czterokrotnie od około 120 w 2007 roku do prawie 460 w roku minionym. Mimo to jest to ciągle mało znana i niezbyt często wybierana forma lokowania kapitału.Sytuacja ta jednak ulega poprawie, po części za sprawą recesji, która wymusiła poszukiwanie nowych rejonów inwestycji po części za sprawą wzrosu świadomości ekonomicznej Polaków.
Serwis Structus.pl specjalizujący się tego typu inwestycjach co kwartał przygotowuje podsumowanie rynku produktów strukturyzowanych w naszym kraju. Tym razem raport roczny przygotowali Marcin Krasoń, redaktor naczelny Structus.pl oraz Michał Szeliski, analityk Structus.pl, którzy zgodzili się odpowiedzieć na kilka pytań związanych z opisywanymi w raporcie produktami.
Paweł Choiński: Zgodnie z Waszymi obliczeniami średnia stopa zwrotu z produktów strukturyzowanych dostępnych na naszym rynku w roku 2009 wyniosła 3,256% – porównując to z funduszami inwestycyjnymi czy lokatami, również gwarantującymi 100% ochronę kapitału, nie jest to wynik zadowalający?
Michał Szeliski: Rzeczywiście zysk na poziomie 3,26% rocznie nie robi najlepszego wrażenia, szczególnie, że w 2009 r. mieliśmy do czynienia ze sporym odbiciem na giełdach. Trzeba jednak pamiętać, że na ową średnią składają się produkty, których cykl życia rozpoczął się w różnych momentach, w dużej mierze także jeszcze przed giełdowymi dołkami. A porównując inwestycję w fundusz akcji w takim samym okresie, okaże się, że fundusz przyniósł stratę, a struktura dała zwrot kapitału.
Znacznie lepiej prezentują się wyniki produktów, które rozpoczęły się w trakcie kryzysu. Sporo z nich kończyło się jesienią ub. roku i przynosiło do kilkunastu proc. zysku, który to wynik uważany jest w strukturach za satysfakcjonujący.
Paweł Choiński: Dla początkujących inwestorów produkty strukturyzowane nie różnią się zbytnio od funduszy inwestycyjnych, jednak oferują nieco niższe stopy zwrotu – jaką w takim razie mają przewagę nad Funduszami Inwestycyjnyni?
Michał Szeliski: Ograniczony potencjał zysku w produktach strukturyzowanych to koszt ochrony kapitału, która sprawdza się w trudnych okresach. W czasie bessy lepiej dostać 0 proc. ze struktury niż -40 proc. z funduszu.
Paweł Choiński: W raporcie podajecie, że aż 20,96% wszystkich lokat opoartych było na surowcach (Wykres 6), jednak wśród najpopularniejszych aktywów (Tabela 1) widnieje jedynie złoto. Co z pozostałymi surowcami (ropa, srebro)?
Michał Szeliski: Surowce to szerokie pojęcie, wchodzą w nie także indeksy surowcowe (jak np. COMAC, który w Tabeli 1 się znajduje). Gdybyśmy przyglądali się tylko sensu stricte surowcom, to drugim najpopularniejszym jest ropa naftowa. Inne jak srebro, aluminium czy platyna pojawiają się sporadycznie.
Paweł Choiński: Wspominacie również o strukturach z regularną składką, których czas inwestycji to nawet 15 lat (np Pareto) – czy tego typu produkty mogą być wykorzystywane do budowy alternatywnego tzw “IV filaru” naszej przyszłej emerytury, który byłby bardziej odporny na ewentualne zapaści na rynkach finansowych?
Michał Szeliski: Dokładnie tak. Opisywane przez nas 15-letnie produkty to połączenie programu regularnego oszczędzania z produktem strukturyzowanym. Z pierwszego mają regularną składkę i wysokie opłaty za wyjście z inwestycji w pierwszych latach, a ze struktury ochronę kapitału i instrument bazowy, od którego zależy zysk.
Z raportu wynika jedna ważna rzecz – rynek produktów finansowych w Polsce rozkwita. W szybkim tempie wypełniane są „wolne przestrzenie” między lokatami, funduszami inwestycyjnymi i rynkiem akcji stwarzając tym samym idealne warunki inwestycyjne i precyzyjne dopasowanie poziomu ryzyka do oczekiwanych zysków.
Więcej informacji na temat rynku produktów strukturyzowanych w Raporcie Structus.pl (PDF)