Jak co roku o tej porze Banki i inne instytucje finansowe prześcigają się w ofertach dotyczących świątecznych pożyczek i kredytów. Wszystko można szybko, łatwo i bez zbędnych formalności. Szkoda, że tak niewielu z nas myśli co będzie po świętach, a już prawie nikt nie zastanawia się – dla czego przepłacił?

Osobiście uważam, że branie kredytu konsumpcyjnego to w większości przypadków luksus na którego nikogo nie stać. Proszę zauważyć, że nawet w Stanach Zjednoczonych, gdzie kredyty konsumpcyjne brano niemal na wszystko (domy, święta, kolejny samochód, większy telewizor) i gdzie do tej pory ludzie zarabiali o wiele więcej niż w naszym kraju, kredyty konsumpcyjne odbijają się teraz wszystkim ogromną czkawką.

Przyglądając się ofercie świątecznej wielu sklepów trudno nie zauważyć, że sporo z nich oferuje nam zakupy na raty. Często jest to faktycznie 0%, często musimy dopłacić niewielką prowizję etc. Jakby nie było – dokonując zakupu telewizora, mp3, mp4, aparatu, kamery etc na pewno zapłacimy mniej kupując na raty, niż kupując za zaciągnięty kredyt.

Jest to o tyle pewniejsze bo sklep zarabia na tym, że w ogóle sprzedał nam dany towar, a wszelkie instytucje finansowe zarabiają dopiero na oprocentowaniu, które spłacamy wraz z pożyczonymi pieniędzmi. W dodatku bardzo często oprocentowanie kredytu jest w rzeczywistości wyższe od tego reklamowanego, a do całości dokładane są różnego rodzaju prowizje, opłaty manipulacyjne czy inne tego typu śmieszne opłaty.

Bank potrafi pobrać prowizję za to, że w ogóle udzielił nam kredytu, zupełnie jakby nie robił tego narzucając oprocentowanie pożyczki. Do tego dochodzi ubezpieczenie itd, itd, itd.

Jeszcze ciekawsze sposoby zabierania nam pieniędzy stosuje jedna z szeroko reklamowanych firm, która pobiera prowizje za sam fakt przyniesienia nam pieniędzy przez ich przedstawiciela do naszego domu (oczywiście reklamując to jako super wygodną rzecz). W tym wypadku realne oprocentowanie sięga przy niektórych kwotach nawet 70%…  i wszystko legalnie bo przecież zgadzamy się na to podpisując umowę.

W tym miejscu warto by się zastanowić, czy nie lepszym rozwiązaniem będzie wcześniejsze odkładanie pieniędzy na święta, zamiast branie pożyczki czy kredytu. Dla czego korzystniejsze może być odkładanie 250,00 zł miesięcznie, zamiast spłacanie takiej samej raty kredytu?

Zgodnie z obliczeniami Open Finance (przytoczonymi przez dziennik Metro, 11 grudnia 2008) rata za roczną pożyczkę 3 000,00 zł waha się w chwili obecnej od 260,00 zł do 310,00 zł miesięcznie. Natomiast odkładając co miesiąc tylko 250,00 zł (czyli 10,00 do 60,00 zł mniej) jesteśmy w stanie w ciągu roku zaoszczędzić 3 000,00 zł, a dodatkowo odsetki, w zależności od oprocentowania lokaty / konta oszczędnościowego, zarobią dla nas dodatkowe 75,00 do 120,00 zł.

Zysk łatwo obliczyć. 3 000,00 zł uzyskane z kredytu kosztuje nas przeciętnie od 3120,00 zł do 3720,00 zł (chyba, że skorzystamy z usług niesprawdzonej lub cwanej firmy, która naliczy dodatkowe opłaty i prowizje). Natomiast zaoszczędzone przez rok systematycznego oszczędzania 3 000,00 zł dodatkowo zarobi dla nas od 75,00 do 120,00 zł.

Wniosek jest prosty. Nawet jeśli nie masz głowy do odkładania miesięcznie określonej kwoty pieniędzy na przyszłość, zawsze możesz skorzystać z innych możliwości zakupu prezentów świątecznych. Wszelkiej maści pożyczki i kredyty należy brać pod uwagę jedynie w ostateczności.