Pani wiceprezes Visa Europe pogratulowała mBankowi i MultiBankowi, że jako pierwsze w Polsce „udostępnią możliwość płacenia iPhone’em dzięki zastosowaniu aplikacji zbliżeniowej Visa Mobile”. Zapomniała tylko dodać, że o pierwszym wdrożeniu płatności mobilnych w naszym kraju Visa poinformowała w kwietniu 2010r. i pisała wówczas o BZ WBK.

Co więcej – ten sam system – oparty na technologii NFC (Near Field Communication) od maja 2010r testuje również Inteligo (tyle, że we współpracy z MasterCard). Problemem jednak nie jest to – kto pierwszy, tylko to, że najprawdopodobniej nie będzie to (przynajmniej narazie) pełna wersja Visa Mobile, a jedynie zabawka udająca kartę zbliżeniową dla użytkowników iPhone’ów.

Z opisu w informacji prasowej wynika, że aplikacja będzie umożliwiać dokonywanie płatności zbliżeniowych za pomocą telefonu. Problem polega jednak na tym, że większość telefonów jeszcze nie wspiera NFC i trzeba je „uzupełnić” o specjalną kartę microSD z chipem. Jeszcze większy problem jest z iPhonem (cholera wie dlaczego faworyzowanym przez BRE Bank) który przy całej swojej wspaniałości potrzebuje zewnętrznej nakładki iCarte bo kart microSD nie obsługuje.

I teraz najciekawsze – w informacji całkowicie pominięto to, co jest istotą „zajebistości” Visa Mobile – płatności Person-to-Person – czyli wykonywanie przelewów z aplikacji na telefonie do wybranej osoby z książki adresowej. Rozwiązanie to bazuje na podobnej zasadzie co PayPal – z tym, że tu ma wystarczyć numer telefonu. Tyle tylko, że w ofercie polskich banków ta usługa najprawdopodobniej nie będzie działać, a na pewno nie będzie w pełni funkcjonalna dopóki nie będzie powszechna.

Dobrze, że rynek się rozwija. Dobrze, że Visa i MasterCard nie pozostają w tyle i idą z duchem czasu. Pytanie tylko, czy naprawdę trzeba aż nakładki na iPhone (dlaczego BRE nie wybrał opcji z kartami microSD – wówczas miałoby to chociaż trochę sensu) – czyli de facto i tak coś będziemy musieli ze sobą nosić – żeby uzyskać dokładnie taki sam efekt jak naklejka zbliżeniowa na telefon?

Ja rozumiem, że jest to przygotowanie gruntu (i chyba niezbyt łatwe skoro Inteligo i BZ WBK babra się z tym od ponad roku, a akurat znam parę osób z „head” działu IT w WBK i wiem, że w ciemię bici nie są), ale po co wprowadzać na rynek samochód bez skrzyni biegów zakładając, że wcześniej czy później opcja rozszerzenia go o ten nic nieznaczący element się pojawi?

Co więcej – zwykła naklejka zadziała wszędzie – nie tylko na telefonie (pytanie po co naklejać to gdzie popadnie – w końcu płatności zbliżeniowe są nie zabezpieczone pin’em do kwoty 50 zł). Gdyby tego było mało – naklejka, jak i zwykła karta zbliżeniowa nie potrzebują zasilania, żeby działać.