PKB 1,4% w III kw. (r/r) – czy kogoś to naprawdę dziwi?

GUS podał dziś wstępne dane nt PKB Polski w III kwartale 2012 roku. I wszystkich zaskoczyło, że PKB jest „dramatycznie niskie” i plasuje się na poziomie 1,4% r/r, a zdziwienie jest chyba faktycznie prawdziwe bo nawet Rafał Hirsch opublikował wczoraj ankietę na swoim FB z pytaniem ile PKB wyniesie i uwzględnił wartości między 1,5-2%. Trochę przestrzelił, a moja odpowiedź „poniżej 1,5%” jest jedną z najtrafniejszych.

Zastanówmy się przez chwile. Wpływy z VAT i CIT w październiku spadły o około 14%, we wrześniu wpływy z VAT spadły o 6,9%, a z CIT aż o 16,3%. Co prawda w październiku wpływy z akcyzy wzrosły o ponad 10%, ale za to jeszcze we wrześniu spadały o 2,8%. Do tego dochodzą wpływy z PIT – we wrześniu 6,9% w październiku już tylko 2,7%. Pytanie wiec nie powinno brzmieć – dlaczego mamy tak niskie PBK tylko jak to możliwe, że w ogóle jesteśmy powyżej zera?

Mieszkam i pracuje w Warszawie – w mieście, które tak naprawdę ciągnie polskie PKB w górę (głównie dlatego, że mieszka tu co dwudziesty polak – w dodatku większość przyjeżdża tu szukać pracy).

grafika: Forsal

Do tej pory kryzys omijał to miasto – pensje przestały co prawda rosnąć, premie zostały poobcinane, niektórzy potracili samochody służbowe czy inne przywileje, ale bezrobocie dotykało tylko nielicznych. Co prawda nadal jest bardzo niskie (w październiku to nadal zaledwie 4,2% podczas gdy średnia w kraju to 12,5% – dzisiejsze dane GUS), ale w warszawskich korporacjach już nie mówi się o „gorszej sytuacji w pracy” tylko o zwolnieniach. Tu 100’tka pracowników, tu kilkudziesięciu dziennikarzy, tu 50 paru operatorów jeden z największych TV, tam znów obcinają pensje o 30% i to wszystkim tym, których nie zwolniono.

Problem z Warszawą jest taki, że tu mało kto rejestruje się w urzędzie pracy – ludzie trochę lepiej zarabiają niż w pozostałych regionach kraju, mają większe oszczędności, a co za tym idzie tracąc pracę przez kilka kolejnych miesięcy szukają jej na własną rękę. Ponieważ sporo ludzi ma działalność gospodarczą, albo działa na umowach o dzieło / zlecenie – to w statystykach bezrobocia ich nie widać kiedy tracą pracę.

Ale wpływów podatkowych nie da się oszukać. VAT jest wszędzie – jeśli wpływy z tego podatku spadają tzn, że spada sprzedaż produktów i usług – i to widać z opóźnieniem jednego miesiąca bo wpływy VAT z października to stan gospodarki z września! Zresztą tu mamy proste przełożenie – konkretna kwota, bez żadnych „koszyków”, „metodologii” liczenia itp – tego się nie da oszukać. VATu zapłaciliśmy o 14% mniej – koniec kropka. Zresztą jeśli nawet odbiega to od stanu rzeczywistego to tylko w jednym kierunku – ciągle VAT płacony jest od wystawionych faktur, a nie od faktycznie zrealizowanych przelewów – więc jeśli jakieś firmy przestały płacić to mimo wszystko VAT ktoś do US przelał.

Sytuacja jest fatalna. Spadek wpływów z podatków o 10% nie oznacza, że mamy o 10% mniej pieniędzy w państwowej kasie. Tak samo jak rodzina, która ma 6 tys miesięcznego przychodu i 4 tyś kredytów jeśli straci 10% przychodu to „w rękach” zostanie im zamiast 2 tys – tylko 1400 zł. Oczywiście w skali kraju jest to nieco mniejsza różnica, ale koszty obsługi samego zadłużenia do tej pory pokrywaliśmy w całości z PIT (patrząc kwotowo) – teraz kiedy koszty rosną, a wpływy są coraz mniejsze – w kasie zostanie mniej pieniędzy.

Strach pomyśleć co będzie kiedy nasza gospodarka straci jeszcze sterydy z unijnego budżetu.

 

By | 2015-02-16T22:50:11+00:00 Listopad 30th, 2012|Ekonomia, Główna, Pieniądze, Podatki|0 Comments

About the Author:

Paweł Choiński - autor bloga Podstawy-Inwestowania.pl.

Leave A Comment