Jeszcze przez prawie tydzień (do 27 października) potrwają zapisy na akcje Polskiej Grupy Energetycznej i mimo, że dla inwestorów indywidualnych przeznaczono jedynie (około) 10% całej emisji na rynku już zdążyły się pojawić oferty kredytów na zakup akcji, lewarowania nawet 1 do 10 i cała masa artykułów od skrajnie optymistycznych do skrajnie pesymistycznych.

PGE jest największą w Polsce – spółką energetyczną. Grupa produkuje 46% energii elektrycznej produkowanej w naszym kraju. W styczniu tego roku Rząd RP powierzył PGE budowę dwóch elektrowni jądrowych o planowanej mocy 3 tyś MW – pierwsza ma zacząć działać w 2020 roku (więcej na stronie grupy). Przyszłość spółki, obecna sytuacja energetyczna w naszym kraju oraz wsparcie rządowe stawia fundamenty spółki na bardzo twardym i pewnym gruncie – wręcz wymarzona inwestycja.

Sytuacja fundamentów PGE doprowadziła do, często euforycznej, ekscytacji emisją akcji spółki (na które zapisy trwają do 27’mego października) która urosła do rangi niemal że pewnego 20-30% zysku już w pierwszym dniu notowań PGE na WGPW. Gdzie leży haczyk?

Między innymi we wspomnianym ograniczeniu – tylko 10% akcji trafi w ręce inwestorów indywidualnych. Ponieważ będzie to około 26mln walorów wartość całej transzy detalicznej możemy oszacować na 550-600mln zł (obliczenia za Trystero). Przyglądając się jednak popytowi możemy być niemal pewni 80-90% redukcji – tzn, że jeśli zapiszemy się (i wpłacimy depozyt) za 100 000tyś zł może się okazać, że otrzymamy akcje za jedyne 10-20tyś.

Oczywiście nadpłacona część depozytu wróci na nasze konto więc nie możemy tu mówić o stracie (chyba, żeby liczyć np utratę ewentualnego zysku z 2 tyg lokaty czy trzymania zablokowanej kwoty na koncie oszczędnościowym). Tu pojawia się jednak pierwszy wniosek – zapisy na akcje PGE przy małych kwotach tj mniejszych od 10 tyś zł są praktycznie nie opłacalne. Przy redukcji rzędu 90% (z 10tyś zostanie 1 tyś zł) i zysku na pierwszej sesji nawet 25-30% zyskamy (po odjęciu ~0,35% prowizji) około 230-270 zł – oczywiście zakładając, że uda nam się sprzedać tak wysoko.

Niestety wiele instytucji finansowych (nie będę tu wymieniać wszystkich bo co dziennie pojawiają się nowe oferty – analizę na dzień 19 października możecie przeczytać na stronie abecadło.info) już zdążyło wprowadzić ofertę kredytową pod zakup nowych akcji. Z jednej strony daje nam to możliwość zainwestowania bardzo dużych pieniędzy w „pewny” zysk, z drugiej – wysoka redukcja spowoduje, że na nasz zysk pracować będzie jedynie 10-20% zainwestowanych pieniędzy, a prowizja od kredytu naliczona będzie od całej kwoty. Plusem jest fakt, że koszt kredytu możemy doliczyć do kosztów uzyskania przychodu przy rozliczaniu się z fiskusem za zyski z giełdy.

Ostatnim „haczykiem” jest sama sytuacja związana z emisją akcji. Skoro wszyscy chcą zapisać się na akcje, których cena nadal jest nie znana, PGE i sprzedać na pierwszej sesji z zyskiem 20-30% to kto kupi od nich te akcje? Przypomina się tu jedna z „maksym” Warena Buffeta „try to be fearful when others are greedy and greedy when others are fearful” czyli jednym słowem – nie podążaj za tłumem.