Już za nieco ponad trzy miesiące bardzo wielu z nas zacznie szukać najlepszych możliwych ofert świątecznych kredytów. Jak co roku pożyczymy od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych. W zależności od wielkości pożyczki przyjdzie nam później spłacać od kilku do kilkudziesięciu (czy nawet kilkuset) złotych miesięcznych rat. Rok temu pytaliśmy – czy można inaczej? Można.

Co roku, zaraz po tradycyjnie smutnych obchodach 1 listopada media zaleje fala reklam związanych z nadchodzącymi świętami bożego narodzenia. Oprócz reklam wszystkiego przyjdzie nam oglądać zachęcające spoty wszelkiej maści firm finansowych oferujących „świąteczne” kredyty, pożyczki oferowane na „dogodnych” i „korzystnych” warunkach, z „niskimi” ratami itp itd.

Dla czego piszę o tym już w połowie września?

Ponieważ jest to ostatni dzwonek dla tych, którzy w tym roku postanowią zrobić coś dla siebie i zamiast generować długi tuż przed świętami – przez najbliższe trzy miesiące odłożą co nieco na nadchodzące, zwiększone wydatki.

Kalkulacja takiego posunięcia jest dość prosta. Jeśli (licząc od września) przez następne trzy miesiące odłożymy (w zależności od potrzeb) np 150,00 czy 200,00 zł miesięcznie na początku grudnia będziemy mieli w kieszeni dodatkowe 450,00 – 600,00 zł.

Z jednej strony nie są to duże kwoty. Z drugiej – pożyczenie 600,00 zł w grudniu u jednego z najpopularniejszych nie bankowych pożyczkodawców (Provident) będzie nas kosztować w zależności od ilości rat od 130,00 do 195,00 zł i to w tańszym pakiecie „przelew”.

Warto więc przemyśleć zagadnienie i zastanowić się, czy nie korzystniej będzie zmienić przyzwyczajenia, skorzystać z szansy jaką dają nam najbliższe 3 miesiące i już dziś zacząć odkładać nawet niewielkie kwoty – na wydatki świąteczne.