„Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze!”

Mam wrażenie, że coraz częściej zapominamy o jednej z podstawowych zasad ekonomii, która mówi o tym, że w gospodarce nie ma darmowych obiadów. Konsekwencje tej zasady sięgają dużo dalej niż mogłoby nam się wydawać nie tylko jeśli chodzi o finanse publiczne. Jednak to publiczne pieniądze są od jakiegoś czasu na celowniku różnych grup społecznych – od związkowców zrzeszonych w kopalniach, w rolnictwie etc po część kredytobiorców zadłużonych nie tylko w obcych walutach.

Nie chciałbym jednak dziś roztrząsać ani problemu uczciwości banków, ani tego czy polityka rządu w stosunku do niektórych grup zawodowych jest słuszna czy też nie. Ten temat – przynajmniej z jednej strony – chciałbym poruszyć w osobnym wpisie nt odpowiedzialności finansowej. To o czym chciałbym dziś napisać to istota finansów publicznych, a dokładniej to skąd się biorą.

Kluczowym elementem w zrozumieniu zjawiska publicznych pieniędzy jest fakt, że Państwo (czy to Rząd czy Samorządy) zajmują się redystrybucją pieniędzy, a nie ich tworzeniem. Budujemy autostrady, budujemy szpitale, utrzymujemy zasiłkami bezrobotnych, wspieramy rentami tych, którzy pracować nie mogą. Środki na to idą z tego samego skarbca, do którego wcześniej wpadają nasze podatki. Państwo nie ma żadnych innych pieniędzy niż te, które pobiera od nas w formie podatków. Jeśli więc chce komuś coś dać – musi wcześniej komuś zabrać.

Oczywiście powyższa sytuacja miałaby miejsce w świecie idealnie zrównoważonym. Tak jednak nie jest. Państwo ma np możliwość zadłużania się – czyli tak naprawdę korzystania już dziś z pieniędzy, które dopiero zarobimy. Ponosi przy tym koszt obsługi takiego długu (w przypadku naszego kraju ten koszt jest prawie tak samo wysoki jak przychody z PIT’ów od obywateli), ale dobrze zainwestowane pieniądze zwracają się z nadwyżką. Problem tylko w tym czy są dobrze inwestowane…

Do tego dochodzą jeszcze kwestie modnego ostatnio dodruku pieniędzy, kwestie międzynarodowego bilansu handlowego etc etc. Czynników jest całe mnóstwo i napisano na ten temat nie jedną biblię. Finalnie jednak mamy w państwowym skarbcu tylko tyle ile wcześniej tam wpłacimy. Przelewając pieniądze z naszych podatków.

Wiem, że dla wielu z Was wszystko co do tej pory napisałem wydaje się być oczywiste i zrozumiałe. Zwróćcie jednak uwagę na opinię niektórych ekspertów i polityków pojawiających się w mediach. Mówią oni np że zmniejszenie wydatków publicznych spowoduje zahamowanie gospodarki. A przecież Państwo może się co najwyżej zapożyczyć i wstrzyknąć w gospodarkę więcej pieniędzy. Tylko, że koszty tego przyjdą później, a jeśli pozyskane w ten sposób zasoby nie zostaną dobrze zainwestowane to w przyszłości będą podwójnym obciążeniem bo trzeba będzie płacić jeszcze odsetki.

Zakładam, że przykładów zabierania pieniędzy jednej grupie społecznej, przemielenia ich przez aparat urzędniczy i oddanie innej grupie zawodowej jest mnóstwo. Zarówno tych pozytywnie wpływających na całą gospodarkę jak i tych negatywnych (pamiętajmy, że zawsze jest jeszcze koszt działania samego aparatu urzędniczego). Problem tylko w tym, że urzędnicy nie podejmują najlepszych biznesowo decyzji bo nie obsługują własnych pieniędzy!

Co więcej – mechanizmy demokratyczne wymuszają w pewnym sensie kupowanie głosów potencjalnych wyborców. Stąd też nierealne obietnice dofinansowywania niektórych grup zawodowych, przesadne przywileje innych gryp etc. Koniec końców koszty takich działań ponoszą pozostałe grupy – często te, które stanowią filar naszej gospodarki czyli drobni przedsiębiorcy.

Państwo powinno zajmować się redystrybucją pieniędzy tylko w ograniczonym zakresie i tylko tam, gdzie jest to niezbędne i biorąc pod uwagę że ma tylko tyle środków ile zabierze z rynku. Gdyby inwestycje państwowe działały lepiej niż zwykły wolny rynek wówczas nie mielibyśmy problemu z oddawaniem do państwowej kasy nawet 100% naszych przychodów w formie podatków. Tylko, że taki scenariusz w tej części europy już przerabialiśmy…

By | 2015-02-16T22:50:08+00:00 Luty 8th, 2015|Ekonomia, Główna, Pieniądze|0 Comments

About the Author:

Paweł Choiński - autor bloga Podstawy-Inwestowania.pl.

Leave A Comment