Nadchodzą ciężkie czasy?

Coraz głośniej mówi się w mediach o fatalnym stanie finansów publicznych, rosnącym zadłużeniu, coraz większych kosztach obsługi zagranicznego długi itp. Zapewne za kilka lub kilkanaście miesięcy problem finansów publicznych przesłoni inny problem – bardziej nam bliski i dotykający coraz większą liczbę osób – coraz gorszy stan finansów osobistych.

My – jako Polacy – nie jesteśmy tu wyjątkiem (chociaż Grecy przebijają wszystkich) finanse większości obywateli nie tylko Unii Europejskiej wiszą „na włosku”.  W mediach nikt już nie mówi, że kryzys mamy za sobą – co więcej nikt nie mówi kiedy tak naprawdę się skończy. Pytanie na które powinniśmy sobie odpowiedzieć to nie „kiedy będzie lepiej” tylko jak zabezpieczyć się na wypadek, gdyby miało być jeszcze gorzej.

Nie mówię tu oczywiście o katastrofalnej MadMax’owej wizji świata, nie będę namawiał do kupowania konserw z żywnością i budowy schronów (wbrew pozorom I wojnę atomową przetrwa spora część populacji – ciekawy artykuł dla pasjonatów znajdziecie tutaj). Zastanówmy się jednak jak możemy zabezpieczyć swoje oszczędności itp przed ewentualnymi czarnymi scenariuszami.

Coraz wyższe koszty życia.

Pomijając słuszność tego typu zabiegów – państwa europejskie w celu ratowania swojej gospodarki postanowiły a) dotować upadające państwa b) brakujące pieniądze pobierać w postaci podatków od swoich obywateli. Idealny przykład mamy teraz w Polsce – kiedy to galopująca inflacja (ponad 5% r/r) jest między innymi wynikiem podniesienia stawek VAT o „jeden procent” (z rzeczywistości – jeden punkt procentowy – około 4,5% dla podstawowej stawki i 0,8% ceny produktu z 22% VAT).

Co więcej – podwyżki te mogą być kontynuowane przez kolejne lata jeśli nie uda się „uratować finansów publicznych”.

Wysoka inflacja przekłada się na coraz mniejsze realne korzyści z oszczędzania (rozumiane jako ‚zysk’, a nie jako posiadanie ‚poduszki finansowej’ i zapewnianie sobie bufora do zachowania płynności finansowej), a nadchodząca zmiana w ordynacji podatkowej (likwidacja możliwości omijania podatku Belki) całkowicie pogrzebie tradycyjne depozyty (chyba, że RPP będzie ciągle podnosić stopy procentowe grzebiąc kredyciarzy).

Kwestię wysokich cen żywności i paliw pominę bo równie dobrze skok cen tych produktów może być chwilowy – co nie znaczy, że pozostaje bez wpływu na nasze finanse.

Mamy więc rosnące obciążenia podatkowe, gospodarkę, która nie bardzo chce się rozkręcać i wysokie bezrobocie. Perspektywa zmiany na lepsze jest żadna bo już teraz dochód z opodatkowania „zwykłych obywateli” idzie prawie w całości na obsługę długu – a ten się nie zmniejsza tylko rośnie. To tak jakbyśmy zaciągnęli kredyt i zamiast go spłacać – płacili tylko odsetki i zaciągali kolejne kredyty. Spirala zadłużenia w czystej formie.

Kredyty hipoteczne

Tu – moim zdaniem – problemy dopiero nadejdą. Od kilku lat wiele osób między 25-35 rokiem życia kupuje mieszkania za które raty będzie płacić aż do swojej emerytury. Co więcej – sporo osób zaciągnęło je w obcych walutach – głównie w CHF po kursie w okolicach 2,5 zł, a raty spłaca obecnie po kursie przekraczającym 3,0 zł. Co prawda w chwili obecnej najprawdopodobniej większość z kredytobiorców (CHF) tylko oddaje to, co zaoszczędziła dzięki kredytowi w obcej walucie, ale długoterminowa perspektywa nie wygląda najlepiej.

Po pierwsze – mało prawdopodobne jest nagłe umocnienie się naszej waluty (spadek kursu CHF), po drugie – Szwajcaria nadal nie rozpoczęła podwyżki stóp procentowych – wszystko więc przed nami. Wizję upadku strefy euro i ucieczkę kapitału w jedyną stabilną walutę w okolicy – CHF – a co za tym idzie jej gwałtowne umocnienie się – pozostawię na razie jako mało realną.

Kredyty w naszej walucie mają szansę zdrożeć „nawet o 8%” już od lipca (tak przynajmniej twierdzi ekspert na naszym profilu na FB). To 8 zł za każde 100 zł miesięcznej raty! Ci, którzy płacą 1500 zł mogą obudzić się z ratą o 120 zł wyższą.

To oczywiście nie wszystko (to mój ulubiony zwrot). Przed nami koniec wsparcia z programu „Developer na swoim”. Oczywiście sam program się nie skończy (bo jeszcze ceny mieszkań by spadły) – ale już za cztery lata – w 2014 – osoby które brały kredyt na początku funkcjonowania tego programu przestaną być wspierane przez państwo. Minie bowiem 8 lat, kiedy to nasz kochany rząd spłaca za nas 50% odsetek należnych bankowi.

Gdyby ktoś miał wątpliwość jak działa Developer na Swoim tu mały wykres z raportu NBP nt inflacji 2011 r.

Dla ułatwienia dodam, że program został wprowadzony w 2006 roku.

Co z cenami mieszkań? Ciężko tu mówić o możliwości powrotu do wzrostu cen – całe pokolenie wyżu z lat 1980-1985 już się obkupiło i przywiązało kredytami. Możemy mieć więc sytuacje w której realne ceny nieruchomości zaczną spadać jeszcze szybciej. Nie będzie więc możliwości odsprzedania mieszkania czy domu i spłacenia reszty kredytu bo może nam zwyczajnie nie starczyć.

Sytuację dobije na pewno podatek katastralny, który w ciągu kilku lat mogą wprowadzić samorządy zasłaniając się „nakazami z UE”. Wówczas w skali roku możemy za samo posiadanie nieruchomości zapłacić od 0,1 do 1% jej wartości.

Co jak zbankrutuje Grecja?

To co się dzieje po bankructwie państwa dobrze obrazuje wpis na stronie jednego z blogerów (link bezpośredni, wersja po polsku), który opisuje jak wygląda życie w Argentynie 9 lat po bankructwie tego kraju. Oczywiście z w Grecji aż tak źle nie będzie (chyba, że pociągnie za sobą inne państwa i będzie domino) – głównie z tego powodu, że finanse Grecji są częścią większego układu Unii Europejskiej. Artykuł daje jednak obraz tego jakie problemy występują w kraju, którego finanse poszły z dymem.

Jak się zabezpieczyć?

Mamy więc coraz droższe „życie”, coraz mniej warty pieniądz (inflacja), coraz więcej niespłacanych długów i coraz mniejsze szanse na poprawę. Jak więc możemy się zabezpieczyć?

Najprościej – wykupić skrytkę depozytową w banku Szwajcarskim i zdeponować tam kilkanaście kilogramów złota, srebra i platyny + ulokować oszczędności w lokalnej walucie. Resztę pieniędzy w podobny sposób ulokować w Chinach. Dodatkowo w jednym z krajów poza UE wykupić ziemię i zbudować dom. W garażu trzymać zapas paliwa i jedzenia potrzebny na dotarcie do Szwajcarii (lub Chin) i potem do wspomnianego domu. Warto też mieć broń i podręczną apteczkę 😉

Jak już zejdziemy na ziemię – warto przyglądać się dokładnie temu co dzieje się na rynkach kapitałowych. Ważne jest nie tylko to, żeby nie stracić, żeby uniknąć inflacji, ale również to, żeby zachować płynność finansową. W przypadku Argentyny w pierwszej fali kryzysu banki ograniczyły a potem czasowo zamroziły możliwość wypłacania gotówki z kont. Co prawda mamy teraz erę elektroniczną, ale wprowadzenie limitów transakcyjnych (w celu zabezpieczenia banków przed utratą płynności) jest jak najbardziej realne.

Nie mówię tu oczywiście o trzymaniu całej gotówki w domu, ale warto rozłożyć ją na różnego rodzaju konta i unikać produktów inwestycyjnych o małej płynności (im dłużej trwa wycofywanie pieniędzy z inwestycji tym gorzej).

Coraz bardziej przekonuje się do zakupu złota, srebra lub platyny. Z powodu swoich właściwości chemicznych (dla czego akurat te pierwiastki – odpowiedź tutaj, wersja po polsku) niezależnie od wielkości kryzysu pierwiastki te wcześniej czy później wrócą do obiegu jako środki płatnicze. Co prawda historia zna przypadki kiedy Państwo rekwirowało złoto należące do obywateli, ale powtórka takiego scenariusza – przynajmniej na razie – jest mało realna (zwolennicy tej teorii zawsze mogą kupić złoto na rynku wtórnym i ukryć je gdzieś głęboko).

Schodząc jeszcze bardziej na ziemię i zakładając mniej czarny scenariusz – warto zabezpieczyć się na wszelkie możliwe sposoby przed wzrostem kosztów życia. Nie mówię tu tylko o budowie domu energetycznie niezależnego, ale chociażby o zbudowaniu finansowego funduszu awaryjnego (który między innymi uchroni nas przed zaciąganiem długów i obciążeniami związanymi z ich spłatą), przeanalizowaniu miesięcznych wydatków i obcięciu tych, które są zbędne i niepotrzebne, możliwie maksymalnym i szybkim spłaceniu obecnego zadłużenia i powstrzymaniu się przed zaciąganiem kolejnych (często niepotrzebnych) pożyczek.

By | 2015-02-16T22:50:21+00:00 Czerwiec 20th, 2011|Główna, Inwestowanie, Oszczędzanie|3 komentarze

About the Author:

Paweł Choiński - autor bloga Podstawy-Inwestowania.pl.

3 komentarze

  1. Andrzej 20:07 Czerwiec 20, 2011 at 20:07

    Wszystko fajnie ale mało konkretów czyli jak co i gdzie np: kupno złota, srebra. platyny, założenia konta w szwajcarii 🙂

  2. Lexsander 08:22 Czerwiec 21, 2011 at 08:22

    Najgorsze w inflacji są wzrosty cen żywności i paliwa. Główna inflacja wynosi 5% za to żywności prawie 12% a paliw i nośników energii coś koło 9%. A to stanowi przecież główny składnik budżetu najbiedniejszych.
    Andzej – jeżeli chodzi o inwestowanie w metale szlachetne to mogę polecić 3 blogi:
    http://www.goldblog.pl/
    http://dwagrosze.com/
    http://slomski.us/
    z naciskiem na ten pierwszy. Jest tam wytłumaczone jak, gdzie i dlaczego inwestować w metal.

  3. eSKLEP 10:13 Lipiec 3, 2011 at 10:13

    Według mnie jeszcze nie jest najgorzej, przegłosowali reformy w grecji wiec kupiliśmy sobie troche czasu. Jest jeszcze pare państw Portuglia, Hispzania, Włochy, Irlandia ale najgrszy problem może przyjść z za oceanu. USA nie wygladaja najlepiej. Cieawie mnie czy włacza drukarki po raz trzeci co według mnie jest prawdopodobne. Wtedy znowu napędzą giełde ale w gospodarce nie wiele się zmieni niestety.

Leave A Comment