Głośno ostatnio się zrobiło o pierwszym wygranym milionie w polskim teleturnieju Milionerzy. Nie chcę się tu rozpisywać na temat poziomu pytań i innych “spekulacji” wokół samego programu – liczy się fakt – młoda osoba otrzyma zupełnie niespodziewanie ogromną ilość pieniędzy. Pytanie co można zrobić z takim kapitałem, żeby nie dołączyć do ogromnej większości “zwycięzców”.
Niestety bardzo często zwycięzcy (głównie loterii liczbowych) to osoby, które do momentu wygranej nie cierpiały na nadmiar gotówki i bardzo często nie potrafią sobie poradzić z jej nadmierną ilością. Niektórzy zaczynają “szał” zakupowy i bardzo szybko pozbywają się całej gotówki inni zaczynają zbyt bardzo używać życia co często nie kończy się dla nich szczęśliwie. Kilka ciekawostek na ten temat niekoniecznie ekonomicznych porażek zwycięzców turniejów i loterii znajdziecie między innymi w artykule z The Guardian.
Przyznam, że kilkukrotnie zastanawiałem się nad tym co byłoby najlepszym rozwiązaniem jeśli chodzi o inwestycję tak dużych pieniędzy i za każdym razem dochodziłem do podobnych wniosków.
Nie opłaca się wydawać na przyjemności więcej niż 10-15% całości.
Z punktu widzenia finansisty wydanie jakiejkolwiek złotówki nie jest sensownym rozwiązaniem gdyż obniża to ogólną kwotę inwestycji jednak nie oszukujmy się – jeśli ktoś wygrał milion złotych i nie wyda na nowy samochód / wycieczkę zagraniczną czy przynajmniej dwie – trzy duże imprezy to jedyną sensową inwestycją będzie psychoterapeuta. Nie opłaca się jednak wydać więcej niż 10-15% całości. W przypadku miliona i tak będzie to kwota, która starczy na samochód, dobrą wycieczkę (lub dwie) i kilka dni przyjemnych zakupów.
Co zrobić z pozostałą kwotą? Zakładamy, że po szaleństwie zostało nam 850 tys złotych. Taka ilość gotówki starczy nam na przeciętny poziom życia (zakładając miesięczne wydatki na poziomie średniej krajowej czyli około 3tys) przez następne 22 lata. Jednak jeśli podniesiemy nieco standard naszego życia (do 5 tys zł miesięcznie) starczy nam już tylko na 14 lat.
Wielkości te zmniejszą się znacznie jeśli kupimy np mieszkanie za 300 tys. Wówczas (biorąc pod uwagę ostatni przykład) starczy nam już tylko na niecałe 8 lat. Co jednak gdybyśmy umieścili całą pozostałą kwotę (850 tys) na lokacie rentierskiej? Większość banków oferuje negocjowane oprocentowanie depozytów od 200 (np Noble Bank) czy 500 tys zł. W tej chwili mając 850 tys spokojnie uzyskamy 6-7% w skali roku. Zainwestujmy więc cała kwotę na depozyt ze 100% gwarancją kapitału o oprocentowaniu 6% w skali roku. Na 10 lat.
Nawet odliczając 2% inflacji uzyskamy 4% na czysto czyli 2833 zł dla ułatwienia zaokrąglimy tę kwotę do 3 tys zł. Proszę teraz pomyśleć ile lat spłacalibyśmy kredyt na mieszkanie o wartości 250 – 300 tys zł przy miesięcznej racie 3 tys zł? Jakby nie liczyć wychodzi między 10 – 12 lat (w zależności od warunków). Z tą tylko różnicą, że po sfinansowaniu mieszkania nadal zostaje nam na koncie 850 tys zł.
Jest to oczywiście założenie ze 100% gwarancją kapitału. Jeśli dobrze podzielilibyśmy wspomnianą kwotę pomiędzy lokaty, fundusze inwestycyjne etc to zarobki mogą spokojnie sięgnąć nawet 10% rocznie (czyli 2x więcej niż we wspomnianych obliczeniach). Trzeba tylko uważać z ryzykiem, żeby nie skończyć jak jeden z francuskich zwycięzców loterii, który przegrał na giełdzie 900 tys euro (gazeta.pl).
Warto również pomyśleć o ubezpieczeniu życia swojego i swojej rodziny. Opłacenie dobrej polisy na życie / dożycie wiąże się z kosztem 25-40 tys zł za osobę jednak zagwarantuje środki do życia naszym najbliższym w razie nieprzewidzianych trudności. Dodając do tego inwestycje pozostałej kwoty możemy być spokojni o naszą przyszłość.
Oczywiście nie jest to jedyne rozwiązanie. Wspomnianą kwotę można zainwestować w jedną czy nawet dwie mniejsze firmy czy własne “interesy” – wszystko zależy od tego na co pozwala nam nasza obecna sytuacja i co będzie dla nas bezpieczniejsze. Warto jednak pamiętać, że taka kwota może stanowić bardzo dobre i przede wszystkim długotrwałe źródło finansowania czy to naszego życia, czy kredytu konsumpcyjnego czy działalności gospodarczej. Na pewno roztrwonienie całości na “przyjemności” nie należy do najinteligentniejszych.
Fajny pomysł z tym “przejedzeniem” kasy. Nawet mając 3000 złotych miesięcznie, można spokojnie rozwijać swój własny biznes, nie martwiąc się o pieniądze, a gdyby odpalił – miałoby się już spokój do końca życia.
Podobał mi się wpis. Dzięki
Troszkę te rozważanie są błędne. Po pierwsze podatek od nagrody – 10% a jak to była wygrana w jakimś kasynie to nawet i 25%. Czyli zostaje nam od 750k do 900k. I teraz 15% od wygranej to 112k lub 135k. To nam nie starczy nawet i na jakieś super autko (Volvo C70) o innych rzeczach nie wspominając.
I ogólnie zyski z rentierwstwa będą znacznie niższe niż podane na blogu.
Więc tak – założyłem 1mln zł z tego względu, że taka kwota nie musi się znaleźć w naszych rękach jedynie z powodu wygranej w grze losowe czy teleturnieju – chodziło mi o pokazanie, że w przypadku nagłego jednorazowego zastrzyku dużej gotówki nie opłaca się tego wydawać na mieszkania etc
Z tego wynika, że jeśli kogoś nie było stać na samochód za 100k to teraz tym bardziej nie będzie go stać na utrzymanie samochodu za 200k
Zaznaczam tu, że jest to jednorazowy zastrzyk gotówki więc nie ma co szaleć.
Jeśli chodzi o zysk z rentierstwa – jeśli ktoś w miarę aktywnie zarządza swoim portfelem to można spokojnie zakładać 8-10% zysku rocznie (w skali 10 lat i więcej). Zobacz, że nawet ucieczka z giełdy (od szczytu) w połowie 2008 roku i powrót na parkiet w połowie 2009 dałoby zysk około 20% więc w skali 2′ch lat średnia jest.
Okej.
Tylko patrzę na to też pod kontem Twojego doradztwa inwestycyjnego. Jak zgłosi się do Ciebie delikwent i mówi że wygrał 200k na loterii czy gdzie indziej to planując jego plan inwestycyjny musisz wziąć pod uwagę że realna kwota będzie niższa.
I dokładnie tak samo będzie z przykładem tego gościa co wygrał milion w milionerach – na czysto dostanie on 900k złotych, to nadal dużo, ale potrafi istotnie zmienić plan inwestycyjny,
Masz rację, ale w poście podaję sytuację hipotetyczną
zakładam, że jeśli ktoś będzie chciał porady to będzie wiedział dokładnie jaką kwotą dysponuje (a jeśli nie, to zaczniemy liczyć ile będzie miał na koncie co do złotówki)
Abyś się nie zdziwił. Ludzie nie mają pojęcia czasem jaką gotówkę posiadają, albo jak przeszacowują aktywa (samochody, mieszkania itd.). Zresztą wystarczy spojrzeć na abstrakcyjne ceny w oświadczeniach majątkowych posłów czy innych osób które je składają. I jeszcze co dopiero mówić o wygranych na loteriach i innych konkursach, ile oni z tego będą mieli.
To że świadomość ekonomiczno-finansowe jest prawie zerowa to inna sprawa
Niestety widzę to nawet w swoim najbliższym otoczeniu…