Większość osób analizujących fundamenty Giełdy Papierów Wartościowych ogranicza się jedynie do stwierdzenia, że GPW to lider europy środkowo-wschodniej (pod względem kapitalizacji notowanych spółek i ilości IPO faktycznie przebijemy zarówno Węgry jak i Czechy) oraz monopolista na polskim rynku.

Niestety mimo rozwoju rynku obligacji Catalyst i alternatywnego rynku NewConnect pozycja GPW wcale nie jest taka pewna i stabilna, jak przedstawia ją jej prezes. I nie chodzi tylko o rozwijającą się Towarową Giełdę Energii, ale głównie o Multilateral Trading Facility (MTF) czyli rynków alternatywnego obrotu akcjami, które po sukcesie jaki odniosły w europie zachodniej wchodzą coraz prężniej do europy środkowo-wschodniej i co ciekawe – dostępne są już na Węgrzech i w Czechach.

MTF to platformy alternatywnego obrotu akcjami (i innymi papierami wartościowymi), które pozwalają na szybszy i tańszy (niższe prowizje) obrót papierami wartościowymi. Ich główna funkcjonalność to kojarzenie klientów (kupujących ze sprzedającymi i odwrotnie) i umożliwienie im handlu na rynku wtórnym.

Co prawda w przypadku drobnych inwestorów indywidualnych czas realizacji zleceń nie jest czynnikiem najważniejszym (to co oferuje GPW powinno 99% wystarczyć) jednak prowizje to już inna historia – a tu różnice potrafią być ogromne. Podczas gdy GPW pobiera między 0,01 a 0,03% wartości transakcji (resztę nalicza biuro maklerskie) działający w europie Turquoise potrafi nie tylko pobrać prowizję zaledwie 0,028% to jeszcze – w przypadku zleceń sprzedaży ze zdeklarowaną ceną – dopłaci nam 0,002% wartości transakcji tylko dla tego, że klient po przeciwnej stronie zrealizuje swoje zlecenie błyskawicznie (tzw model Maker-Taker).

Tak duże obniżenie prowizji wiąże się z niskimi kosztami (w porównaniu do kosztów GPW) prowadzenia takiego systemu. GPW oprócz zapewnienia płynności transakcji i utrzymania „ciągłości” działania sytemu musi dodatkowo kontrować spółki i biura maklerskie orz pozyskiwać kapitał przez emitentów – co kosztuje, a za co płacą oczywiście uczestnicy handlu na GPW wyższymi prowizjami.

MTF’y cieszą się coraz większą popularnością w Europie – w chwili obecnej odpowiadają za prawie 1/5 realizowanych zleceń. Chi-X – największy tego typu usługodawca zwiększył swój udział w rynku (stan na styczeń 2010) w ciągu roku o prawie 250% zwiększając obroty z 44 do 108 mld euro i zajmując tym samym drugie miejsce pod względem wielkości jeśli chodzi o europejskie rynki (w sumie jest ich 27). Co ciekawe – w pierwszej dziesiątce są jeszcze dwa MTF’y – BAST Europe (9) i zajmujący miejsce 10’te Turquoise, który otwarcie deklaruje zainteresowanie polskim rynkiem.

Kolejny duży gracz – Liquidnet – działający na 31 rynkach na 5 kontynentach uruchomił w lutym tego roku możliwość handlu polskimi akcjami.

Niestety dla nas  MTF’y nie są w naszym kraju dostępne dla inwestorów indywidualnych i pewnie jeszcze długo nie będą. Jak na razie ich głównymi klientami są duże firmy, które ze swoimi wielomilionowymi transakcjami nie chcą wchodzić na otwarty – transparentny rynek.

GPW oczywiście nie śpi i przygotowuje się do odparcia nadchodzącej konkurencji – stąd wielo-miliardowa inwestycja w nowy system transakcyjny (który ma zwiększyć płynność obrotu i zmniejszyć czas realizacji zleceń), podpisanie umowy z NYSE Euronext, z którym zapewne sami otworzą alternatywną platformę MTF dla klientów indywidualnych (co pozwoli na obniżenie kosztów prowizji, ale utrzyma monopol GPW) oraz planowane wydłużenie sesji giełdowej.

Jedno jest pewne – przyszłość GPW jako monopolisty nie jest taka światła jak mogłoby się wydawać. Nas za to – inwestorów indywidualnych – mogą czekać przyjemne niespodzianki w postaci spadku prowizji za transakcje, które będą wynikiem walki o klienta w wojnie, która jeszcze się nie rozpoczęła.

Więcej o walce GPW z rodzącą się nową konkurencją w artykule Forbes „Obiecujący związek„.