Kiedyś w moim domu rodzinnym jako jedna z form oszczędzania funkcjonowała puszka do której wrzucaliśmy drobniaki walające się po portfelu po każdych zakupach. Co prawda nigdy nie udało nam się zebrać tam większej kwoty ale zawartość wielokrotnie ratowała nas np w czasie leniwych niedziel kiedy okazywało się, że nikt nie ma gotówki, do bankomatu daleko, a najbardziej preferowaną formą obiadu jest zamówienie pizzy.

Jednak sam model tego oszczędzania był bardzo skuteczny. Kwoty rzędu groszy czy kilku złotych po każdych większych zakupach nie były przez nas odczuwane – „psychologicznie” lokowane były jako koszt zakupów i szybko o nich zapominaliśmy – były jednak fizycznie dostępne na każde zawołanie (plombowanie puszki nie działa!). W końcu na rynku pojawił się odpowiednik takiej puszki, który działa dokładnie w ten sam sposób – tylko, że automatycznie, bez naszego udziału (oczywiście po wcześniejszym skonfigurowaniu go) i w pełni skutecznie. mSaver od mBanku.

mSaver to tak naprawdę zwykłe konto oszczędnościowe o oprocentowaniu 5,0% w skali roku (4,05% netto) jeśli suma kwot zasilających konto w danym miesiącu nie przekroczy 2999 zł a ogólna pula zebranych środków  49 999 zł lub 3,6% w skali roku (2,916% netto) jeśli wpływy na konto będą większe niż 3 tys zł miesięcznie lub gdy uzbieramy ponad 50 000 zł na koncie.

Niezwykły – a właściwie bardzo pomysłowy – jest natomiast sposób zasilania tego konta. Oprócz tradycyjnego „ręcznego” zasilania konta dowolnymi kwotami lub jednorazowego automatycznego przelewu wybranej kwoty każdego miesiąca do dyspozycji mamy również trzy dodatkowe sposoby. Możemy więc zasilić konto po każdej dokonanej transakcji (przelew, płatność kartą, wypłata pieniędzy z bankomatu etc) kwotą, która jest:

  1. zaokrągleniem wydawanych kwot do pełnych dziesięciu złotych,
  2. wybranym procentem z przedziału 1 – 15%,
  3. stałą kwota automatycznie odkładaną po Twoich transakcjach z przedziału 3 -10 zł.
Zaokrąglenie kwoty transakcji

Jeśli wydamy np 236 zł na nowe buty, wówczas system zaokrągli tę kwotę do 240 zł (na taką kwotę obciąży nasze konto główne), a nadprogramowe 4 zł trafią na rachunek mSaver. Wyjątek stanowią kwoty mniejsze bądź równe 10 zł (wówczas zaokrąglenie wynosi 0zł i konto nie jest zasilane) i kwoty „okrągłe” (kończące się na 0) – wówczas zaokrąglenie wynosi zawsze 5zł.

Wybrany procent z przedziału 1-15%

Tu z kolei jeśli wydamy np 100 zł, a w systemie ustawimy np 7% wówczas nasze konto zostanie obciążone kwotą 107zł z czego 7 zł poleci prosto na rachunek mSaver.

Stała kwota po każdej transakcji

W tym wypadku po każdej transakcji konto mSaver zasili wybrana przez nas wcześniej kwota z przedziału 3-10zł.

 

Działanie konta mSaver i całego systemu zasilania konta najlepiej obrazuje film promocyjny mBanku.

 

Konto nie jest zasilane (powyższe reguły nie zadziałają) w przypadku zleceń stałych, przelewów własnych, poleceń zapłaty, SEPA, SWIFT, SORBNET i przelewów ekspresowych.

Wydaje mi się, że takie podejście do tematu oszczędzania jest w tej chwili jedynym słusznym. Oszczędzamy coraz mniej bo coraz mniej osób ma w ogóle co odłożyć. Główną zaletą mSavera jest fakt, że kwoty które spływają na konto oszczędnościowe są drobne, przypisujemy je (mentalnie) automatycznie do kosztów transakcji, a całość jest rozłożona w czasie i automatyczna. To o wiele lepsze rozwiązanie niż założenie, że co miesiąc odłożymy np 100 czy 200 zł – bo to jak wiadomo nie zawsze wychodzi.

I nie mówię tego tylko z przyczyn teoretycznych – moja partnerka przeglądając ofertę mSavera uznała, że to jedyny sposób na to, żeby (w jej przypadku) zgromadzić jakiekolwiek oszczędności. Mam wiec nadzieję, że za kilka miesięcy będę mógł napisać kilka słów o tym jak całość faktycznie zadziałała.

Do tego wszystkiego konto jest oprocentowane – niewiele, ale na skok powyżej inflacji wystarczy. Oprocentowanie niższe – 3,6% raczej nas nie dotyczy bo jeśli ktoś jest w stanie odłożyć w miesiącu ponad 3 tys zł to na pewno nie będzie do tego potrzebować usługi typu mSaver i znajdzie na rynku lepsze lokaty dla swoich pieniędzy.