Z końcem 2012 roku swój żywot zakończy również rządowy program wspierania branży budowlanej i bankowej „Rodzina na swoim”. Sytuacja wszystkich, którzy zamierzają w najbliższym czasie kupić mieszkanie miała się więc znacznie poprawić, ale niestety kilka dni temu na światło dzienne wyszła informacja o planowaniu wprowadzenia następcy RNS programie „Mieszkanie dla młodych”.

Jak będzie wyglądał sam program, dla kogo będzie przeznaczony i jakie będzie miał ograniczenia?

Tu najlepiej odwołać się do samego źródła czyli do Ministerstwa Infrastruktury:

MdM będzie programem pomagającym nabyć pierwsze mieszkanie dla osób młodych do 35 roku życia, również singli. Każda rodzina będzie otrzymywała 10 proc. jednorazowej dopłaty do kredytu, liczonego według wskaźnika 1.0 wartości metra odtworzeniowego w danym województwie. Dopłatą zostanie objęte 50 m2 mieszkania, zakupionego na rynku pierwotnym, o maksymalnej powierzchni 75 m2.

Jeśli rodzina ma dziecko bądź dzieci, kwota ta wzrośnie o kolejne 5 proc. Jeżeli w ciągu 5 lat w tym mieszkaniu urodzi się trzecie lub kolejne dziecko, rodzina otrzyma dodatkowe 5 proc. Minister podkreślił, że program MdM zawiera „komponent prorodzinny” i tym różni się od wygaszanego programu „Rodzina na swoim”.

Minister Nowak dodał, że chciałby, aby MdM wszedł w życie od połowy 2013 r. Początkowe koszty programu przewidywane są na poziomie 600 – 700 mln zł rocznie. Z programu może skorzystać 36 tys. rodzin rocznie.

I wszystko byłoby ok, gdyby nie był to kolejny program wsparcia branży deweloperskiej, a nie żadna pomoc młodym. Jedyna różnica (na plus) pomiędzy Rodziną na swoim, a Mieszkaniem dla młodych jest taka, że ten drugi pomija tu dotowanie banków – dopłata będzie pomniejszać wysokość kredytu jaki będzie trzeba zaciągnąć.

Sami deweloperzy przyznają, że zakończenie programu RNS zmniejszy „rynek” o 10-15% więc mniej więcej o tyle powinny spaść ceny mieszkań w 2013 roku. Jeśli do tego dołożymy coraz większe bezrobocie, spadające pensje (rosną, ale ~2x w tempie 2x wolniejszym niż inflacja) i wszelkie inne czynniki – moglibyśmy liczyć nawet na 15-20% spadek ceny mieszkań (wszystkich!) czyli o wiele więcej niż RNS i MDM dają wąskiej grupie klientów.

Deweloperzy oczywiście uważają, że taniej już nie będzie bo nie ma już z czego zbijać cen. Spójrzmy więc na wykres z jednego z raportów NBP (www.nbp.pl/publikacje/rynek_nieruchomosci/ceny_mieszkan_06_2010.pdf) żeby się przekonać ile tak naprawdę kosztuje m^2 mieszkania.

Na wykresach widać wyraźnie, że nie było aż tak wyraźnego skoku kosztów budowy jak mogłaby sugerować wzrost cena metra kwadratowego mieszkania na rynku w latach 2006-2008. Skok cen mieszkań był spowodowany w ogromnym stopniu przez zwiększone marże deweloperów, którzy w ten sposób zareagowali na rosnący popyt na mieszkania związany z wejściem na rynek pokolenia wyżu demograficznego z początku lat 80’tych poprzedniego wieku.

Mamy więc spokojnie miejsce na kolejne 10-15% spadków cen (po dość dużych spadkach z września tego roku), które tylko i wyłącznie uszczuplą zyski deweloperów, a nie zaszkodzą całemu rynkowi. Dla wszystkich byłoby więc lepiej, żeby program Mieszkanie dla Młodych wszedł w życie jak najpóźniej.