Ministerstwo Finansów namieszało kilka tygodni temu informując o planowanej zmianie w naliczaniu podatku Belki od odsetek z lokat i kont oszczędnościowych. Zmiana dotyczyć ma sposobu obliczania podstawy do opodatkowania – dotychczasowy system pozwalał na uniknięcie płacenia podatku przy jednorazowym zysku nie większym niż 2,49 zł.

Od 1 lipca (jeśli plany MF nie ulegną zmianie) podatek Belki będzie nie do uniknięcia. Okazuje się jednak, że dotyczyć to będzie tylko (aż?) nowych lokat – wbrew temu co można było przeczytać do tej pory – niestety również na tym blogu – podatek od lokat bezbelkowych założonych przez 1 lipca może nie być naliczany!

Jak wynika z opublikowanych kilka dni temu na stronach MF, propozycji dotyczących zmian w ordynacji podatkowej zysk z lokat założonych przed wejściem w życie nowych przepisów pozostanie nieopodatkowany (zastosowanie będą miały obecne przepisy – a nie nowe).

W związku z propozycjami zmian w zakresie zasad zaokrąglania w podatku dochodowym os osób fizycznych podstawy opodatkowania i podatku dla niektórych przychodów z kapitałów pieniężnych proponuje się wprowadzenie przepisu przejściowego, zgodnie z którym dochody (przychody) z tytułu odsetek określonych w art. 30 a ust. 1 pkt 1 -3 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, otrzymane na podstawie umów zawartych przed dniem wejścia w życie proponowanej zmiany podlegają opodatkowaniu na podstawie przepisów dotychczasowych.

Wszystko wskazuje więc na to, że podatek damy radę omijać jeszcze przez długi czas pod warunkiem, że założymy lokatę przed 1 lipca. To bardzo ważna informacje z punktu widzenia długofalowej perspektywy oszczędzania.

Jaki to może mieć wpływ na rynek lokat?

Odpowiedź jest prosta – bardzo duży. Może to spowodować gwałtowny wysyp nowych ofert lokat bezbelkowych o czasie trwania 1, 2 lub nawet 3 lata (a może więcej?) – wszystko po to, żeby jak najdłużej pozostawić zysk nieopodatkowany.

Jeśli tak się stanie i banki wykorzystają tą sytuację do walki o oszczędności klientów (który jak wynika z ankiety na stronie najprawdopodobniej uciekną do funduszy inwestycyjnych, na giełdę etc – rezygnując z oszczędzania na prostych depozytach) może to oznaczać chwilowy wzrost oprocentowania depozytów.

Dodatkowym czynnikiem wzrostu oprocentowania może tu być kolejne podniesienie stóp procentowych – zapowiadane na marzec (+0,25 pp).

Niestety taki scenariusz ma również swoją ciemną stronę. Jeśli powyższa prognoza się sprawdzi oznaczać to będzie całkowite nasycenie rynku długoterminowymi depozytami (w okolicach lipca), a potem – przy spadającym popycie – gwałtowny spadek oprocentowania lokat i kont oszczędnościowych (banki będą miały sporo gotówki z „promocji”, reszta środków odpłynie do innych instrumentów).

Jeśli więc zmiany te zostaną wprowadzone zgodnie z dotychczasowymi założeniami – czeka nas lokatowa hossa ze szczytem na przełomie czerwca i lipca, a dalej wieloletnia bessa.