Klif fiskalny w USA

Od ogłoszenia wyników wyborów (czy raczej od czasu kiedy wiadomo było już kto wygrał) coraz częściej mówi się o największym problemie z jakim będzie musiał się zmierzyć w najbliższym czasie nowy stary prezydent. Mowa oczywiście o klifie fiskalnym czyli o konsekwencjach przekroczenia progu zadłużenia przez USA.

Czym jest klif fiskalny, co zmienia, na co wpływa i jakie mogą być konsekwencje jego wprowadzenia?

Klif fiskalny jest połączeniem wygasających ulg podatkowych (wprowadzonych jeszcze za rządów Busha, a przedłużonych w 2010 roku przez Obamę), obniżki zasiłków dla bezrobotnych, podwyżki podatków dochodowych (z 10% do 15% dla najmniej zarabiających i z 35% do 39,6% dla najlepiej zarabiających) oraz automatycznym cięciem wydatków budżetowych.

Większość z tych zmian  dokona się automatycznie („z mocy ustawy”) po przekroczeniu limitu 16 394 bln dolarów zadłużenia, a szacuje się że nastąpi to własnie na przełomie roku (w chwili obecnej zadłużenie w USA wynosi 16,2 bln dolarów). Dodatkowo kraj straci możliwość dalszego zadłużania się co jako cel sam w sobie byłoby dobrym rozwiązaniem, ale wprowadzone nagle i przy tak wielu innych czynnikach negatywnie wpływających na gospodarkę może nie być najlepszym rozwiązaniem.

Nouriel Roubini (ekonomista. Wykładowca na Stern School of Business przy Uniwersytecie Nowojorskim) szacuje, że maksymalny wpływ klifu fiskalnego na PKB Stanów Zjednoczonych wyniesie około 4,5%. Optymistycznie, zakładając że wszelkie cięcia i podwyżki podatków nie będą maksymalnie wysokie, realny wpływ klifu na gospodarkę wyniesie 0,5-1,5% PKB. W przełożeniu na indeks S&P miałoby to spowodować spadek o 5-10% jego obecnej wartości (50-130 pkt).

Tax Policy Center – niezależna spółka analityczna zajmująca się analizą podatków – szacuje, że klif podatkowy dotknie ponad 90% Amerykanów, a średni wzrost (realny) podatków wyniesie około 5%.

Biorąc pod uwagę nawet najbardziej optymistyczny wariant i nakładając go na słabnący wzrost gospodarczy w USA (w chwili obecnej szacuje się poziom PKB w 2012 roku na 1,8%), stygnącą gospodarkę Chin, fatalną sytuację w Europie – spadek PKB nawet o 1% może negatywnie odbić się na całej światowej gospodarce.

Co ciekawe mimo tak czarnych scenariuszy wielu polityków uważa, że mimo wszystko (z powodów właśnie politycznych) wprowadzenie klifu fiskalnego będzie dla USA najlepszym (z najgorszych) rozwiązań. Były szef senackiej Komisji Finansów Lawrence O’Donnell, który zainicjował kampanię „Off the Cliff”, aby namówić Demokratów do „skoku” (a mi osobiście kojarzy się z lemingami).

Jakby nie było jedynym rozwiązaniem, które krótkofalowo nie będzie miało wpływu na światową gospodarkę będzie ponowne podniesienie limitu zadłużenia (co miało już miejsce w zeszłym roku), każde inne rozwiązanie w jakimś stopniu spowolni gospodarkę w USA i odbije się rykoszetem na pozostałych. Na to jednak są bardzo małe szanse.

Swoją drogą – ciekawe jest to że za wielką wodą nikt nie próbuje policzyć długu inną metodą, w inny sposób etc – otwarcie mówi się tam o przekroczeniu pewnych granic. W przypadku naszego kraju – gdzie próg wynosi 55% PKB od jakiegoś czasu stosuje się sztuczki księgowe, żeby tylko udowodnić że wszystko jest w jak najlepszym porządku (a u nas też z automatu zadziałałyby „mechanizmy obronne”).

Jakby nie było warto teraz obserwować sytuację za wielką wodą – ewentualne wprowadzenie Klifu Fiskalnego będzie miało na pewno duży wpływ również na naszą gospodarkę.

 

By | 2015-02-16T22:50:11+00:00 Listopad 8th, 2012|Ekonomia, Główna, Pieniądze, Podatki, Polityka|2 komentarze

About the Author:

Paweł Choiński - autor bloga Podstawy-Inwestowania.pl.

2 komentarze

  1. Dogbert 23:05 Listopad 10, 2012 at 23:05

    „Dodatkowo kraj straci możliwość dalszego zadłużania się co jako cel sam w sobie byłoby dobrym rozwiązaniem”

    Nie nie byłoby jeśli patrzymy na państwo jak na firmę. Firma która nie ma długów jest podejrzana , bo oznacza to że nie może wygenerować na kapitale większej stopy zwrotu niż koszt pożyczki.

  2. Paweł Choiński 16:33 Listopad 12, 2012 at 16:33

    Chodziło mi o powiększanie zadłużenia, a nie finansowanie bieżącej działalności i rozwoju z krótkoterminowych kredytów i spłacanie na bieżąco rat. Państwa tego nie robią tylko toną coraz bardziej, firmy płacą co miesiąc raty i wychodzą jeszcze na plus.

Leave A Comment