Jak rozmawiać z bankiem? (część I)

W związku z prowadzeniem Podstaw Inwestowania dość często zdarza mi się bywać w placówkach najróżniejszych banków – głównie w celach informacyjnych (dla czego czasami wolę placówki banków od rozmowy telefonicznej w dalszej części tekstu).

W dzisiejszym artykule postaram się przedstawić kilka cech wspólnych jakimi obdarzeni są sprzedawcy usług bankowych oraz kilka porad jak nie dać się naciągnąć na niechciany bądź nieatrakcyjny produkt bankowy.

Początkowo artykuł ten miał mieć tytuł Jak rozmawiać z bankierem, jednak coraz częściej przedstawicielami banków nie są bankierzy we własnej osobie. Bardzo często są to jedynie przeszkoleni telemarketerzy czy wszelkiego rodzaju przedstawiciele firm pośredniczących w sprzedaży produktów finansowych.

Zanim zacznę od tego dla czego warto mieć oczy i uszy szeroko otwarte i nigdy, ale to przenigdy, nie dać się namówić na żaden produkt bankowy na pierwszej randce, chciałby w kilku zdaniach przedstawić czym jest bank i jak niej więcej funkcjonuje.

Czym jest Bank i jak działa

Teoretycznie wie to każdy, niestety tylko teoretycznie. Wiemy, że bank pożycza pieniądze w postaci kredytów, daje możliwość zarobienia na lokatach i pozwala na przechowywanie i przelewanie naszych własnych pieniędzy (często za opłatą). Ciężko natomiast uświadomić sobie, że bank jest po prostu _przedsiębiorstwem handlowym_, który sprzedaje i kupuje tylko jeden produkt – pieniądz. Jak dobrze ujął to jeden z użytkowników forum banking na goldenline:

Tak naprawdę w każdym Banku – zwróćcie uwagę – są 2 banki:

“dział zakupów” – który zajmuje się zdobywaniem towaru, tj. pieniądza [jak najniższym kosztem - przypis P-I.pl]: na rynku międzybankowym, z lokat, tzw.osadów, listów zastawnych itd.

oraz
“dział sprzedaży” – który sprzedaje towar jak najdrożej w postaci: Kredytów, pożyczek, inwestycji kapitałowych itd.

[źródło: goldenline]

Najciężej jednak uświadomić sobie fakt, że pieniądz jest takim samym dobrem jak każdy inny produkt. Możemy np kupić 1,00 zł za 1,70 zł. Brzmi absurdalnie? To proszę zapoznać się z ofertą Provident’a. Dostaniemy oczywiście ten produkt (czyli jedną złotówkę) na raty, ale w bankowości rat 0% nie ma. w tym przykładzie raty kosztują nas często aż 70% czyli de facto kupimy jeden złoty za 1,70 zł.

Wiemy już po co idziemy do banku – kupić albo sprzedać towar.

Na czym zależy “bankierowi”?

Trzeba tu wziąć pod uwagę dwa czynniki – korzyści banku i korzyści samego “bankiera”. Bank zawsze przedstawi nam swoją ofertę jako korzystną niezależnie od tego jak jest naprawdę. Wmówi nam, że trawa po jego stronie jest bardziej zielona i świeci więcej słońca.

Bankier natomiast, jeśli jest tylko “przedstawicielem handlowym” często dostaje prowizję od sprzedanego produktu, ale nie musi być związany z konkretnym bankiem. Nie musi się interesować jaka będzie później opinia naciągniętego klienta – wszystko spłynie na bank. Oczywiście nie wszyscy muszą tak działać, ale wielu niestety tak robi – liczy się tylko fakt sprzedaży – zrobią więc wszystko, żebyśmy kupili drogo lub sprzedali tanio.

Jak rozmawiać z bankiem / instytucją finansową?

Pierwsze co powinniśmy sobie uświadomić to fakt, że bankier (czy przedstawiciel banku) nie jest wyrocznią, a patrząc na coraz niższy poziom (merytoryczny) obsługi klienta nie możemy mieć nawet pewności, że wie więcej od nas (ogólnie, bo ofertę własnego banku ma pewnie wyrytą na pamięć).

Zasada pierwsza: traktuj bankiera / doradcę finansowego jedynie jako kolejne źródło informacji

Każdy produkt bankowy ma swój regulamin najczęściej umieszczony w internecie, który można przejrzeć. Jest mnóstwo for dyskusyjnych czy blogów (takich jak np Bezpieczne Zarzadzanie, Student Inwestujący czy APP Funds (i oczywiście Podstawy Inwestowania) na których możecie przeczytać analizy i opinie na temat różnych produktów.

Możecie również skorzystać z usług niezależnych doradców takich jak np Brand Mind, a uzyskane w ten sposób informacje skonfrontować z pracownikiem banku. Im więcej źródeł tym większa szansa na uzyskanie klarownego i obiektywnego obrazu wybranego produktu.

Warto również uczulić się na słowa najlepsza, najkorzystniejsza, naj naj etc – pamiętajcie, że nie ma najlepszych produktów finansowych. Każdy dostosowany jest do konkretnych potrzeb – jeśli bankier nic o nas nie wie (wie tylko, że interesuje nas lokata X) to nie ma siły, żeby wiedział że konkretny produkt jest dla nas najlepszy.

Przykładowo: rozmawiając kiedyś w jednej z placówek AIG obsługa była bardzo zdziwiona, że pytam o konieczność posiadania konta w ich banku, żeby skorzystać z produktu podczas gdy kilka budynków dalej w innym banku (ulica banków – Targowa, na warszawskiej Pradze) obsługa poinformowała mnie, że wszystkie banki wymagają konta do prowadzenia depozytów!

Podobnie jest z lokatami. Zwróćcie uwagę, że dosłownie każde oprocentowanie (czy to 3% czy 7%) reklamowane jest albo jako wysokie albo jako korzystne (tu przykład PKO BP vs Noble Bank).

Po co nam najtańsze konto bankowe, skoro możemy mięć zupełnie darmowe?

Zasada druga: nigdy nie idź do łóżka na pierwszej randce…

Jeśli podczas rozmowy w banku dostajemy ofertę nowego super produktu oszczędnościowego pod żadnym pozorem nie wolno nam się na niego zgodzić i podpisać umowy “od ręki”. Jest bardzo dużo tego typu cudownych produktów, które na pierwszy rzut oka wyglądają bardzo obiecująco a potem okazują się gruszkami na wierzbie..

Przykładów nawet na tej stronie znajdziecie dużo – chociażby ostatnia lokata GetinBanku reklamowana jako 7,4% (w rzeczywistości będąca jedynie 6% lokatą) czy np lokata Banku PKO, który nieco ponad rok temu wprowadził roczną lokatę 6,5% ale liczył rok od daty zakończenia promocji, czyli dla niektórych było to 6,5% ale w skali 13 miesięcy (czyli już tylko 6%).

Wszystkie te produkty  wyglądają na pierwszy rzut oka bardzo interesująco, niestety po przejrzeniu regulaminu okazuje się, że dodatkowo będzie nas obowiązywać np opłata za przelew, opłata za prowadzenie konta (która przy kwotach 500-1000 zł często pochłania sporą część i tak marnego zysku z lokaty). Tu rodzi nam się trzecia zasada.

Zasada trzecia: idź do banku przygotowany

Im więcej wiesz o produkcie, który chcesz kupić lub z którego chcesz skorzystać – tym lepiej. Musimy np wiedzieć, że idąc po kredyt musimy znać ofertę konkurencji, musimy wiedzieć że bank powinien wyliczyć nam RRSO, etc etc.

Nie musimy znać konkretnej oferty – wystarczy że np w przypadku lokat będziemy wiedzieli, że należy spytać:

  • jakie jest oprocentowanie w skali roku
  • jaki jest czas trwania lokaty i możliwości wcześniejszego jej zerwania (i ewentualne konsekwencje tego jak np utrata odsetek)
    • tu w przypadku utraty odsetek warto spytać, czy możemy założyć więcej niż jedną lokatę
  • jeśli nie jesteśmy klientami banku
  • czy wymagane jest konto do otwarcia lokaty
    • jakie są opłaty za prowadzenie konta? Nie tylko za samo prowadzenie, często bank – zresztą zgodnie z regulaminem – wystawia nam od razu kartę debetową za którą często przyjdzie nam płacić dodatkowo. Kolejna sprawa, że często konto jest darmowe (i karta) i o tym jesteśmy informowani, ale np nie dostajemy informacji, że zniżka ta dotyczy tylko osób które mają np 1000 zł obrotu na koncie miesięcznie…
    • jak wypłacimy pieniądze z konta po zakończeniu lokaty? Czy zapłacimy za przelew do innego banku a jeśli tak to ile zapłacimy za podjęcie gotówki w placówce banku
  • jeśli chcemy zainwestować dużą kwotę – jakie są gwarancje bankowe? Nie wszystkie banki w Polsce podlegają pod Bankowy Fundusz Gwarancyjny (np Polbank)

Im więcej wiemy, tym mniejsze pole do popisu dajemy sprzedawcy produktu czyli Bankierowi.

C.D.N (dalsza część w przyszłym tygodniu)

Najczęściej komentowane

2 komentarzy do wpisu “Jak rozmawiać z bankiem? (część I)”

  1. Arek says:

    “Nigdy nie idź do łóżka na pierwszej randce”, gdyby nie chodziło o finanse to bym się spierał;)

    Czekam na drugą część.

  2. Rafal says:

    Bardzo dziekuje za polecenie w niniejszym wpisie naszego malego serwisu. Ciesze sie, ze idea tej strony internetowej zostala dobrze zinterpretowana i odebrana, zacheca nas to do dalszych staran:-) Pozdrawiam

Dodaj Komentarz

XHTML: Możesz używać następujących tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>