Główny Urząd Statystyczny podał wczoraj, że inflacja w styczniu (w porównaniu ze styczniem 2010 roku) wzrosła aż o 3,8%, a w porównaniu z grudniem 2010 roku aż o 1,2%. Z jednej strony wzrost cen (czy jak kto woli spadek wartości pieniądza) jest bardzo duży – największy od kilku lat – z drugiej, średnia wysokość wynagrodzenia liczona w tym samym czasie wzrosła aż o 5,0%.

Nie chcę się tu wdawać w dyskusję pt „kto dostał moje 5%” i nt sposobu liczenia inflacji (wybrany koszyk produktów, który nie do końca odzwierciedla nasz comiesięczny koszyk faktycznych zakupów – co i jak zdrożało można dokładniej sprawdzić w dzisiejszym artykule Gazety Prawnej). Warto jednak odnieść te wskaźniki do najprostszych depozytów, których rentowność w tym roku będzie dość… ciekawa.

Równo rok temu mieliśmy depozyty na poziomie około 5,5-6% (najwyżej oprocentowana wówczas Lokata na wysokich Obrotach Polbanku – 6%, a najpopularniejsza – Lokata Optymalna 5,65%). Mieliśmy sporo depozytów pozwalających na ominięcie podatku Belki dzięki czemu realny zysk z np. Lokaty Optymalnej nawet po uwzględnieniu inflacji dawał niecałe 3% realnego zysku. O tym ile można było faktycznie zarobić na niektórych lokatach informował wczoraj Open Finance.

Warto jednak zwrócić uwagę na to, że są to dane raz – że historyczne, dwa – że sprzed podwyżek (VAT, etc), trzy – z lokatami pozwalającymi ominąć podatek Belki. Dorzucając do tego gwałtowny skok inflacji m/m w styczniu (1,2%) możemy jedynie zakładać, że ten rok będzie o wiele mniej korzystny dla oszczędzających.

Dziś najlepiej oprocentowane depozyty są o 1 punkt procentowy niżej niż rok temu – do tego w połowie roku od każdego zysku będziemy zmuszeni odliczyć 19% na podatek. Nawet jeśli inflacja utrzyma się na takim samym poziomie co w  2010 roku – 3,8% – w co ciężko uwierzyć – to realny zysk z dzisiejszej lokaty 5% za rok wyniesie zaledwie 0,2%!

Jedynym „światełkiem w tunelu” są szykowane podwyżki stóp procentowych, które powinny nieco podwyższyć oprocentowanie depozytów (choć nie jest to takie pewne co pokazała poprzednia podwyżka). Tak czy inaczej najprawdopodobniej czekają nas jedynie dwie podwyżki po 0,25 pp – czyli w sumie o 0,5 pp co i tak nie pozwoli depozytom na powrót do oprocentowania sprzed roku.

Wszystko wskazuje na to, że 2011 rok będzie przełomowy dla depozytów – z produktów inwestycyjnych wrócą one do miana zaledwie produktów ochrony kapitału. Oczywiście pod warunkiem, że inflacja nie przekroczy 4% a obecne oprocentowanie depozytów przynajmniej utrzyma się na tym samym poziomie.

P.S. Zapraszam do udziału w ankiecie pt „Co zrobisz gdy rentowność depozytów spadnie do zera?” (dwie opcje do wyboru)

[poll id=”17″]