Fundusz Zimowy

Z budowaniem awaryjnych funduszy gotówkowych jest trochę jak z graniem na giełdzie – wygrywają Ci, którzy kupują w dołku – przed wzrostami, albo na ich początku – a tracą Ci, którzy chcą kupować w momencie, kiedy cała reszta realizuje zyski (czyli na górce). Podobnie jest ze zbieraniem pieniędzy albo na wakacje, albo na zimowy wyjazd albo na dowolny inny cel.

Niestety mimo tego, że jeszcze miesiąc temu były wakacje i 30 stopniowe upały  – za trzy kolejne miesiące przywitają nas święta i nowy rok. Oznacza to, że dla większość z nas do tego momentu otrzyma zaledwie 3 pensje z których będzie miał szanse odłożyć nieco na ten okres zwiększonych wydatków. Jeśli dodatkowo szykujecie się na zimowy wyjazd w okolicach stycznia i lutego – macie na to tylko 3-4 pensje (nie wierzę, że ktoś kto zarabia w okolicy średniej krajowej będzie w stanie coś odłożyć w grudniu 😉

Wydatki zimowe to nie tylko koszty związane ze świętami, sylwestrem czy wyjazdem na ferie – dla wielu – w tym i dla mnie – jest to okres zwiększonych wydatków na ogrzewanie mieszkań i domów. Do tego dochodzi kilka złotych więcej na rachunku za prąd (w końcu samo światło będzie działać w mieszkaniach kilka godzin dziennie dłużej), a dla posiadaczy czterech kółek – zwiększone wydatki na paliwo (wiadomo, że zimny silnik więcej pali).

Jakby tego było mało w tym roku rząd dorzuci nam do tego wszystkiego podwyżkę cen gazu i ogólny wzrost cen z powodu podwyżki podatków.

W zasadzie jedynym sensownym zabezpieczeniem – poza poszukaniem dodatkowego źródła dochodu – jest zbudowanie funduszu awaryjnego – najlepiej dedykowanego tylko i wyłącznie na zwiększone zimowe wydatki. Nie będę rozpisywać się dokładnie jak to zrobić  – bo każdy z nas wydaje i zarządza pieniędzmi na swój (często unikalny) sposób – i znalezienie własnego rozwiązania będzie najlepsze. Przedstawię więc jak ja rozwiązałem problem zwiększonych zimowych wydatków.

Na własnym przykładzie

Specjalnie na potrzeby funduszu letnio-zimowego otworzyłem oddzielny rachunek bankowy do którego przyłączyłem trzy konta oszczędnościowe (to po części wyjaśnia dla czego mam aż 14 kont bankowych – wszystkie w użyciu – co strasznie dziwi moją drugą połówkę). Nie mam do niego podłączonej karty debetowej więc jedyny sposób na wydostanie gotówki z konta to przelewy.

Konto główne służy jako pośrednik pomiędzy pozostałymi kontami. Oszczędnościowe służą trzem celom – pierwsze jako fundusz świąteczny (wyjazd + prezenty), drugi – rezerwa na zwiększone wydatki (gaz / prąd), trzeci – to fundusz sylwestrowo / wyjazdowy (co prawda nigdy nie wiem kiedy i gdzie pojadę, ale warto mieć na ten cel odłożone kilka groszy).

Najważniejszym kontem jest fundusz gazowo-prądowy – tu wydatki wzrosną na 100% i minimum jakie chciałbym odłożyć to 500-600 zł na rachunki za listopad-grudzień i styczeń-luty – czyli cztery miesiące kiedy trzeba zazwyczaj najmocniej grzać. Drugim – fundusz świąteczno-prezentowy – to też raczej 100%  koszt – nawet jeśli liczyć tylko koszty przejazdu (a tego mam sporo) to wychodzi około 250-300 pln, doliczając skromne prezenty dostajemy kwotę 500-600 zł (liczna rodzina…). Ostatnim pod względem priorytetów jest oczywiście fundusz przyjemnościowo-wyjazdowy.

Jak to działa w praktyce?

Na główne konto wpływają nadwyżki / oszczędności, które dzielone są mniej więcej (nie liczę co do grosza – nie popadajmy w skrajności) 50% rachunki, 30% święta, 20% przyjemności. I tak do chwili, aż na pierwszych dwóch kontach nie pojawi się mniej więcej po 500-700 zł (z doświadczenia wiem, że takie kwoty w zupełności wystarczą jako pomoc na te najtrudniejsze 4 miesiące).

W ten sposób – odkładając mniej więcej od połowy sierpnia do końca roku powinienem zebrać na tych kontach od 1300 – 1500 zł. Jeśli zima przyjdzie mroźna i trzeba będzie mocno grzać – trudno, ale nie zostanę na lodzie (dosłownie!), jeśli nie – przeleję część pieniędzy na fundusz wycieczkowy i w lutym będzie więcej na przyjemności.

Podsumowanie

W praktyce różnie to bywa- sam jestem uzależniony od ilości zleceń, które na szczęście co roku pojawiają się w okresie wrzesień-grudzień z dużym nasileniem więc osiągnięcie wspomnianych kwot jest realne. Warto też zwrócić uwagę na to, że nie wszyscy ogrzewają domy / mieszkania gazem ( u mnie to dodatkowe 350-400 zł na 2 miesiące w sezonie grzewczym) więc wielkość tych oszczędności zależy tylko i wyłącznie od naszej sytuacji.

Tak naprawdę nie ważne ile się odkłada – ważne, ze się to w ogóle robi. Jeśli przez następne trzy miesiące odłożymy zaledwie 50zł miesięcznie – to w grudniu będziemy mieli chociaż na rachunek za prąd albo na domowy obiad dla 6-8 świątecznych gości – a to zawsze coś.

Zbudowanie takiego sezonowego funduszu na pewno odciąży nasz portfel za kilka miesięcy jednocześnie nie obniżając gwałtownie naszego aktualnego poziomu życia. Co więcej – obroni nas przed zaciąganiem zupełnie niekorzystnego i niepotrzebnego kredytu „świątecznego” (których reklamy zapewne zaczną się pojawiać w okolicach listopada). Odsetki, które wypracujemy na koncie oszczędnościowym zapewne nie będą ogromne, ale na kilka litrów paliwa na pewno starczy – będzie można zrobić darmowy kulig 😉

By | 2015-02-16T22:50:29+00:00 Wrzesień 21st, 2010|Główna, Oszczędzanie|8 komentarzy

About the Author:

Paweł Choiński - autor bloga Podstawy-Inwestowania.pl.

8 komentarzy

  1. Emczak 12:21 Wrzesień 21, 2010 at 12:21

    Cały czas się zastanawiam jaką przewagę daje tworzenie tych wszystkich szufladek celowych („wyjazd zimowy”, „samochód”, „wakacje” itp.) nad po prostu odkładaniem kasy do jednego worka? Jeśli założyć, że wydajemy racjonalnie kasę to jakie znaczenie ma czy zaoszczędzone kwoty rezydują na 1 rachunku czy na kilku różnych?

  2. zbig 13:07 Wrzesień 21, 2010 at 13:07

    14 kont w użyciu?
    brałem kiedyś udział w różnych promocjach, łasiłem się na gadżety, prenumeraty, tu bezpłatne przelewy a tu wypłaty darmowe. no może miałem z 7 kont jednocześnie. ale teraz wyznaję zasadę: każde konto musi dawać jakąś wartość dodaną do pozostałych – jeżeli nie – zamykamy.
    I na placu boju zostały:
    1) Getin (niezłe oproc. lokat + gadżet w promocji)
    2) Citi – karta kred. z darmowymi przelewami za rachunki
    3) BZWBK – zakupy z 1% payback

    no i 4) mbank, który obecnie nic nie wnosi, ale zostawiam bo darmowy.

    no ale jaka może być wartość z czternastu (poza ćwiczeniem pamięci na loginach, hasłach i pinach?)

  3. Paweł Choiński 13:13 Wrzesień 21, 2010 at 13:13

    @zbig:
    W sumie są mi głównie potrzebne do zorganizowania sobie gotówki (np mam firmowe konto na VAT, na przyszły podatek, na inwestycje / amortyzacje), mam swoje własne oszczędnościowe (dwa) mam tak jak tu opisałem fundusze sezonowe (i jedno „awaryjne”) + dwa konta brokerskie, konto w mBanku (głównie dla SFI) + jedno walutowe dla dywersyfikacji walutowej 🙂

    Tak, że łapie się w tym wszystkim i pozwala mi to na dobre zarządzanie gotówką.

    Oczywiście za żadne nie płacę (do części nie mam np kart płatniczych).

    @emczak:

    Z finansowego punktu widzenia – nie ma żadnej różnicy. Mi jest po prostu łatwiej ogarnąć wszystkie wydatki, posiadane oszczędności itp jeśli są w ten sposób podzielone.

    Mam kilka mniejszych bądź większych źródeł dochodu – niektóre wymagają czasami doinwestowania (np przedłużenie domen etc) – jeśli np zyski z AdSense i AdTaily spływają na osobne konto i z tego samego konta opłacam domeny, serwer itp to bez prowadzenia arkusza kalkulacyjnego wiem ile mi to przynosi zysku i czy się opłaca dane źródło utrzymywać czy nie.

    Jak kto woli 🙂

  4. Emczak 13:27 Wrzesień 21, 2010 at 13:27

    Teraz rozumiem – ja po prostu prowadzę w arkuszu „księgowość” i dlatego nie jest to konieczne… Choć z drugiej strony nie wiem czy tak „psychologicznie” nie jest korzystniej posiadać takie wyraźnie wyartykułowane wydatki, które mobilizują do racjonalnego korzystania z środków bardziej niż jeden duży („…mam w końcu to kilkadziesiąt tysięcy”) worek z sporą sumką, która przecież wystarczy na wszystko. To już mocno indywidualna sprawa.

  5. Meg 22:29 Wrzesień 25, 2010 at 22:29

    We wcześniejszym etapie oszczędzania miałam konta celowe. Potem nastąpiła ich zdecydowana redukcja. Działo się to w momencie zgromadzenia wymaganej sumy. Zapiski w excelu zostały, ale kolejny etap, to odkładanie bez tych szczegółów. Gdy będę mieć więcej odłożone-poczuję, że dam radę, w każdej „awarii”.

  6. Michał 07:41 Wrzesień 29, 2010 at 07:41

    Hej! 🙂

    Bardzo zaciekawił mnie Twój system organizacji kasy z działalności. Piszesz, że masz osobne konto na Vat, osobne na dochodówkę. Czy mógłbyś przybliżyć jak organizujesz sobie na nich środki (czy np na konto VAT kasę przelewasz za każdą fakturę, czy zbiorczo raz na miesiąc)? I jak się ma sprawa z płatnymi (lub nie) przelewami pomiędzy tymi kontami, a także samymi opłatami za ich prowadzenie?

    Z góry dzięki:)

    Pozdrawiam,
    Michał

  7. […] miesiące temu pisałem o tworzeniu zimowego funduszu gotówkowego, którego budowa miałaby odciążyć nasz zimowy portfel obciążony nie tylko wydatkami […]

  8. Paweł Choiński 10:39 Listopad 20, 2010 at 10:39

    @Michał: dopiero zauważyłem Twój komentarz.

    Do obsługi moich potrzeb wybrałem konta z bezpłatnymi przelewami zewnętrznymi (które najczęściej mają płatne karty debetowe – ale tych po prostu nie aktywowałem).

    Kwoty za VAT i dochodowy przelewam przy każdej fakturze (jak tylko przyjdzie przelew). Ponieważ mam jeszcze możliwość płacenia tych podatków kwartalnie – raz w miesiącu robię podsumowanie kosztów (wiem o ile mniejszy VAT i dochodowy zapłacę) i to co jest „nadmiarem” (+parę złotych zysku wypracowanego przez konto) trafia na konto „firmowe” jako „inwestycje i amortyzacja” 🙂

    A „Inwestycje i Amortyzacja” pozwalają mi na zachowanie płynności jeśli ktoś spóźnia się z przelewem a ja muszę zapłacić podatki „już” :>

Leave A Comment