Przez kilka ostatnich dni na giełdach całego świata dominował kolor zielony. Wzrosty, wbrew fatalnym danym dotyczącym stanu światowej gospodarki , spowodowane były nadziejami Inwestorów na zysk związany z tzw rajdem św Mikołaja – czyli powodowanym zwiększoną konsumpcją (oczywiście w uproszczeniu) wzrostom notowań akcji na giełdach.
Niestety dzisiejsze zamknięcie sesji na NYSE (New York Stock Exchange – Nowojorska Giełda Papierów Wartościowych) w czasie której indeksy spadły (po raz kolejny w tym roku) o prawie 9% stawiają ogromny znak zapytania nad tegorocznym rajdem.
Nawet najwięksi optymiści zaczynają powoli wątpić, że to zjawisko w tym roku w ogóle wystąpi. Najprawdopodobniej czeka nas kilka kolejnych sesji spadkowych, a to daje coraz mniej czasu na odbicie jeszcze przed świętami.
Tak jak zazwyczaj listopad i grudzień są miesiącami wzrostów na giełdach, tak styczeń i luty z reguły należą do tych najgorszych w roku. Jeśli przypuszczenia niektórych analityków są słuszne i ominie nas tegoroczny rajd – jest wielce prawdopodobne, że od stycznia czeka nas kolejna duża fala spadkowa.
Dla czego o tym piszę?
Ponieważ jest to bardzo ważna informacja również dla osób, które nie zamierzają w najbliższym czasie inwestować bezpośrednio na giełdzie.
W chwili obecnej na zysk z giełdy liczyć mogą jedynie wytrawni gracze (a i Ci w dużej mierze tracą), a ponieważ sytuacja jest mocno niestabilna ryzykowne może być również lokowanie pieniędzy w funduszach inwestycyjnych szczególnie tych opartych na akcjach.
Wszystko wskazuje na to, że najlepszym rozwiązaniem na najbliższe miesiące są wysoko oprocentowane lokaty (jeszcze dwa lata temu średnie oprocentowanie lokat było równe 3,5%) lub konta oszczędnościowe.
Przestrzegałbym jednak przed lokowaniem pieniędzy na lokatach długoterminowych (pół rocznych i dłuższych) ponieważ spadki cen akcji powodowane są wycofywaniem gotówki z giełdy, a to oznacza, że walka banków (poprzez zwiększanie oprocentowania lokat) o pieniądze inwestorów jeszcze się nie skończyła. Proszę pamiętać, że jeszcze pół roku temu średnie oprocentowanie lokat było o kilka procent niższe niż obecnie.