Drobne kwoty i efekt skali

Często nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego ile drobnych kwot przepływa nam miesięcznie przez palce. Sam muszę przyznać, że w pewnym momencie – skupiając się na większych oszczędnościach czy na zwiększeniu przychodu o jakieś znaczące kwoty – zupełnie sferę drobiazgów zaniedbałem. I w tej chwili mogę dokładnie policzyć ile mnie to kosztowało – a w skali roku nie jest to tak mało jak mogłoby się wydawać.

Nie chcę tu pisać przykładów w stylu rzuć palenie, zaoszczędzisz 3500zł rocznie – nie chodzi o to, żeby obniżać jakoś swojego życia. Chodzi o to, żeby od czasu do czasu spojrzeć na swoje wydatki, przemyśleć je, przeanalizować i wnioski wprowadzić w życie. I nie skupiać się na tym zbyt długo bo szkoda naszego czasu.

Gdzie znalazłem swoje oszczędności?

Przede wszystkim rachunki. Mam wrażenie że nie tylko ja tak mam, że w pewnym momencie rachunki zaczynam płacić z automatu. Jestem świadom ich wielkości i tego jaką część domowego budżetu stanowią – przyzwyczaiłem się do tego i zwyczajnie kiedy przychodzi termin to je płacę. I to był mój największy błąd.

Okazało się np, że zupełnie przegapiłem koniec umowy na modem LTE (używany sporadycznie 2-3 razy w tygodniu w czasie wyjazdów). Umowa podpisana prawie trzy lata temu na kwotę 79zł miesięcznie mogła być zmieniona na nowe warunki już 5 miesięcy temu, a po przeliczeniu ile tak naprawdę potrzebujemy „miesięcznego limitu” okazało się, że możemy płacić tylko…. 19 zł miesięcznie. 60 zł różnicy, 720 zł rocznie. Wystarczyło przypilnować umowy i nie zapłaciłbym zupełnie niepotrzebnie 300zł. Koszt nowych butów do biegania.

Podobnie z rachunkiem za telefon. Przez 15 lat raz na dwa lata wymieniałem telefon płacąc dość duże rachunki. Kilka lat temu było to jeszcze opłacalne bo operatorzy dopłacali do telefonów, ale teraz sytuacja się zmieniła. Telefon możemy kupić co najwyżej na raty. Przeliczając wykorzystanie pakietu internetowego (przez 90% czasu i tak mam dostęp do zewnętrznych dostawców – wifi w pracy, domu czy w kawiarniach – poza tym mam modem LTE), ilości połączeń, smsów etc i okazało się, że mogę spokojnie przejść na umowę za 45zł miesięcznie, zamiast wcześniejszej trzycyfrowej.

Kablówka? Telewizji praktycznie nie oglądam, ale telewizor w domu jest. Rodzina korzysta, na szczęście podstawowy pakiet programów w zupełności nam wystarcza – po co więc nam kablówka? Mamy to szczęście, że mieszkamy 3km od nadajnika DVBT więc jednorazowa inwestycja 130zł w zewnętrzną antenę i kilka kabli daje nam wszystkie podstawowe kanały w jakości HD. Rachunek za kablówkę znikną z kolumny wydatków.

Oszczędności bez spadku jakości

Zwróćcie uwagę że żadna z powyższych zmian nie wpłynęła na jakość  życia. W razie czego internet mobilny mam, telefon z internetem działa – TV też (i to całkiem nieźle). A cała ta optymalizacja + kilka innych podobnych zmian doprowadziły do tego że miesięczne rachunki są ~300zł niższe. Mało? W skali roku to około 3600zł – dla mnie to tygodniowy wyjazd w góry w wakacje, do domu nad jeziorem ze znajomymi lub roczne koszty pakietów startowych i dojazdów na różnej maści zawody sportowe.

Takich niepotrzebnych kosztów jest cała masa i jeśli dobrze policzymy i przeanalizujemy ile z tego za co miesięcznie płacimy naprawdę jest nam potrzebne (płaciłem np za 20GB pakiet LTE wykorzystując tylko 4-5GB) możemy spokojnie obniżyć miesięczne koszty tych usług.

Nie warto jednak popadać w przesadę. Przygotowywanie sobie obiadów w domu, zamiast kupowania ich w pracy faktycznie może przynieść nam dość spore oszczędności (pomijam tu kwestie zdrowotne i jakościowe) ale wymaga czasu, a tego nie jesteśmy w stanie odkupić za zaoszczędzone w ten sposób pieniądze.

By | 2015-03-22T11:34:46+00:00 Marzec 22nd, 2015|Główna, Oszczędzanie, Pieniądze|0 Comments

About the Author:

Paweł Choiński - autor bloga Podstawy-Inwestowania.pl.

Leave A Comment