Czym jest podatek inflacyjny?

Wyobraźmy sobie podatek, którego prawie nikt nie jest świadomy i na który mało kto zwraca uwagę. Nie wymaga żadnej kontroli ani aparatu egzekwowania więc jego obsługa nie generuje żadnych kosztów. Jest pobierany od wszystkich pieniędzy – tych w szarej strefie i tych, które spoczywają w skarpecie pod łóżkiem. W teorii jest sprawiedliwy bo dotyka wszystkich po równo – tych najbiedniejszych i tych najbogatszych. Nie możliwe? Poznajcie podatek inflacyjny.

W dużym uproszczeniu podatek inflacyjny, nazywany też podatkiem emisyjnym lub rentą emisyjną. to zysk jaki osiąga emitent  pieniądza – w naszym przypadku jest to PWPW  – spółka skarbu państwa, którą kontroluje MSWiA – z tytuły jego dodruku. Dzieje się tak z kilku powodów – między innymi poprzez spadek wartości pieniądza. Jeśli emitent wprowadzi na rynek dodatkowy pieniądz bez pokrycia w produktach czy usługach wówczas obniży siłę nabywczą całej waluty. Pytanie – kto na tym straci, a kto na tym zyska?

Sam emitent rekompensuje sobie tą stratę wartości pieniędzy spowodowaną inflacją (i dodatkowo osiąga zysk) bo dodrukowane pieniądze pozostaję w jego portfelu. Tracą jednak wszyscy pozostali uczestnicy rynku, którzy dysponują walutą – bez względu na to czy trzymają pieniądze na koncie oszczędnościowym czy pod poduszką. Spada wartość pieniądza tzn że za 10tys zł trzymane w skrytce bankowej będziemy mogli kupić mniej rzeczy niż we wcześniejszym okresie. Ale to nie jedyna korzyść jaką osiąga emitent.

Ponieważ spada siła nabywcza pieniądza spada też wartość nieoprocentowanej części zadłużenia budżetu państwa. Ponadto:

Inflacja zwiększa natomiast kwoty jakie rząd uzyskuje z podatków pośrednich (VAT i akcyzy) – zwiększa się bowiem podstawa opodatkowania tymi podatkami. Co prawda kwoty te odpowiadają w przybliżeniu wielkości inflacji, ale rezultat neto jest taki, że rząd otrzymuje w ciągu roku dodatkowe fundusze bez konieczności wprowadzania nowych podatków.

Robert Gwiazdowski, WEI.org.pl

Dlaczego jest to podatek niemal idealny? Między innymi dlatego, że jest bardzo łatwy do ukrycia z racji tego, że na inflację wpływ ma cała masa czynników. Już sam sposób jej podawania pozostawia wiele do życzenia – obliczana jest na podstawie tzw koszyka inflacyjnego – pozwala na manipulowanie jej „wynikiem” (łatwiej ją ukryć odpowiednio dobierając koszyk). Ponieważ zależy od bardzo wielu czynników – literatura dzieli inflację na trzy rodzaje ze względu na sposób powstania (popytowa, kosztowa, strukturalna) – politycy zawsze znajdą przyczynę, która będzie pasowała do ich retoryki.

Oczywiście rządy prawie nigdy nie drukują pieniądza w dosłownym tego słowa znaczeniu. Mają do tego całą masę narzędzi finansowych – jak choćby stosowane przez USA w czasach wychodzenia z kryzysu luzowanie ilościowe – które w pewnym sensie uratowało gospodarkę amerykanów, a dzięki temu, że dolar jest walutą międzynarodową inflacja rozeszła się po całym świecie nie osiągając zawrotnych wartości.

Niema jednak podatków idealnych. Inflację bardzo łatwo się rozkręca, a trudno nad nią zapanować. Już sam fakt jej istnienia powoduje więcej negatywnych niż pozytywnych skutków w gospodarce. Przypomina to trochę efekt jaki dają narkotyki po których gospodarka przez pewien czas czuje się lepiej, ale stosowane na dłuższą doprowadza ją powoli do ruiny.

 

By | 2017-09-15T09:40:54+00:00 Wrzesień 14th, 2017|Ekonomia, Finanse, Pieniądze|0 Comments

About the Author:

Paweł Choiński - autor bloga Podstawy-Inwestowania.pl.

Leave A Comment