Czy opłaca się inwestować w lokaty?

Wielu inwestorów od zawsze traktuje lokaty jako bezpieczną przystań dla pieniędzy, która chroni jedynie przed inflacją. Z drugiej strony w drugim i trzecim roku kryzysu finansowego (w latach 2008-2009) kiedy oprocentowanie depozytów sięgało nawet 10% dało się na nich zarobić więcej niż na tradycyjnej grze na giełdzie (biorąc pod uwagę WIG20). Na początku 2015, kiedy średnie oprocentowanie lokat sięga ledwie 3% w skali roku coraz częściej pojawiają się głosy sugerujące, że taka inwestycja w ogóle się nie opłaca. Czy słusznie?

Nie do końca. Mam wrażenie, że prawie wszyscy inwestorzy mimo, że są świadomi wpływu inflacji na wartość pieniądza, podczas liczenia rocznego zysku z inwestycji zupełnie o niej zapominają. Zobaczmy jak w przybliżeniu wyglądało oprocentowanie najciekawszych lokat w latach 2008 – 2013 (recenzje tych lokat pojawiły się na blogu).

  • 2013 styczeń – Lokata Progresywna BGŻ 4,10%
    2013 styczeń – Lokata Noworoczna Noble Bank 4,7 – 5,8%
  • 2012 listopad – Lokata Internetowa Raiffeisen Bank 7%
    2012 listopad – Lokata PinG Pong IdeaBank 7%
    2012 sierpień – Lokata Zwycięzka 6%
    2012 maj – Lokata Rewolwer 6,4%
  • 2011 maj – Lokata Majówkowa 4,63%
    2011 luty – lokata Banku Pocztowego 3,8%
    2011 styczeń – Lokata MultiBank 5,5%
  • 2010 grudzień – Lokata Mikołajkowa Getin Online 5,28%
    2010 lipiec – Lokata Poranna Lucas Bank 4,2%
    2010 lipiec – Lokata Codzienny Zysk 4,05%
    2010 marzec – mLokata Jednodniowa 4,5%
  • 2009 listopad – Meritum Zysku 5,7%
    2009 wrzesień – Weekendowa mLokata 6,05%
    2009 czerwiec – Lokata Lokomotywa Polbank 6,36%
    2009 kwiecień – Lokata Szmaragdowa Dominet Bank 7%
    2009 styczeń – Kredyt Bank 8,3%
  • 2008 listopad – BankPocztowy 11,2%
    2008 listopad – Lokata Szybko Zarabiająca BZWBK 8%

Zdaje sobie sprawę, że wahania oprocentowania najpopularniejszych lokat są dość duże, ale mniej więcej widać w jakim przedziale znajdowały się produkty oszczędnościowe w danym roku. A teraz zobaczmy jak w tych latach wyglądała inflacja rok do roku:

  • 2008 4,2%
  • 2009 3,5%
  • 2010 2,6%
  • 2011 4,3%
  • 2012 3,7%
  • 2013 0,9%
  • 2014 0,0%

Przypomnę również, że lata 2008 – 2010, mimo że istniała wówczas możliwość omijania podatku Belki, nie obfitowały w produkty bezbelkowe – takie lokaty trzeba było samemu zakładać dzieląc kwotę inwestycji na małe części i licząc ile zainwestować, żeby zysk nie przekroczył 2,49zł. Dopiero w końcówce 2010 i przez cały 2011 rok lokaty bezbelkowe zaczęły być standardem w ofercie banków.

Zestawiając powyższe dane wychodzi nam mniej więcej taki obraz – przedział zysków z lokat minus podatek Belki(z wyłączeniem roku 2011):

  • 2008 (7-11%) 1,4% – 5%
  • 2009 (5,5-8%) 1% – 3%
  • 2010 (4,5-5,5%) 1% – 1,8%
  • 2011 (4,5-5,5%) 0,2% – 1,2%
  • 2012 (6-7%) 1,1% – 2%
  • 2013 (4-6%) 2,1% – 3,8%

Owszem, takie porównanie jest dość nieścisłe. Już sam fakt brania pod uwagę inflacji jako globalnej wartości wprowadza zamieszanie, bo każdy z nas ma swoją inflację w zależności od swoich potrzeb, wydatków itp. Drugą słabą stroną jest subiektywny dobór lokat – wziąłem pod uwagę głównie perełki, które warto było opisać na blogu jako atrakcyjne inwestycje.

Mimo wszystko zwróćcie uwagę na te liczby. Okazuje się, że w roku 2013 – kiedy już nie dało się omijać podatku Belki – lokaty były na tyle atrakcyjne, że realnie dawały zarobić więcej niż w 2011 kiedy bezbelkowce były standardem. Rok 2008 kiedy nominalnie oprocentowanie było najwyższe nie zawsze dawał dużo zarobić – rozstrzał oprocentowania był gigantyczny (pieniądze uciekały z rynku i szukały bezpiecznych przystani więc banki walczyły o depozyty dość mocno), ale tylko perełki jak 11% depozyt w Banku Pocztowym dawały zarobić więcej niż najlepsze lokaty w 2009 czy 2013 roku.

I teraz uwzględnijmy obecny poziom oprocentowania (2-4%) i poziom inflacji, który w najlepszym wypadku jest na 0%. Nawet po odliczeniu podatku nie wygląda to wcale tak fatalnie jakby się mogło wydawać. Nadal do dyspozycji mamy 1,5% – 3% czyli mniej więcej tyle samo ile przez ostatnie lata. Wychodzi więc na to, że większy wpływ na zysk ma wyłapanie pojedynczych, naprawdę atrakcyjnych depozytów (i oczywiście aktualna rozbieżność poziomu inflacji i stóp procentowych) niż przyglądanie się jedynie cyferce na reklamie lokat i kont oszczędnościowych i odnoszenie jej do oferty sprzed kilku lat.

 

 

By | 2015-02-22T13:17:28+00:00 Luty 22nd, 2015|Główna, Oszczędzanie, Pieniądze|2 komentarze

About the Author:

Paweł Choiński - autor bloga Podstawy-Inwestowania.pl.

2 komentarze

  1. kosonio 10:16 Maj 19, 2015 at 10:16

    Kwestia budżetu na inwestycję – bo można np. przejąć na bardzo dobrych warunkach hale magazynowe od JARTOM, ale to wymaga wyłożenia milionów. Macie je?

  2. Roksana 21:31 Marzec 29, 2016 at 21:31

    Jeśli nie znamy lepszych form inwestycji to warto, bo są bezpieczne. Ale jeśli mamy większy kapitał lub wiedzę inwestycyjną to są znacznie lepsze formy pomnażania pieniędzy.

Leave A Comment