W czasie wakacyjnego wypoczynku bardzo łatwo zapomnieć o takich drobiazgach jak np oszczędności, posiadane papiery wartościowe czy punkty w funduszach inwestycyjnych.  O ile środki na kontach oszczędnościowych, lokatach czy funduszach inwestycyjnych (w które inwestuje się raczej średnio i długo terminowo) jakoś sobie bez nas poradzą o tyle z akcjami czy kontraktami terminowymi może być różnie.

Przede wszystkim należy założyć (niezależnie od tego gdzie się wybieramy), że przez cały czas naszego pobytu na urlopie nie będziemy mieli dostępu do Internetu czy bezpośrednio biura maklerskiego. Wszystkie czynności zabezpieczające nas przed ewentualnymi stratami musimy zrobić przed wyjazdem.

Do dyspozycji mamy dwa mechanizmy zabezpieczające – pierwszy i najbardziej oczywisty – to sprzedaż wszystkich posiadanych przez nas papierów i pozostawienie gotówki na koncie brokerskim (lub przelanie jej na czas naszej nieobecności na konto oszczędnościowe). Ochroni to nasze oszczędności przed wszelkimi spadkami itp, ale nie pozwoli na zarobek jeśli giełdy w czasie wakacji będą rosnąć.

Wakacje są zazwyczaj spokojniejszym okresem na giełdach – głównie z powodu urlopów. Mniejsze obroty oznaczają mniejszą płynność na niektórych papierach, ale mniejszy przepływ gotówki to również łatwiejsze manipulowanie kursem – mogą się więc zdarzyć silniejsze (nawet jeśli tylko chwilowe) tąpnięcia. Do tego dochodzą sytuacje nie do przewidzenia i całkowicie niezależne od nas – jak np wycofanie się HSBC i Unicredit deklaracji chęci zakupu BZ WBK co pociągnęło kurs akcji tego banku lekko w dół.

Warto więc skorzystać z możliwości jakie daje nam stop loss (więcej o tym czym jest stop loss i stop limit) – trzeba jednak ustawić go na nieco innym poziomie niż przy zwykłej „obronie” – oczywiście wszystko w zależności od płynności danych akcji, długości inwestycji i aktualnego bilansu zysków / strat.

Przede wszystkim musimy wiedzieć jaki jest aktualny bilans naszej inwestycji. Jeśli jesteśmy na dużym plusie i liczymy na dalsze wzrosty warto ustawić poziom Stop Loss nieco poniżej spodziewanego dna ewentualnej korekty. Nie stracimy wówczas papierów jeśli przyjdzie lekka korekta i będziemy mogli dalej cieszyć się zyskami zaraz po powrocie do wzrostów. Jeśli jednak korekta okaże się zmianą trendu – nasze akcje automatycznie zostaną sprzedane i uchronimy się przed utratą już wypracowanego zysku.

Jeśli nasza inwestycja przyniosła już straty i boimy się dalszych spadków warto policzyć ponownie – ile maksymalnie możemy na tym stracić i ustalić poziom automatycznej sprzedaży nieco bliżej aktualnego kursu.

Trzeba tu pamiętać o PKC – czyli sprzedaży po każdej cenie. Jest to ważne z dwóch powodów – po pierwsze zlecenia PKC realizowane są w pierwszej kolejności co daje nam większe prawdopodobieństwo szybkiej sprzedaży. Po drugie ustawienie ceny sprzedaży (Stop Limit) może skończyć się dla nas o tyle źle, że jeśli nie uda nam się sprzedać akcji po ustalonej cenie (kurs gwałtownie spadnie i następne transakcje kupna będą np sporo niżej) wówczas zlecenie sprzedaży może nie zostać zrealizowane i nasze oszczędności stracą ochronę.

Proszę pamiętać, że decyzję o sprzedaży lub zabezpieczeniu inwestycji stop loss’em trzeba podjąć samodzielnie, na podstawie własnych obliczeń maksymalnej dopuszczalnej straty – nie należy się tu kierować ani rekomendacjami, ani sugestiami „blogowych guru” – ewentualna strata będzie zawsze tylko nasza, nikt nam tego nie zrekompensuje, a prognozy dla rynków finansowych sprawdzają się ostatnio tak samo jak długoterminowe prognozy pogody – czyli wcale.