Świat finansów, mimo że już od dawna uznawany za krwioobieg gospodarki, a co za tym idzie – ściśle powiązany z poziomem i stylem naszego życia – zdaje się być na nowo odkrywany przez tą część społeczeństwa, która do tej pory całkowicie go ignorowała. Pech chce, że ta ignroancja w oburzonych pozostała i przybiera coraz bardziej niebezpieczne – również dla naszych finansów – oblicze.
Żyjemy w społeczeństwie informacyjnym, które od nadmiaru informacji aż kipi, które informacje przestaje interpretować, a jedynie przyswaja wiadomości w postaci zupek instant w takiej formie w jakiej je otrzymuje. Wynikiem tego jest nie tylko całkowity brak zrozumienia sytuacji gospodarczo-politycznej jaką mamy obecnie w europie, ale również brak podstaw myślenia i bzdurne powtarzanie obiegowych opinii czołowych ‘mentorów’, którzy jak mantrę snuja te same oklepane slogany o sytuacji gospodarki w europie.
Planowanie finansów w perspektywie dłuższej niż najbliższy miesiąc jest nie tyle trudne co mało popularne. Kiedy rozszerzymy ten zakres do kwartału lub nawet roku okazuje się, że nie tylko finanse domowe większości rodzin są problemem bo nawet nasze ministerstwo finansów czy zarządy dużych firm mają problem z planowaniem zysków i strat w tak długim terminie.
Nasze budżety domowe mają zazwyczaj datę ważności jeden miesiąc. Mimo to okazuje się, że kiedy chodzi o zaciąganie kredytów, pożyczek i planowanie bardzo odległej przyszłości jesteśmy mistrzami (co niestety często mija się z prawdą) w jeśli chodzi finanse.
Saxo Bank o roku pod koniec grudnia publikuje swoje prognozy na nadchodzący rok. Co prawda wszelkie prognozy (szczególnie przy tak gwałtownych zmianach na rynkach jakie obserwujemy w chwili obecnej) długoterminowe to raczej wróżenie z fusów jednak co roku Saxo Bank jeśli nie precyzyjnie trafia to przynajmniej w kilku punktach trafnie przewiduje trend jaki przybierze omawiany produkt czy zjawisko.
Sam bank nazywa swoje prognozy “szokującymi” i ciężko się z tym stwierdzeniem nie zgodzić – wystarczy przypomnieć sobie prognozowaną cenę baryłki ropy w 2008 roku na 175$ (cena zatrzymała się na 149$) czy też wygraną Ron’a Paul’a w wyborach prezydenckich w USA (zaznaczono wówczas, że największe szanse na zwycięstwo ma Cinton – kto wygrał wiadomo). Kilka prognoz, mimo iż nazwane były fatalistycznymi czy nawet nierealnymi nie dość, że się sprawdziło to nawet przebiło oczekiwania analityków – sytuacja taka miała miejsce np w przypadku prognozy poziomu indeksu S&P 500 na rok 2008. Czarny scenariusz prognozował 1182 pkt, rzeczywistość pokazała 850 pkt tego samego roku i prawie 15% mniej na początku tego roku.
Od niemal roku deweloperzy różnymi sposobami (czy to przez tradycyjne reklamy czy przez artykuły sponsorowane) próbują nas przekonać o okazji jaka pojawiła się na rynku nieruchomości wraz z nadejściem kryzysu. “Taniej już nie będzie” zdają się mówić do nas ze wszystkich stron. Tylko czy aby na pewno? Czy wzmożone akcje marketingowe, nietypowe aukcje i tym podobne na pewno zwiastują podwyżki cen nieruchomości?
Z raportu AMRON (systemu Analiz i Monitorowania Rynku Obrotu Nieruchomościami) jaki klika dni temu opublikował Związek Banków Polskich (ZBP) wynika niestety (dla Developerów) i stety dla pozostałych z nas (czyli kupujących), że wzmożone akcje marketingowe, lobbowanie o pomoc państwa przy kredytach itp są tylko wołaniem o pomoc przez tonące developerskie okręty.
Praktycznie każde biuro maklerskie czy dom inwestycyjny wystawia swoje rekomendacje inwestycyjne. W teorii są one dostępnymi szerokiej publiczności analizami i prognozami wzrostów (lub spadków) konkretnych spółek. W rzeczywistości, w większości przypadków są jedynie kolejnym narzędziem w rękach maklerów dbających o interesy ich najważniejszych klientów.
Najważniejszym pytaniem dotyczącym rekomendacji nie jest to, czy są trafne czy nie – najważniejsze gdzie jest w nich miejsce na zysk dla instytucji wydających daną analizę. Oczywistym chyba jest, że (szczególnie) instytucje finansowe nastawione są przede wszystkim na zysk. I tu pojawia się pierwszy problem – większość rekomendacji dostępnych jest dla wszystkich i zupełnie za darmo.
Okazuje się, że wojna na depozyty wcale się nie skończyła i nie świadczy o tym coraz większa ilość promocyjnych lokat z nagrodami. Mimo nie najlepszej sytuacji na rynku kilka Banków postanowiło z początkiem maja powalczyć o klientów w tradycyjny sposób czyli (między innymi) zwiększając oprocentowanie oferowanych depozytów.

Pod koniec zeszłego roku banki walczyły o uwagę klientów coraz wyższym oprocentowaniem lokat. Teraz kiedy oprocentowanie systematycznie maleje coraz częściej do lokat dodawane są nowe atrakcje takie jak wypłacanie gotówki już w dniu wpłacenia pieniędzy na lokatę (banki BOŚ i Raiffeisen).
Bank BPH postanowił ułatwić swoim klientom planowanie długości inwestycji dając im całkowicie wolny wybór. Oznacza to, że każdy klient Banku BPH (niestety wymagane jest posiadanie dostępu do bankowości elektronicznej sez@m) może swobodnie decydować ile dni (do wyboru mamy od 1 do 365) będzie trzymać pieniądze w banku na e-lok@cie.
Oczywiście od naszego wyboru (ilość dni) i ilości zainwestowanych pieniędzy będzie zależeć oprocentowanie lokaty. Minimalna kwota inwestycji to 1000,00 zł, a minimalny zysk to 3,10%. Maksymalnie zarobimy nawet 5,65% – musimy tylko mieć 500 tyś zł. Oprocentowanie lokaty prezentuje obrazek poniżej.

Samo oprocentowanie niestety nie jest najwyższych lotów. Czym jest bowiem 3,10% jeśli jeszcze przynajmniej przez tydzień mamy dostępne lokaty o oprocentowaniu ponad dwa razy wyższym? (np Eldorado 7% czy lokaty OpenFinance / NobleBanku).
Lokata daje jednak pewne możliwości omijania podatku Belki, co prawda tylko w przedziale 1-29 dni i maksymalnie do kwoty 29 317,00 zł (to ostatnia kwota, która zysk dzienny ma poniżej 2,49 zł – jeśli ktoś nie pamięta jak się liczy podatek od lokat zapraszam tutaj).
Tym razem, ponieważ możliwości wyboru mamy aż nadto, postanowiłem przy obliczeniach posłużyć się excelem i wkleić tu wyniki inwestycji 30 dniowych dla aż 15 różnych kwot. Zaczynając od kwoty minimalnej 1000,00 zł a kończąc na 29 317,00 zł czyli na ostatniej, która pozwala ominąć podatek Belki.
Jeszcze ku woli wyjaśnienia – wiersze oznaczają dni (ponumerowane z prawej), na biało oznaczone są kwoty nie podlegające opodatkowaniu, na czerwono kwoty jeszcze przed opodatkowaniem (klikając można powiększyć tabelkę).
Jak na razie e-Lok@ta to jedynie zabawka dla ludzi, którzy mają nadmiar gotówki tylko przez kilka – kilkanaście dni. W przeciwnym wypadku jest jeszcze za wcześnie na tak nisko oprocentowaną inwestycję, szczególnie, że konkurencja ciągle oferuje dużo większe oprocentowanie.
Prawdopodobnie za 2-3 miesiące, jeśli bank nie wycofa e-lok@ty z oferty wrócę do niej i porównam z tym co będzie wówczas dostępne na rynku.
A przy okazji – czy widzieliście kiedyś brzydszą stronę banku niż strona BPH? W połączeniu z nadużywaniem @ – symbolu internetu lat 90′tych ma się wrażenie powrotu do ery stron sprzed rewolucji web 2.0.
czas trwania: od 1 do 365 dni
oprocentowanie: od 3,10 do 5,65%
kwota minimalna: 1 000,00 zł
strona produktu: www.bph.pl
Od dziś, w ramach poszerzania oferty edukacyjno-informacyjnej serwisu Podstawy Inwestowania, uruchomiony zostaje blog Oszczędzanie w Praktyce. W ramach bloga prowadzone będą dwa projekty systematycznego oszczędzania oraz inwestowania już odłożonych pieniędzy – 6% miesięcznie oraz 5,00 zł dziennie.
Projekt ten ma przede wszystkim udowodnić, że systematyczne oszczędzanie nawet niewielkich kwot ma sens i może w przyszłości przynieść pokaźne zyski.
Wszystkie opisywane operacje, transakcje, inwestycje oraz przede wszystkim odkładane kwoty są autentyczne. Na potrzeby bloga uruchomiłem specjalne, osobne konto oszczędnościowe w ING Banku Śląskim. Oprócz tego, ponieważ posiadam w sumie kilkanaście kont bankowych, zamierzam korzystać z usług różnych banków w tym z systemu brokerskiego eMakler mBanku.
Nieoficjalnie blog działa od połowy stycznia, w związku z czym w chwili obecnej na koncie jest już prawie 650,00 zł (w dniu dzisiejszym dokonałem pierwszych zakupów akcji). Kwota jest co prawda niewielka, ale rośnie systematycznie a to na początku najważniejsze.
Dokładne zasady jakimi kieruje się realizując projekt Oszczędzanie w Praktyce znajdziecie tutaj. Aktualny stan portfela oraz dokładny opis wszelkich inwestycji oczywiście na blog.podstawy-inwestowania.pl
Co prawda bloga kieruje głównie do osób dopiero rozpoczynających swoją przygodę z poważniejszymi oszczędnościami i inwestycjami (giełdowymi ale nie tylko), mimo wszystko mam nadzieję, że również bardziej zaawansowani gracze znajdą tam coś dla siebie.
Zapraszam.
Niecały tydzień temu, w zasadzie zaraz po wygaśnięciu poprzedniej lokaty Meritum Zysku w Internecie, Meritum Bank zdecydował się na zmianę oprocentowania lokat w swojej ofercie. Tym samym od około tygodnia 3-miesięczna lokata internetowa MB oprocentowana jest na 7,5% w skali roku.
Podobnie postąpił wczoraj AIG Bank Polska, który jeszcze kilka dni temu reklamował swoją 3-6 miesięczną lokatę Zysk+ na 7% w skali roku, od teraz oferuje jedynie 6%, ale rozciągnął czas trwania lokaty nawet do 12 miesięcy.
Na lokacie rocznej osiągniemy zysk 6% przy minimalnej wpłacie 10 000,00 zł (w przypadku minimum czyli 1 000,00 zł bank oferuje oprocentowanie 5,9% – dotyczy tylko lokaty roczne).
Niestety na kolejnym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej najprawdopodobniej dojdzie do kolejnych obniżek stóp procentowych co niekorzystnie przełoży się na oprocentowanie bankowych depozytów i może nieco osłabić złotego.
Dlatego też w najbliższym czasie postaram się zwiększyć nieco ilość informacji o pozostałych sposobach inwestowania pieniędzy (fundusze inwestycyjne, obligace, giełda), które za kilka tygodni lub kilka miesięcy mogą okazać się o wiele bardzie zyskowne.
Pytanie, czy dało się przewidzieć to, co się dzieje obecnie na rynkach, czy rok 2008 był dla wszystkich totalnym zaskoczeniem? Okazuje się, że wiele osób ostrzegało przez nadchodzącą recesją, ostrzegało przed życiem na kredyt i brakiem oszczędności.
Na pierwszy ogień pójdzie tu debata, która w środowisku ekonomistów “austriackich” urosła już do rangi kultowej. W roku 2006 doszło do krótkiej rozmowy, której wynikiem był zakład o 1 centa na temat przyszłości amerykańskiej, a co za tym idzie i światowej gospodarki.
Rozmowa odbyła się pomiędzy Peter’em Schiff’em prezesem Euro Pacific Capital i Art’em Laffer byłym doradcą prezydenta Regana. Całość dostępna (z polskimi napisami) na youtube. Chyba nikt nie ma wątpliwości, który z debatujących jest czystej rasy politykiem? Nie trzeba zgadywać kto wygrał.
Peter Schiff reprezentuje austriacki nurt ekonomii – popierający kapitalizm i gospodarkę wolnorynkową i jednocześnie krytykujący obecną politykę monetarną i kontrolę jaką państwa sprawują nad gospodarką. Jednak kapitaliści (Ci prawdziwi, nie ci współcześni Keynesowscy) do tej pory postrzegani są ja innowiercy i dopiero od niedawna niektóre środowiska zaczęły dostrzegać sens płynący z ich wypowiedzi.
Szkoda tylko, że tak późno.
UPDATE: właśnie na Pulsie Biznesu pojawiła się informacja o kolejnej wypowiedzi Peter’a Schiff’a – tym razem dotycząca amerykańskiego długi i prezydentury Obamy. Całość do przeczytania tutaj.

Druga połowa 2008 roku na rynku surowców należała między innymi do ropy. Cena baryłki od swojego szczytu w połowie lipca 2008 (147$) spadła o ponad 115$. Mniej więcej w połowie grudnia dotarła do swojego cztero-letniego minimum i od tego czasu krąży w okolicach 40 dolarów za baryłkę.
Według prognoz skandynawskiego Banku Saxo cena ropy nadal będzie spadać i w 2009 roku może osiągnąć nawet 25$ za baryłkę, co będzie oznaczać dalsze spadki cen paliw na stacjach benzynowych. Za tą prognozą przemawia również spadek zapotrzebowania na ropę w zwalniających największych gospodarkach na świecie. Z drugiej strony ropa powoli osiąga swoje minimalne ceny. Dalsze spadki doprowadzą zapewne do trwałego ograniczenia wydobycia przez państwa OPEC co powinno skutecznie utrzymać cenę baryłki na poziomie powyżej 30$.
Pewni możemy być natomiast podwyżek cen energii. Najprawdopodobniej już w tym tygodniu Urząd Regulacji Energetyki zatwierdzi wnioski od 14 największych krajowych producentów energii, którzy wnoszą o zgodę na podwyżkę ceny detalicznej o 10%. Jest to o tyle ciekawe, że przez ostatnie pół roku ceny surowców na rynkach spadły o prawie 60%.
Niestety w naszym kraju energię wytwarza się głównie z węgla, którego cena (między innymi przez osłabiającą się złotówkę) spadła w niewielkim stopniu. Podwyżkę zawdzięczamy więc między innymi brakom reform i prywatyzacji ze strony wcześniejszych rządów RP, konsolidacją rynku energetycznego (PiS), która doprowadziła do stworzania się oligopolu kontrolującego ceny oraz nowym normą Unijnym, dla ochrony klimatu, ograniczającym emisję CO2, tlenki siarki, azotu i pyły.
Dobrą informacją może być prawdopodobny spadek ceny mieszkań i domów. Obecny kryzys wywołany jest między innymi załamaniem się sektora budowlanego w Stanach Zjednoczonych po którym zmalał popyt na nowe nieruchomości na całym świecie. Zmniejszenie się zarobków, wzrost bezrobocia najprawdopodobniej przyczyni się do daleszego zmniejszenia popytu na mieszkania i kontynuacji trendu spadkowego cen.
Podobnie jak branża budowlana, i z podobnych powodów, kryzys przeżywa również branża motoryzacyjna. Z tego względu możemy podziewać się spadku cen samochodów. Co prawda proces ten może być nieco zahamowany przez dalszą obniżkę stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, co ułatwi zaciąganie kredytów, jednak na korzyść kupujących mogą przemówić prognozy wzmacniania się, osłabionej w ostatnim kwartale 2008roku złotówki, co powinno korzystnie (dla kupujących) wpłynąć na ceny mieszkań i samochodów.
Niestety rok 2009 prawdopodobnie przyniesie również w zrost cen żywności i środków pierwszej potrzeby. Przenoszący się powoli do europy wschodniej kryzys może skutecznie spowolnić naszą gospodarkę ograniczając wzrost gospodarczy co niekorzystnie odbije się na nas wszystkich.
Zwycięską ręką z najprawdopodobniej trudnego 2009 roku na pewno wyjdą Ci, którzy skutecznie ograniczą niepotrzebne wydatki i będą się trzymać planu systematycznego oszczędzania. Złotówka oszczędzona to złotówka zariobiona.
Źródła: notowany.pl, pulsbiznesu.pl, bankier.pl, źródła własne