Wygląda na to, że nieco spóźniłem się z artykułem o tym co zrobić z inwestycjami w wakacje. Okazuje się, że już w czerwcu wielu drobnych inwestorów i osób systematycznie oszczędzających zrobiło roszady w swoich portfelach co widać w opublikowanym przez Narodowy Bank Polski raporcie nt rynku finansowego oraz w bilansie wpłat i wypłat pieniędzy z funduszy inwestycyjnych.
Dane z ostatnich miesięcy pokazują również, że nauczyliśmy się chyba nieco szybciej reagować na zmiany na rynkach finansowych i lepiej radzimy sobie z “zarządzaniem ryzykiem”.

W zeszłym tygodniu do grona najbardziej zagrożonych dołączyli nasi bliscy sąsiedzi – kraj zaliczany do tego samego “koszyka” inwestycyjnego co Polska – Węgry. Jak nie trudno było się domyślić spowodowało to ogromną przecenę zarówno na rynkach europejskich jak i w USA (gdzie dodatkowo opublikowano mniej pozytywne dane z rynku pracy niż prognozowano).
Jaki może to mieć wpływ na portfel przeciętnego Kowalskiego i jego oszczędności?

Zeszły rok na pewno nie należał do najlepszych jeśli chodzi o Fundusze Inwestycyjne. Przez pierwsze dziesięć miesięcy (od stycznia do października) z praktycznie wszystkich funduszy znikały wpłaty umarzane przez coraz mniej ufnych i coraz bardziej rozgoryczonych inwestorów.
Przełomowy okazał się listopad, kiedy to suma wpłat i umorzeń jednostek funduszy była dodatnia (co oznacza, że więcej zostało wpłacone niż wypłacone z kont funduszy inwestycyjnych). Podobnie sytuacja wyglądała w grudniu 2008.
Niestety również w grudniu doszło do małego incydentu związanego z byłym prezesem Nasdaq – Bernard’em L. Madoff’em, którego fundusz hedgingowy okazał się niczym innym jak piramidą finansową, która zyski generowała jedynie z wpłat kolejnych klientów (a nie z faktycznych inwestycji).
Afera Madoff’a doprowadziła nie tylko do ogromnych strat finansowych ale również do ogromnego spadku zaufania do instytucji finansowych, a w szczególności do funduszy hedgingowych.
Na naszym rodzimym rynku Funduszy Inwestycyjnych obyło się bez tak spektakularnych upadków, jednak wyniki finansowe TFI z ostatnich lat pozostawiają wiele do życzenia. Praktycznie wszystkie największe towarzystwa inwestycyjne zanotowały straty – w dużej mierze spowodowane nieudolnym zarządzaniem, po części panicznym umarzaniem jednostek funduszy, co doprowadziło do utraty prawie połowy posiadanego przez nie kapitału.
Co prawda zdarzały się takie perełki jak Superfound SFIO – fundusz hedgingowy którego agresywne strategie inwestycyjne dały w 2008 roku 63,5% zysku, jednak większość zanotowała pokaźne straty sięgające od 20 do 60%.
Czy warto inwestować w fundusze?
Odpowiedź jest prosta – TAK. Trzeba tylko robić to z głową. Jak zresztą wszystko co wiąże się z finansami.
Panuje przekonanie, że inwestycje długoterminowe się opłacają. Zawsze wówczas warto przytoczyć dwa przykłady – Japonii zaczynając od kryzysu z lat 90′tych do teraz, oraz Stanów Zjednoczonych po kryzysie w roku 1929. W przypadku Japonii do dnia dzisiejszego rynek nie odrobił nawet połowy strat, z kolei Stany Zjednoczone dopiero w latach 50′tych ubiegłego wieku wyszły na zero po spadkach z lat 1929-1930.
Inwestycje długoterminowe zazwyczaj się opłacają. Czasami tylko trzeba mieć 20-30 lat, żeby wyjść na plus.
Co zatem robić, żeby maksymalizować zyski jakie niewątpliwie przynoszą długoterminowe inwestycje w Fundusze?
Po pierwsze – nie trzymać się kurczowo błędnych inwestycji. Jeśli zakupilibyśmy jednostki funduszy na początku 2006 roku i trzymali je do dzisiaj stracilibyśmy od 10 do 60% ulokowanego kapitału.
Jeśli jednak obserwowalibyśmy ruchy na giełdzie (mowa głównie o funduszach akcji) i umorzylibyśmy nasze punkty w grudniu 2007 (pół roku po szczycie) kiedy wiadomo już było, że to nie korekta wzrostów a bessa – nasz zysk wyniósłby nawet 65-90% (Arka, Legg Mason).
Moglibyśmy wówczas spokojnie przeczekać kolejne spadki trzymając pieniądze na lokatach bankowych i czekając na powrót hossy, a potem systematycznie odkupować jednostki funduszy po cenach 40-60% niższych (aktualną wycenę wraz z roczną i dwuletnią stopą zwrotu znajdziecie tutaj)
Po drugie – nie należy nigdy trzymać całości kapitału w punktach tylko jednego funduszu inwestycyjnego, wówczas nawet po upadku instytucji czy incydencie jak w przypadku funduszu Madoffa nie stracimy całości, a jedynie zainwestowaną część.
I po trzecie – nie należy trzymać wszystkich środków tylko w jednym rodzaju funduszy. Dla przykładu – kiedy przez ostatnie miesiące fundusze inwestujące w akcje systematycznie notowały straty – fundusze oparte o rynki obligacji, na skutek cięć stóp procentowych, zaczęły przynosić zyski.
Inwestowanie w Fundusze Inwestycyjne jest opłacalne, szczególnie dla osób, które boją się ryzyka samodzielnego inwestowania pieniędzy. Nie należy jednak ślepo ufać reklamom funduszy, które zazwyczaj pokazują tylko historyczną wycenę jednostek i nie dają pewności, na powtórzenie reklamowanego wyniku w przyszłości oraz nie słuchać dobrych rad doświadczonych znajomych, którzy często przez własną niewiedzę i po stracie dużej części własnych oszczędności nie kryją się z nadmierną i często nie uzasadnioną krytyką tego sposobu inwestowania.