Waldemar Pawlak, który od kilku od kilku dni jest oficjalnym kandydatem PSL na prezydenta (zaskoczeni?) swoją kampanię rozpoczął od pomysłu reformy emerytur społecznych. Mimo, że zdaje sobie sprawę z tego, że pomysły o których mówi pan Pawlak są zwykłą “kiełbasą przedwyborczą” i najprawdopodobniej nigdy nie zostaną wprowadzone w życie jednak uważam, że warto zwrócić na nie nieco uwagi.
Wicepremier zaproponował dziś, żeby dotychczasowe składki do ZUS i na OFE (19,52% wynagrodzenia / całek składki czyli 12,22% idące do ZUS i 7,3% idące do OFE) zastąpić jednolitą stawką dla wszystkich. Miałoby to być jedynie 120zł miesięcznie odprowadzane jedynie do ZUS’u. W zamian za niższą składkę otrzymalibyśmy więcej “na rękę” ale wówczas emerytura (czy raczej “zasiłek emerytalny) miałby zapewnić nam jedynie produkty pierwszej potrzeby wymagane do przeżycia – czyli około 1200 zł miesięcznie.
O ZUSie i jałmużnie, którą nasz rząd nazywa emeryturą pisałem już niejednokrotnie w negatywnym tonie. Niestety ostatnie dni przynoszą informację, które moją (i nie tylko moją) tezę potwierdzają – to co ZUS nam wypłaci po przekroczeniu wieku emerytalnego to jedna wielka niewiadoma. Wiadomo w zasadzie tylko jedno – będzie to bardzo niskie…
Nad koncepcją ponownej zmiany ustawy emerytalnej pracuje Rada Gospodarcza pod kierownictwem Jana Krzysztofa Bieleckiego. Co prawda informacje związane z przygotowywanymi reformami są jak na razie nie potwierdzone jednak to co publikują media budzi ogromny niepokój.