Czas zakończyć kolejną ankietę – tym razem pytanie z nią związane dotyczyło bezpośrednio mojej osoby i tego w jaki sposób postrzegalibyście mnie jako doradcę finansowego. Wynik jest jak najbardziej pozytywny jednak dał mi trochę do myślenia.
Wyniki rozkładają się prawie idealnie 70% vs 30% co oznacza, że 7 na 10 czytelników poleciłoby mnie jako doradcę finansowego swoim znajomym – za co serdecznie dziękuje – jest to (mam nadzieję) wyrazem obiektywności i rzetelnej oceny wszystkich produktów którymi się tu zajmuje. Zastanawia mnie jednak pozostałe 30%.
Niestety sama ankieta nie dała możliwości szerszego wypowiedzenia się w temacie (jedynie 2 odpowiedzi i pytanie zamknięte) mam jednak nadzieję, że część z tych osób, które zagłosowały na “Nie” będą chciały (nawet anonimowo) napisać dokładniej o przyczynach takiego stanu rzeczy w komentarzach poniżej.
Przyznam, że samemu nad tym myślałem i doszedłem do kilku powodów: po pierwsze – kompetencje. W zasadzie nic więcej nie umiem na ten temat napisać więc na rozwinięciu tego tematu zależy mi najbardziej.
Po drugie – różne oczekiwania jeśli chodzi o rynki finansowe. Na Podstawach Inwestowania skupiam się głównie na prostych i ogólnodostępnych produktach, a mimo to wielu stałych czytelników jest aktywnymi graczami giełdowymi i być może zakres ich zainteresowań wykracza poza te, które prezentuje na stronie (chociaż, ostatnio mniej aktywne Oszczędzanie w Praktyce pokazuje, że i tu jakieś doświadczenie mam).
Trzecim powodem jest ogólna niechęć do wszelkiej maści doradców finansowych. To jak najbardziej rozumiem i niestety muszę się z tym zgodzić. Bardzo trudno dziś o dobrego doradcę, a w zasadzie większość z tych, którzy “doradzają” to raczej przedstawiciele handlowi instytucji finansowych – czyli zwykli sprzedawcy. Na tym polu , przyznam szczerze, chciałbym trochę rzeczy zmienić, ale o tym później.
Nowa ankieta pojawi się dopiero w przyszłym tygodniu. Jeszcze raz dziękuje za udział i zapraszam do dyskusji.
P.S. Przygotowuje właśnie artykuł o tym jaki powinien być dobry doradca finansowy i jak odróżnić go od zwykłego sprzedawcy.
Ja bym się całkowicie wynikami ankiety nie przejmował. Próbka jest w ogóle nie znaczna statystycznie i na jej podstawie nie można wyciągać żadnych wniosków.
A jeżeli chodzi o bycie doradcą to ok, z tym że warto by było pokazać sposób i ideę Twojego myślenia nie tylko pod tak proste instrumenty jak lokaty, giełda, FIO, ale również bardziej skomplikowane twory jak FIZ, obligacje (notowane na giełdzie i catalyst), opcje, NewConnect, lokaty strukturyzowane, waluty i surowce. Wtedy możemy mówić o doradcy a nie o sprzedawcy.
“Wtedy możemy mówić o doradcy a nie o sprzedawcy.” – częściowo się z tym zgodzę, częściowo nie. Generalnie (przynajmniej ja tak uważam) doradca różni się od sprzedawcy supportem po już dokonanej “transakcji”.
Większość sprzedawców po prostu podpisuje umowę i “znika”. Doradca powinien (jeśli już klient zdecydował, że np chce fundusze inwestycyjne)doradzić np fundusze parasolowe i na bieżąco kontaktować się z klientem i doradzać np transfer w fundusze bezpieczniejsze (np teraz) lub np akcyjne (jak w 2′gim kwartale 2009 kiedy technicznie przebiliśmy trend spadkowy).
Chociażby dzięki temu można a) utrzymać kontakt z klientem b) zatroszczyć się o jego pieniądze i pozwolić mu zarobić więcej.
Zresztą każdy doradca powinien reklamować się tym ile zarobił w ostatnim roku dla swoich klientów.
Ja głosowałam na nie, bo nie wiem o Tobie na tyle dużo, żeby polecać Cię jako doradcę. Czytając Twój blog może mogłabym polecić Cię jako dziennikarza. Ale nie wiem, jak sam inwestujesz, czy osiągasz zyski. A tym bardziej nie wiem, czy potrafiłbyś doradzić komuś innemu.