
To, że mamy kryzys finansowy wiemy. Z mediów. Wiemy też, że sytuacja jest nieciekawa, że kryzys finansowy dotarł również do naszego kraju i że jego skutki mogą dosięgnąć każdego z nas. Wszystko to wiemy z mediów, ale jak się okazuje mało kto w ogóle rozumie skąd ten kryzys się wziął i dla czego dotyczy nas wszystkich, a nie tylko świata finansowego.
Wiele osób upatruje przyczyn kryzysu finansowego w zbyt niskich stopach procentowych w USA (Allan Greenspan obniżał stopy procentowe regularnie od 2001 do 2003 do poziomu 1%!), które w efekcie pozwoliły na zaciąganie bardzo tanich kredytów hipotecznych.
Amerykanie znani z życia na kredyt kupowali coraz więcej nowych samochodów, telewizorów i domów. Nadęta do granic absurdu konsumpcja, bezgraniczna wiara w Amerykański system finansowy i gospodarkę oraz ludzie ślepo zapatrzeni we wzrost gospodarczy i wzrosty na giełdach, które miały się nie skończyć , oraz naciągana polityka ważenia ryzyka aktywów przez banki doprowadziły do krachu na rynku nieruchomości.
Amerykańskie banki przyznawały kredyty praktycznie każdemu, nie bacząc na ryzyko z tym związane. Kontrole nad nimi sprawowała Nationally Recognized Statistical Rating Organization (kontrolowana przez Securities and Exchange Commission – komisje papierów wartościowych), która w dość kontrowersyjny sposób oceniała działania banków i praktycznie przymykała oko na to, co robiły.
Problem pojawił się, kiedy amerykanie zaczęli zaciągać kredyty, żeby spłacić poprzednie kredyty. Doprowadzili wówczas do sytuacji, w której wiele rodzin przestało być wypłacalnych, banki przejęły ich domy i samochody. Popyt na nieruchomości zaczął gwałtownie maleć doprowadzając wiele firm na skraj bankructwa.
Jest to główna, ale oczywiście nie jedyna przyczyna katastrofy amerykańskiego systemu finansowego. Przyczyniły się do tego w równym stopniu coraz większa kontrola państwa nad gospodarką, odejście od pieniądza opartego na kruszcu, dźwignie finansowe osiągające horrendalne mnożniki i wiele wiele innych. W bardzo ciekawy sposób istotę kryzysu opisał Mateusz Machaj na łamach strony Instytutu Misesa.
Mimo wielu zapowiedzi naszych parlamentarzystów i przedstawicieli rządu kryzys dotarł również do naszego kraju i dotyczy nie tylko strefy finansów ale nas wszystkich. Świat w którym żyjemy jest jak organizm – finanse są jego krwiobiegiem. Dla organizmu groźny jest zarówno zator (szczególnie jeśli dotyczy serca) jak i wylew. Podobnie jest z finansami – za każdym razem kiedy ich ilość jest zbyt mała lub zbyt duża cierpimy wszyscy.
Powinien o tym wiedzieć nie tylko student ekonomii, nie tylko finansiści i bankowcy, ale wszyscy. Nie dochodziłoby wówczas do tak absurdalnych sytuacji jak np ostatnie wypowiedzi Krzysztofa Bukiela, przewodniczącego OZZL, który stwierdził ostatnio, że kryzys nie zmniejszył ilości chorych więc lekarzom należą się podwyżki, w końcu ich branży kryzys nie dotyka.
W podobnym tonie utrzymana była jedna z ostatnich wypowiedzi przedstawiciela “Sierpnia 80″, który również, z niezrozumiałych dla mnie powodów, oznajmił że podwyżki się należą bo ich branży kryzys nie dotknął.
Wiele polskich firm współpracuje bezpośrednio z firmami europejskimi i amerykańskimi. Kryzys na ich rynku oznacza dla tych firm mniej zamówień, a więc i spowolnienie produkcji. Same zamawiają mniej towarów na naszym rynku co pośrednio wpływa na kolejne polskie firmy. Część firm polskich to filie dużych koncernów z innych części świata i ich kondycja finansowa jest ściśle powiązana z rynkami z innych kontynentów.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu gospodarka światowa była wieloma osobnymi organizmami połączonymi w niektórych miejscach wspólnymi interesami. W chwili obecnej nasza gospodarka to jeden wielki organizm i problemy finansowe jednego kraju odbijają się w mniejszym czy większym stopniu na wszystkich innych.
Podobnie jest wewnątrz granic naszego kraju. Mniejsze zarobki pracowników części firm powodują mniejsze wpływy do budrzetu i między innymi mniejsze składki zdrowotne. To daje jasno do zrozumienia, że nawet jeśli liczba chorych się nie zmienia to funduszy na ich leczenie jest znacznie mniej, więc mimo iż krysyz bezpośredni nie dotyczy usług medycznych ma na nie pośredni ale dość duży wpływ!
Sytuacja będzie podobna jeśli któraś z dużych firm np obetnie dotację na posiłki dla pracowników. Wówczas istnieje duże prawdopodobieństwo, że spora część z nich przestanie jeść posiłki w firmowej restauracji i zacznie przynosić do pracy własne posiłki. Popyt w restauracji gwałtownie spadnie, połowa pracowników albo straci pracę albo dostanie mniejsze pensje. Kto wówczas kucharzowi powie, że kryzys nie dotyczy jego branży?
Kryzys jest naturalnym procesem ekonomicznym, zjawiskiem pojawiającym się w miarę cyklicznie w gospodarce. Jest swojego rodzaju oczyszczeniem się gospodarki i ekonomi ze szkodliwych i niekorzystnych czynników.
W roku 1929 było to nienaturalne przewartościowanie cen akcji amerykańskich spółek. W roku 2001 tzw bańka internetowa czyli przewartościowanie cen akcji spółek internetowych. W 2007/2008 roku przyczyna leżała między innymi w złej polityce przyznawania kredytów hipotecznych i konsumpcyjnych.
Jest to okres, w którym (po zazwyczaj dłuższym dobrobycie – ostatnia hossa trwała od 2003 roku) firmy na nowo zaczynają szukać oszczędności, pracownicy zagrożeni zwolnieniami zaczynają pracować efektywniej, a wszelkie przejawy “życia ponad stan” (co jak widać jest na dłuższą metę szkodliwe) zostają ukrócone.
Kryzys i recesja to bardzo często czas przemian nie tylko gospodarczych ale również zmiany podejścia wielu ludzi do pieniędzy i oszczędności. Jest to bardzo często odpowiednia chwila na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej i bardzo często idealny moment na przemyślenie przyszłych inwestycji zaoszczędzonych pieniędzy.
I tylko od nas samych zależy, jakią wiedzę z obecnego kryzysu wyciągniemy.
no tak, ale dlaczego za amerykanow odpowiadaja polacy?