Co jakiś czas w mediach pojawiają się informacje o osobach, które z powodu “oszustw” instytucji finansowych straciły swoje pieniądze. Zgodnie z ogólnym poglądem w artykułach i reportażach jako głównych winowajców podaje się banki i inne instytucje finansowe.
W ostatnim czasie oprócz “nabitych w mBank”, problemach dostępem do środków w Polbankiem (za pośrednictwem internetu) oraz naciąganych lokatach i kontach oszczędnościowych możemy przeczytać między innymi o kobiecie, która przez firmę doradczą OpenFinance miała stracić 160 tyś zł z powodu błędu w formalnościach (cała historia tutaj).
Polbank EFG rozpoczął intensywną kampanię reklamową swojego nowego produktu depozytowego – Lokaty Mistrzowskiej. Lokata dostępna jest w ofercie Polbanku od 23 lutego, a jej promocja potrwa do końca kwietnia 2010r. Jest to wysoko (bo aż na 6% w skali roku) oprocentowany produkt z możliwością wyboru czasu jego trwania między 4, 6 a 12 miesięcy.
Lokata Mistrzowska mimo wysokiego oprocentowania nie umożliwia niestety ominięcia podatku Belki i jest dostępna jedynie dla klientów Banku. Jej ogromnym plusem jest wysokość (a w zasadzie niskość) kwoty wymaganej do jej otwarcia – wystarczy jedynie 500,00 zł.
Do końca marca otwarte będą zapisy na nowy produkt strukturyzowany Banku Millennium - lokatę inwestycyjna Moc Złotego. Depozyt pozwala w bezpieczny sposób zainwestować w umocnienie się polskiej waluty (PLN) w odniesieniu do Euro (EUR). Bank gwarantuje 100% ochrony kapitału co oznacza, że stracić możemy jedynie na inflacji (oraz przy wcześniejszym wycofaniu kapitału o czym za chwilę).
Czy na takiej lokacie można zarobić i jeśli tak to ile?
Kredyt Bank przy okazji promocji swojej nowej Lokaty Progres przypomniał sobie o sztuczce z progresywnym oprocentowaniem, które pozwala na reklamowanie depozytów jako oprocentowanych “do X%” gdzie w miejsce X można wstawić dowolną liczbę i będzie to zgodne z prawdą. Problem w tym, że nigdy takiego oprocentowania (w powszechnie przyjętej “skali roku”) nie otrzymamy.
I tak najnowszy produkt, który w skali roku przyniesie nam zysk 5,17% (minus podatek) reklamowany jest jako depozyt “do 7%“. Niby wszystko zgodnie z prawem, ale oprocentowanie 7% obowiązuje jedynie w ostatnim miesiącu czyli przekładając to na powszechnie stosowaną “skalę roku” zarobimy wówczas (w ostatnim miesiącu) jedynie 0,583% w dodatku przed opodatkowaniem.
Planowanie finansów w perspektywie dłuższej niż najbliższy miesiąc jest nie tyle trudne co mało popularne. Kiedy rozszerzymy ten zakres do kwartału lub nawet roku okazuje się, że nie tylko finanse domowe większości rodzin są problemem bo nawet nasze ministerstwo finansów czy zarządy dużych firm mają problem z planowaniem zysków i strat w tak długim terminie.
Nasze budżety domowe mają zazwyczaj datę ważności jeden miesiąc. Mimo to okazuje się, że kiedy chodzi o zaciąganie kredytów, pożyczek i planowanie bardzo odległej przyszłości jesteśmy mistrzami (co niestety często mija się z prawdą) w jeśli chodzi finanse.
Na rynku depozytów od jakiegoś czasu widoczne było zahamowanie spadków jeśli chodzi o rentowność depozytów. W tej chwili coraz więcej banków zaczyna podnosić oprocentowanie dla lokat o terminie zapadalności powyżej 6 miesięcy. Do grona “przychylnych” klientowi dołączył AIG Bank Polska, który od dziś (tj od 1 marca) podnosi lekko oprocentowanie swoich dwóch czołowych lokat.
Od pierwszego marca Lokaty Direct+ i Zysk+ dadzą nam zarobić 5,70% w skali roku (i jednocześnie w skali czasu trwania lokaty). Oba depozyty mają stałe oprocentowanie, 100% gwarancję kapitału (objęte są Bankowy Funduszem Gwarancyjnym) i nie wymagają zakładania ROR’u w AIG – dostępne są dla każdego. Niestety ich kapitalizacja na koniec okresu nie pozwala na ominięcie podatku Belki co w chwili obecnej stanowi poważny minus tych produktów.
Kilka dni temu informowaliśmy o kończącej się promocji najwyżej oprocentowanej lokaty na rynku – Optymalnej od Open Finance / Noble Banku. Lokata cieszy się dużym uznaniem co widać po kolejnych przesunięciach trwania jej “promocji” (aktualnie lokata dostępna jest do 2 marca 2010r). Tymczasem na rynek depozytów po raz kolejny wkroczył Meritum Bank ICB ze swoją Lokatą Internetową.
Lokata jest kolejną pozycją “anty Belkową” jeśli chodzi o depozyty. Umożliwia to dzienna kapitalizacja, która dla kwoty do 10 tyś zł generuje każdego dnia zysk zwolniony z podatku od zysków kapitałowych. Zacznijmy jednak od oprocentowania Lokaty Internetowej.
Kilka dni temu zakończyła się ankieta dotycząca Waszych prognoz na sytuację finansową w 2010 roku. Końcówka okazała się bardzo optymistyczna – aż 60% czytelników ocenia, że w obecnym roku ich sytuacja finansowa poprawi się lub zdecydowanie się poprawi. Kolejne 20% jest zdania, że ich sytuacja nie zmieni się – oznacza to, że jedynie co piąty czytelnik Podstaw Inwestowania obawia się pogorszenia warunków finansowych w 2010 roku.
Daje to bardzo pozytywny obraz szczególnie teraz – kiedy czekamy na zbiorcze wyniki spółek za 2009 rok co niewątpliwie może przyczynić się do faktycznego zażegnania “kryzysu” finansowego i powrotu na ścieżkę wzrostów (nawet, jeśli miałoby to by być bardzo powolne).
Wiele osób uważa, że podstawą bogactwa są albo wysokie dochody (zgodnie z zasadą im więcej zarabiasz tym bogatszy jesteś) albo bogata rodzina lub szczęście na loterii. Malcolm Gladwell w swojej książce Poza Schematem przekonuje z kolei, że o sukcesie zarówno zawodowym jak i finansowym decyduje największym stopniu przypadek – czyli aktualna sytuacja i miejsce w którym się znajdujemy.
Niestety dla większości z nas przytoczone przykłady albo są nieprawdziwe, albo zbyt abstrakcyjne. Tak samo prawdziwe jest stwierdzenie, że wysokie zarobki są drogą do bogactwa jak możliwe jest przeniesienie się w czasie i wybranie poza schematycznej drogi jednego z bohaterów książki Goldwell’a. Wszystkie te czynniki (oprócz wysokich zarobków, ale o tym zraz) są w zasadzie od nas niezależne więc jedyne co możemy zrobić to je pominąć.
Jeszcze kilka miesięcy temu trudno było mieć jakiekolwiek wątpliwości – oprocentowanie lokat przewyższało oprocentowanie kont oszczędnościowych o kilka punktów. Jednak ostatni rok przyniósł zmiany nie tylko na giełdach, ale również w ofertach oszczędnościowych większości banków. Uciekająca na giełdy gotówka zaostrzyła i tak dość wyniszczającą wojnę o klienta, a jednoczesny spadek oprocentowania lokat wymusił poszukiwania alternatyw dla naszych pieniędzy.
Na dzień dzisiejszy, patrząc w skali globalnej, wielkich różnic pomiędzy kontami oszczędnościowymi a lokatami nie ma. Pojawiają się dopiero w momencie kiedy indywidualnie rozpatrujemy poszczególne oferty pod kontem posiadanych przez nas kont bankowych i ilości zaoszczędzonej gotówki.
PKO Bank Polski prowadzi intensywną kampanię promocyjną lokaty 6+6, a w zasadzie dwóch lokat półrocznych następujących jedna po drugiej. Hasłem reklamowym jest zdanie “Dopasuj lokatę do swoich potrzeb”. Szczerze mówiąc nie wiem w jaki sposób można “dostosować” tę lokatę (oprócz wielkości depozytu) ale marketing jest marketingiem.
Banki spod znaku PKO (oba) są moim zdaniem jednymi z najgorszych (z różnych względów) banków na rynku, a oferta i koszty prowadzenia np kont osobistych są na tyle duże, że szkoda w ogóle tracić na nie czas. Dla tego od razu zaznaczam, że poniższa analiza jest jedynie dla klientów tego banku (nikomu nie polecam zakładania tam konta), którzy mając trochę gotówki będą chcieli ją pożyczyć bankowi żeby zarobić na opłaty za prowadzenie tam konta – czyli wyjść na zero.

Na stronach
Pulsu Biznesu (którego nazywają “Pudelkiem Biznesu” z czym coraz częściej się zgadzam) pojawił się dziś artykuł o polskich mitach na temat mądrego oszczędzania. Wbrew pozorom artykuł nie dotyczy oszczędzania, co sugerowałby tytuł, a inwestowania. Artykuł zarzucający społeczeństwu brak wiedzy na temat finansów jest (zarówno tekst jak i cały BP.pl) niestety jednocześnie idealnym przykładem “złej edukacji” i wybiórczej interpretacji wyników co w efekcie daje zakłamany przekaz.
Przede wszystkim razi bardzo stronnicze i wybiórcze traktowanie wszystkich inwestycji. Według przeprowadzonej przez… tabloid? ankiety wynika, że aż 59% z nas uważa za najbardziej zyskowne inwestycje w nieruchomości. Autor – Grzegorz Nawacki – argumentuje tym tezę o “słabej orientacji” Polaków nt inwestowania, bo jak sam zauważa ceny nieruchomości w zeszłym roku spadły. Zapomina tylko o tym, że w przeciwieństwie do pakietu akcji (nie dywidendowych) czy lokaty nieruchomość może być aktywem i przynosić zyski nie tylko z jej sprzedaży (nawet jeśli jej realna wartość spada).